Emilia Cesarek

SPOSÓB JEDZENIA WPŁYWA NA EFEKTYWNOŚĆ TRAWIENIA!

Jelita, jelita, jelita. Każdego dnia temat ten przerabiam w gabinecie, odpisuje na kilkanaście maili dziennie. Studiuję ten temat dogłębnie śledząc bieżące badania na temat mikrobioty.

Co raz częściej, obserwując i słuchając klientów w gabinecie, przekonuję się, że drązymy bardzo poważne tematy leczenia, probiotykoterapii, zabiegów, a zapominamy o podstawach.


Nie ma innej metody na dbanie o układ pokarmowy i uniknięcie dolegliwości gastrycznych niż odpowiednio przerobiony pokarm w górnej częściej układu pokarmowego, który będzie łatwiej strawny w dolnym odcinku.

Co do redukcji masy ciała, sposób w jaki jemy również ma znaczenie. Jedząc wolniej, skupiając się na jedzeniu zjemy mniej. Zajmie to więcej czasu, ale dzięki temu dotrze sygnał do mózgu o przyjętym posiłku.

W dzisiejszym poście zostawiam kilka skutecznych, drobnych zmian, które wprowadzone w życie mogą znacznie wpłynąć na poprawę w dolegliwościach trawiennych.

1. Nawodnienie – małymi łykami w ciągu dnia popijaj wodę.


Przez nasz układ pokarmowy przepływa dziennie ponad 8l płynów, soków.
Regularne nawodnienie pozwala im się odbudować.
Poza tym odpowiednie nawodnienie ma też wpływ na odbudowę błon śluzowych.
Tak, dlatego przy wrzodach czy nadżerkach nawodnienie, nawilżenie śluzówki to często ogromna poprawa samopoczucia.

2 butelki wody niegazowanej w ciągu dnia powinny wejść w nawyk.

 

2. Skup się na posiłku.

Może zabrzmi to nienaturalnie jak na dzisiejsze czasy, ale chciałabym żebyś przegryzała każdy kęs przed połknięcie co najmniej 20 razy. Rozdrobione posiłki nie muszą być przegryzane tyle razy. Natomiast większe kawałki np. mięsa przegryzając nawet 50 razy. Wejdzie Ci to w nawyk. Unikajcie połykania dużych kawałków.
Ma to służyć rozdrobnieniu pokarmu.
Poza tym pokarm podczas gryzienia łączy się ze śliną, która zawiera w sobie enzymy trawienne, które już na tym etapie początkowym ułatwiają trawienie.

Docelowo, pokarm który połykasz powinien mieć konsystencję papki.

 

3. Nie spiesz się.

Proszę, poświęć czas na posiłek, potraktuj to jak ważną, a nie konieczną rzecz do wykonania w ciągu dnia. Nie oglądaj tv, nie czytaj, nie używaj telefonu podczas jedzenia.

 

Posiłek to czas dla pozyskania przez Ciebie energii!

 

4. Myśl o jedzeniu – faza „głowowa” trawienia.

Jest ona bardzo ważna.
Samo myślenie o jedzeniu mocno wpływa na działanie całego układu pokarmowego gdyż soki żołądkowe, pod wpływem informacji o przyjętym za chwile pożywieniu, zaczną się wydzielać. To ważne ponieważ ich zadanie jest trawienie!
Soki żołądkowe włączone – trawienie usprawnione.
Dlatego też ustalenie pór posiłku jest ważne, by uruchomić odpowiednie procesy, które zadziałają przy trawieniu.

 

Wszystko zaczyna się w głowie. Daj sygnał mózgowi, by walczył funkcje, które podczas trawienia są niezbędne.

 

Powoli zadbaj o te podstawy i zaobserwuj czy nie nastąpiła poprawa.
To tak jak z maszyną który trzeba przygotować przed startem, sprawdzić ją kilka razy, wlać najlepsze paliwo, rozruszać silnik.

Dla osoby oczekującej na odjazd może się to wydawać kompletną nudą, ale z drugiej strony to przecież najważniejsza faza całej podróży, który ma być bezpieczna, komfortowa i sprawna w przebiegu.
To samo z jelitami, jeśli o nie zadbamy od podstaw to zregenerują się i będą działać jak należy w kontekście procesu trawienia.
Jedzenie w pogoni, stres, 0 uwagi przykładnej do tego co mamy na talerzu nawet przy najlepszej diecie może okazać się bezskuteczne.

INFORMATOR O RODO

RODO

Choć temat ten nie dotyczy tematyki bloga jestem zobowiązana dodać tu wiś o takiej treści ze względu na bezpieczeństwo moje i wasze ????
Ponieważ na blogu macie możliwości komentowania, podpisujecie się, dostajecie maile czy informacje dotyczące współpracy dietetycznej. W tym przypadku obowiązuje mnie RODO.

Z dniem 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE („RODO”).
W związku z tym faktem, informuję, że od dnia 25 maja 2018 roku będą Wam przysługiwały określone poniżej prawa związane z przetwarzaniem Pani/Pana danych osobowych przeze mnie (keepfitinstyle.pl).
Jednocześnie na podstawie art. 13 RODO informuję, że od dnia 25 maja 2018 roku aktualne będą poniższe informacje i zasady związane z przetwarzaniem Waszych danych osobowych przeze mnie.
1. Administratorem Waszych danych osobowych jestem ja, autorka bloga keepfitinstyle, Emilia Cesarek – prowadząca działalność “Usługi trenerskie, dietetyczne, szkoleniowe” z siedzibą w Pieckach, ul. Krzywa 4b, 11-710 Piecki. NIP: 7422253939
2. Ja jestem także osobą kontaktową w sprawach związanych z przetwarzaniem danych osobowych, kontakt poprzez email: keepfitinstyle@gmail.com lub projekt.keepfitinstyle@gmail.com
3. Wasze dane osobowe będą przetwarzane:
4. w celu umożliwienia Wam umieszczania komentarzy na blogu oraz przesyłania do mnie Waszych historii czy ankiet potrzebnych do układania diety.
5. w celu wysyłki/pobierania przez Was ewentualnych materiałów dodatkowych typu webinary lub szkolenia i kursy
6. w celu świadczenia usług drogą elektroniczną oraz zawierania umów sprzedaży – podstawą prawną przetwarzania danych osobowych jest art. 6 ust. 1 lit. b) RODO,
7. w celu kierowania do Was przeze mnie treści informacyjnych (newsletter), marketingowych (sklep) w trakcie wykonywania umowy – w takim przypadku podstawą prawną przetwarzania danych osobowych jest mój prawnie uzasadniony interes (art. 6 ust. 1 lit. f) RODO), przy czym prawnie uzasadniony interes polega na przesyłaniu do Was treści marketingowych w okresie świadczenia na Waszą rzecz usług drogą elektroniczną pocztą oraz dodatkowo w sposób, na który wyraziliście zgodę,
8. dla celów wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na mnie na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów prawa, w tym przepisów podatkowych oraz z zakresu rachunkowości – podstawą prawną przetwarzania danych osobowych jest art. 6 ust. 1 lit. c RODO,
9. dla celów analitycznych i statystycznych – podstawą prawną przetwarzania danych osobowych jest mój prawnie uzasadniony interes (art. 6 ust. 1 lit. f) RODO), uzasadnionym interesem jest prowadzenie analizy wyników prowadzonej działalności gospodarczej,
10. w celu realizacji prawnie uzasadnionego interesu mojej firmy na ewentualnym ustaleniu lub dochodzeniu roszczeń lub obronie przed roszczeniami – podstawą prawną przetwarzania danych osobowych jest prawnie uzasadniony interes mojej firmy (art. 6 ust. 1 lit. f) RODO).
11. Odbiorcami Waszych danych osobowych mogą być:
12. dostawcy systemów informatycznych oraz usług IT, którzy świadczą usługi na moją rzecz w zakresie niezbędnym do świadczenia usług przeze mnie na rzecz Was,
13. podmioty świadczące na rzecz mojej firmy usługi księgowe, badania jakości obsługi, dochodzenia należności, usługi prawne, analityczne, marketingowe,
14. operatorzy pocztowi i kurierzy,
15. operatorzy systemów płatności elektronicznych oraz banki w zakresie realizacji płatności,
16. organy uprawnione do otrzymania Waszych danych osobowych na podstawie przepisów prawa.
17. moja firma nie będzie przekazywała Waszych danych osobowych do państw trzecich.
18. Wasze dane osobowe będą przetwarzane: (i) w przypadku danych osobowych przetwarzanych w celu zawarcia i wykonania umów sprzedaży – przez czas niezbędny do wykonania wszystkich obowiązków wynikających z umów sprzedaży, (ii) w przypadku danych osobowych przetwarzanych w celu świadczenia na Waszą rzecz usług drogą elektroniczną – przez czas świadczenia na Waszą rzecz usług drogą elektroniczną, (iii) w przypadku danych osobowych przetwarzanych w celu kierowania do Was przez Spółkę treści marketingowych dotyczących produktów i usług własnych Spółki oraz w trakcie wykonywania umowy – do czasu wniesienia przez Was sprzeciwu względem przetwarzania danych osobowych w tym zakresie, (iv) w przypadku, o którym mowa w pkt. 3 lit. d) powyżej – przez czas świadczenia na Waszą rzecz usług drogą elektroniczną (v) w przypadku, o którym mowa w pkt. 3 lit. e) powyżej – do czasu upływu okresu przedawnienia roszczeń. Po tym okresie dane osobowe będą przetwarzane jedynie w zakresie i przez czas wymagany przepisami prawa, w tym przepisami o rachunkowości.
19. Wasze dane osobowe będą podlegały profilowaniu.
20. Każdą z wyrażonych zgód można wycofać w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem. Dla celów dowodowych proszę o wycofanie zgody w formie elektronicznej (wiadomość email na adres keepfitinstyle@gmail.com). Macie prawo do dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia skargi do organu nadzorczego w zakresie ochrony danych osobowych.
21. W przypadku, gdy Wasze dane osobowe przetwarzane są w celu wykonania umowy (przypadek wskazany w pkt. 3 lit. c), macie prawo do przenoszenia danych osobowych, obejmujące uprawnienie do otrzymania danych i przesłania ich innemu administratorowi lub do żądania, w razie możliwości technicznych, przesłania tych danych bezpośrednio innemu administratorowi.
22. W przypadku, o którym mowa w pkt. 3 lit. d) oraz f) i g) powyżej przysługuje Wam prawo sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych.
23. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednakże niezbędne w celu świadczenia usług drogą elektroniczną na Waszą rzecz lub zawierania oraz wykonywania umów sprzedaży. Konsekwencją niepodania danych osobowych wymaganych przez moją firmę jest brak możliwości świadczenia usług drogą elektroniczną (komentowania na blogu, otrzymywania newslettera, przesyłania informacji drogą mailową, pobierania materiałów ze strony czy układania indywidualnego planu diety) lub zawierania umów sprzedaży.
Oczywiście dołożę wszelkich starań i zabezpieczeń bo skutecznie chronić Wasze dane osobowe.
1. Wchodząc na stronę akceptujecie, że wykorzystuje ona pliki cookies (google analytics, youtube, piksel facebooka).

 

Dziękuję za wyrozumiałość :)

Emilia

CELIAKIA

Tyle kontrowersji wokół glutenu, w które mimo znajomości tematu nie chce się osobiście zagłębiać. To czy coś komuś służy czy nie może być poddawane dyskusji jedynie na podstawie indywidualnego przypadku.

Chciałabym wyraźnie napisać, że unikanie glutenu w diecie w 100% jest niemożliwe. Styczność z tym białkiem mamy w zasadzie na każdym roku. Nie tylko spożywając produkty, w których gluten występuje naturalnie, np. mąka pszenna. Znajdziemy je także w kosmetykach, przyprawach, a nawet produktach naturalnie bezglutenowych jeśli są przetwarzane w miejscu, gdzie mają styczność z tym białkiem.

Także panika o to, że eliminacja glutenu w diecie wpłynie na niedobory czy wyjałowienie naszej flory jelitowej jest tak samo bezpodstawna jak eliminacja glutenu z diety osoby, która nie odczuwa żadnych objawów po jego spożyciu w ciemno, bez przeprowadzenia wcześniejszej diagnostyki.

Właśnie na tym chciałabym się dziś skupić – diagnostyka. Dywagować o tym czy jeść czy nie można wtedy kiedy mamy podstawy do dyskusji czyli BADANIA. Osobiście swoje badania wykonywałam w centrum EUROIMMUN DNA.

Diagnostyka celiakii

CELIAKIA to przewlekła choroba zapalna jelita cienkiego o podłożu immunologicznym. Występuje u osób genetycznie predysponowanych, u których spożycie glutenu prowadzi do uszkodzenia błony śluzowej jelita cienkiego. Choć często chorobę tę wykrywa się u dzieci do 5. roku życia, może ona ujawnić się w każdym wieku.

Aktualnie obowiązujące rekomendacje diagnostyczne w celiakii zostały opublikowane przez Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci (ESPGHAN) w styczniu 2012 r. Zakładają one kilkuetapową diagnostykę, na którą składają się badania serologiczne (tTG, EMA, DPG), histopatologiczne i genetyczne. Te ostatnie są szczególnie przydatne w szacowaniu ryzyka choroby w grupach wysoce zagrożonych celiakią. Badanie można zamówić online w sklepie EUROIMMUN DNA – LINK DO BADANIA

Geny odpowiedzialne za celiakię

Ryzyko zachorowania na celiakię mają osoby posiadające genotyp HLA-DQ2/DQ8. Występuje on u ok. 30% mieszkańców Europy, ale jedynie 3% z nich rozwinie nietolerancję glutenu. Dodatni wynik badania genetycznego w kierunku celiakii nie potwierdza rozpoznania choroby, ale przy wyniku ujemnym celiakię można wykluczyć z prawdopodobieństwem ponad 99%. W związku z tym badania te mają ogromne znaczenie w skryningu osób z tzw. grupy ryzyka – są to krewni pacjentów z celiakią – oraz u osób cierpiących na schorzenia często współwystępujące z chorobą trzewną (choroby genetyczne: zespół Downa, zespół Turnera, zespół Williamsa czy niedobór IgA, ale także schorzenia z grupy chorób autoagresyjnych: cukrzyca typu 1, autoimmunologiczne zapalenie wątroby czy tarczycy, opryszczkowate zapalenie skóry zwane chorobą Duhringa). Dodatni wynik badania genetycznego oznacza podwyższone ryzyko zachorowania i jest wskazaniem do regularnego monitoringu serologicznego, by wykryć potencjalną chorobę we wczesnym stadium.

Jeśli nie celiakia, to co?

Uważa się, że nawet 50% osób może odczuwać dolegliwości związane z nietolerancjami pokarmowymi. Nietolerancja pokarmowa (znana także jako nadwrażliwość na pokarmy, alergia pokarmowa IgE-niezależna, alergia typu III IgG-zależna) jest reakcją immunologiczną organizmu na alergeny pokarmowe. Zwykle jest ona skutkiem przewlekłej choroby zapalnej jelit, która powoduje ich zwiększoną przepuszczalność: nie do  końca strawione cząsteczki pokarmu przenikają przez ścianę jelita i w konsekwencji mają kontakt z krwią, do czego nie dochodzi w zdrowym organizmie. Układ odpornościowy uznaje składniki pokarmowe jako obce i wytwarza przeciwko nim przeciwciała IgG. Utworzone kompleksy immunologiczne mogą powodować różne objawy reakcji zapalnych.

Alergia czy nietolerancja?

Przy klasycznej alergii występują przeciwciała klasy IgE, a organizm reaguje natychmiast. Do objawów zaliczymy: swędzenie w obrębie jamy ustnej, pokrzywkę, obrzęk warg, twarzy, języka i gardła, a nawet niebezpieczny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Objawy nietolerancji pojawiają się natomiast w różnym czasie, często dopiero po kilku dniach od spożycia pokarmu.

OBJAWY NIETOLERANCJI POKARMOWEJ
Układ pokarmowy Układ nerwowy Układ ruchu Skóra
  • niewyjaśnione bóle brzucha
  • zespół jelita nadwrażliwego
  • biegunki
  • zaparcia
  • nudności
  • skurcze brzucha
  • nieuzasadniony przyrost lub utrata wagi
  • wzdęcia
  • gazy
  • przelewanie
  • nawracające bóle głowy
  • migreny
  • depresja
  • zespół chronicznego zmęczenia
  • ospałość
  • artretyzm
  • przewlekłe bóle stawów
  • trądzik
  • wysypki
  • łuszczyca
  • egzema
  • atopowe zapalenie skóry

Panele zawierające 108 lub 216 składników pokarmowych znajdziesz na – LINK DO BADANIA NIETOLERANCJI POKARMOWYCH

Jak odczytać wynik badania?

Na wyniku badania składniki pokarmowe podzielone są na grupy produktów. Jednocześnie wynik zawiera listę przebadanych składników uszeregowanych w 5-stopniowej skali od wywołujących najsilniejszą reakcję do produktów z brakiem reakcji: silna i bardzo silna reakcja immunologiczna to stopnień 3 i 4, stopień 2 wskazuje na średnią reakcję, a stopień 0 i 1 oznacza, że przeciwciała pojawiły się tylko w bardzo niewielkich ilościach lub wcale. Wyniki testu nie stanowią pełnej diagnozy.

 

Interpretację wyniku należy zawsze łączyć z objawami oraz skonsultować się ze specjalistą dietetykiem, który pomoże ułożyć zbilansowaną dietę eliminacyjną.

Tu jeszcze ilustracja podsumowująca możliwe objawy celiakii. Oczywiście nie zawsze są one specyficzne. Dlatego jeśli mamy wątpliwości co do działania naszego układu pokarmowego BADAJMY. Nie eliminujmy w ciemno, nie podejmujmy działań na własną rękę. Badania nie są drogie, wykonywane raz w życiu, a diagnoza może być zdecydowanie pomocna w dalszym postępowaniu dietetycznym.

 

Choroby jelit, SIBO

SIBO, czyli Small Intestinal Bacterial Overgrowth.

Nienaturalny, zbyt liczny przerost mikroorganizmów w jelicie cienkim. Czy to w dietetyce czy w każdej innej dziedzinie życia towarzyszyć nam powinna równowaga. Organizm ludzki zawsze dążył będzie do homeostazy i jakiekolwiek odchylenia od norm objawiać się będą dolegliwościami. Dolegliwości to sygnał ze środka, by coś z tym zrobić. W przypadku flory bakteryjnej, która aktualnie jest jednym z ciekawszych obiektów badawczych, również mogą wystąpić odchylenia od normy, które dadzą nieprzyjemne objawy.

Skąd bierze się SIBO?       

Na to pytanie nie ma konkretnej odpowiedzi. Ile przypadków tyle możliwych przyczyn. Należy jednak nadmienić, że SIBO najczęściej ma swoje podłoże w innej chorobie. Czy to autoimmunologia czy długotrwałe leczenie infekcji prędzej czy później doprowadzą do zubożenia dobroczynnej flory bakteryjnej, która pozostawiona bez opieki rozwinie się w nierównowadze. Dlatego tak ważnym jest dobra probiotykoterapia kiedy konieczne jest leczenie antybiotykami.

Najczęściej SIBO powiązane jest z długotrwałym stosowaniem antybiotyków. Bardzo często obserwuje się SIBO po leczeniu H.Pyroli. Powiązanie jest także ze stresem, który ma negatywny wpływ na naszą mikroflorę. Przewlekłe infekcje pasożytnicze. Choroby autoimmunologiczne jelit, np. celiakia czy choroba Leśniowskiego-Crohna. To tylko najczęstsze powody, ale tak naprawdę, podłoże może być inne. Zawsze należy stawiać na indywidualny, obszerny wywiad i przestudiować historię chorobowe.

Jak objawia się SIBO?

Przede wszystkim będą to problemy z układem pokarmowym, ale nie tylko. Bardzo często wiele niezdiagnozowanych przypadków IBS, czyli jelita drażliwego, wynika właśnie z SIBO.

Do najbardziej powszechnych objawów przerostu należą wzdęcia, gazy, bóle brzucha, biegunki, zaparcia występujące przewlekle bądź na zmianę. Kłopoty z trawieniem, niestrawione resztki pokarmów znajdowane w toalecie. Generalnie SIBO to po prostu notoryczne kłopoty z działaniem przewodu pokarmowego.

Co więcej, anemia, niedobory widoczne w morfologii, utrata wagi bądź kłopot z jej zrzuceniem także mogą wynikać z SIBO. Wysypki, problemy skórne, sucha skóra są także efektem SIBO, które wynika z niedożywienia, niedoborowości organizmu w składniki budulcowe i regeneracyjne.

Diagnostyka.

W Polsce dość słaba. W całym kraju dotarłam do 3 ośrodków wykonujących badania na poziomie przerostu zarówno wodoru i metanu produkowanego przez bakterie jelitowe w przeroście. Więcej punktów diagnostycznych wykonuje przerost samego wodoru, ale często jest to mało miarodajne, gdyż w przypadku SIBO w postaci zaparciowej to metan jest dominujący. Pozostaje też kwestia trzeciej odmiany czyli siarkowej, objawiającej się specyficznym odorem gazów jelitowych. Tej postaci niestety w Polsce nie zbadamy.

Konsekwencje nieleczonego SIBO.

Jelito cienkie odpowiada głównie za wchłanianie składników odżywczych. Jakiekolwiek kłopoty związane z jego pracą będą skutkowały niedoborami, a w konsekwencji brakiem odżywienia całego organizmu.

Zdrowe jelita = dobre wchłanianie = odpowiednie odżywienie = energia do życia i ZDROWIE.

Kiedy organizm boryka się z długotrwałym stanem zapalnym, niedożywieniem i w związku z tym musi silniej pobudzać układ odpornościowy do działania może rozwinąć się choroba autoimmunologiczna czy nowotworowa. Owszem, organizm ludzki potrafi znieść wiele, pracować długo w trybie awaryjnym, ale w pewnym momencie osłabnie. Jelita to jego główne centrum dowodzenia w kontekście zdrowia. To tu składowane jest ponad 80% nasze odporności. By móc ją wykorzystywać musimy zadbać o pracę jelit.

Regulowanie cyklu miesiączkowego.

CYKL MIESIĘCZNY KOBIETY – ALE O CO CHODZI?

Pokuszę się o to, by powiedzieć, że jedna z ważniejszych spraw na jakiej kobieta powinna się w życiu skupiać. Nie żartuję! Krata na brzuchu, forma na plaże z żyłką na barku, waga startowa na poziomie dziecka z podstawówki to jakaś pomyłka naszych czasów. Jesteśmy jednym wielkim splotem hormonów, które wzajemnie na siebie oddziałują trzymając organizm w balansie bądź też nie. To od ich działania uzależnione jest nasze funkcjonowanie.

Przeraża mnie, że większość z nas, KOBIET, nie potrafi wymienić poszczególnych faz swojego cyklu. Samo nazewnictwo, pół biedy. Znaczenie ma to, że gospodarka hormonalna kobiety ma niebagatelny wpływ na jej samopoczucie, zachowania, upodobania. Znając poszczególne fazy cyklu i to, co się w każdej z nich dzieje możemy OBSERWOWAĆ siebie i już na ten podstawie zauważać czy coś złego się nie dzieje.

Nie będę opisywać przebiegu całego cyklu menstruacyjnego, można znaleźć wiele źródeł, w których jest to szczegółowo opisane językiem naukowym. Poniżej podaję jednak kilka punktów, które musimy znać jak amen w pacierzu :)

  1. FAZY CYKLU MIESIĄCZKOWEGO W KOLEJNOŚCI TO:

 

Menstruacja 4 dni Spadek działania hormonów
Faza folikularna 9 dni Wzrost stężenia estrogenu
Owulacja 1 dzień Poziom estrogenu osiąga najwyższe stężenie
Faza lutealna 14 dni Wzrasta poziom progesteronu

 

  1. HORMON ODPOWIADAJĄCY ZA JAJECZKOWANIE TO: LH (hormon luteinizujący). Hormon luteinizujący pełni bardzo ważną rolę w przebiegu cyklu menstruacyjnego. Pod jego wpływem dochodzi do owulacji.
  2. OWULACJA TO: jajeczkowanie, czyli pęknięcie pęcherzyka jajnikowego (Graffa), które później może być zapłodnione.
  3. OBSERWUJ: Od momentu jajeczkowania do pierwszego dnia ostatniej miesiączki powinno upłynąć 14 dni. Obliczenie tego czasu pozwala na wykrycie różnych chorób i nieprawidłowości w przebiegu cyklu.
  4. WYGLĄD NAJBARDZIEJ PŁODNEGO ŚLUZU: śluz wyglądający jak surowe białko jaja kurzego
  5. PRAWIDŁOWO TAK POWINIEN PRZEBIEGAĆ CYKL:

 

A jak jest w praktyce? Większość kobiet zmaga się z popularnym PMSem. Dla naszej wiadomości, ta „przypadłość” w ogóle nie powinna nas dotykać, jeśli jesteśmy zdrowe i funkcjonujemy w zgodzie ze swoimi hormonami. Co więcej, spora część młodych kobiet i dziewcząt w ogóle nie miesiączkuje bądź miesiączkuje nieregularnie. Jest to związane z wieloma czynnikami, a w najgorszym wypadku może prowadzić do niepłodności bądź bezpłodności.

Bardzo często spotykam się z kłopotem dotyczącym naturalnego, uporządkowanego cyklu wśród kobiet. Dlatego postanowiłam poruszyć ten temat. Styl życia w biegu, chęć utrzymania figury z poziomem tkanki tłuszczowej dużo poniżej normy, niedobory w diecie, lata stosowania, stres, przetrenowanie.

 

 

CO TO W OGÓLE ZNACZY ŻYCIE W ZGODZIE Z HORMONAMI?

Przede wszystkim należy podkreślić, że nie będzie to jedna stała linia, która się nie zmienia. To właśnie sprawia, że jesteśmy wyjątkowe. Wystarczy pociągać za sznureczki z nazwą odpowiedniego hormonu, by programować zachowania i samopoczucie kobiety.

Nie ma balansu, w tej kwestii nie ma takiej możliwości, by zawsze wyglądać świetnie w obcisłej sukience, nigdy nie odczuć zmęczenia, robić treningi na 100%, mieć energię na dwa etaty i przy tym wszystkim zjadać listek sałaty popity wodą mineralną.

Natura zaufała kobiecie w kwestii utrzymania ciąży i urodzenia dziecka. Jeśli więc organizm czuje, że pani X trenuje jak zawodowiec, je jak przedszkolak, pracuje przy tym w mega stresie na dwa etaty to ZABLOKUJE JEJ FUNKCJE ROZRODCZE. Nasz organizm nie jest głupi, będzie po kolei wyłączał funkcje, na które potrzeba najwięcej energii, by mimo wszystko utrzymać nas przy życiu.

Jeśli czuje więc, że jest przemęczony, niedożywiony i zestresowany to nie pozwoli na regulację hormonów, bo prosto rzecz ujmując nie ma energii na ewentualne utrzymanie ciąży, gdzie potrzeba na wyżywienie dwóch osobników.

Podczas czterech faz cyklu poziom hormonów się zmienia. Nasza poziom energii, upodobania dietetyczne, fakt czy jesteśmy mniej czy bardziej aktywne w życiu społecznym oraz emocje będą się zmieniać z fazy na fazę.

 

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ PODEJMUJĄC DZIAŁANIE W KIERUNKU STABILIZACJI HORMONÓW

DIAGNOSTYKA

Podstawowa to obserwacja własna. Prowadzenie dzienniczka miesiączkowego, w którym odnotowujemy samopoczucie, mierzymy temperaturę, obserwujemy śluz. Polecam Wam aplikację, w której możecie robić takie notatki: APLIKACJA ovuView.

Badania laboratoryjne, zaczynając od morfologii, przez badania hormonów w konkretnych dniach cyklu, po badanie USG i wywiad z dobrym lekarzem ginekologiem/endokrynologiem.

STRES – SEN – REGENERACJA

Rozregulowane, te trzy czynniki, potrafią nieźle nabroić w naszym życiu. Przypomnijcie sobie czas, w którym dużo podróżowałyście, zmieniałyście klimat, strefę czasową. Dodajcie do tego nieregularne pory snów, dużo aktywności w ciągu dnia. Czy nie było tak, że miesiączka się nie pojawiła albo pojawiła się nie w tym czasie co zwykle?

Sen i słońce są najpotężniejszymi regulatorami hormonów. To w czasie snu zachodzą najważniejsze procesy detoksu, regeneracji i stabilizacji podstawowych funkcji życiowych.

ZMIANY W GŁOWIE

To już kwestia bardzo skomplikowana, z resztą mocno powiązana z dietą. Chętnie poruszę ten temat w osobnym wpisie, może zaproszę do współpracy psycho dietetyka. Niestety presja dzisiejszych czasów w kontekście wyglądu zaczyna dochodzić do granic absurdu. Pamiętajmy, że naszego organizmu nie interesuje nasze odbicie w lustrze, ale to co dzieje się w środku. Dodając tu pozytywną nutę, jeśli utrzymana jest homeostaza w organizmie to przełoży się ona na zadowolenie z wyglądu zewnętrznego.

ODŻYWIANIE

Jedzenie różnorodne, regularne, gęsto odżywcze na pewno zaowocuje w poprawie zdrowia i samopoczucia. Ustabilizowanie glikemii, wyważenie podstawowych składników odżywczych względem danej osoby to podstawa, bez której nie pójdziemy dalej. ZAWSZE ZACZYNAM OD PODSTAW. Często jemy za mało albo wydaje nam się, że jemy mało, a tak na prawdę jedynie dokarmiamy się szybką przekąską, która nie wpłynie na odżywienie za to świetnie podbije cukier na pół godziny i nieźle wygląda obok kolejnej filiżanki kawy.

TRENING

Poszczególne fazy cyklu cechują się mniejszym bądź większym poziomem siły, energii i chęci do działania na co dzień i treningu. Wiem, że większość z nas chce na 100%, ja też, ale niestety nie oszukujmy się, że jest to możliwe.

Mamy możliwość zaplanowania aktywność fizycznej względem cyklu. Dzięki temu bardziej energiczne treningi możesz wykonać w fazie folikularnej czy owulacyjnej, a mniej obciążające w fazie lutealnej i menstruacyjnej. Wiem z własnego doświadczenia, że na początku takie planowanie i ustalanie jest ciężkie i chce się poddać, jednak PRIORYTET to zdrowie i zaufanie mojemu organizmowi. Doskonale wiem, że przemęczenie i życie na bakier z hormonami nie pozwoli na uzyskanie dobrych efektów treningowych.

Oczywiście, nie generalizuje, każdy z nas jest inny, ma inne predyspozycje genetyczne, poziom wytrenowania i wytrzymałości. Dlatego nieustannie wspominam o PODSTAWIE, czyli obserwacji własnej. Wyczuciu. Jeśli pracujesz z mądrym trenerem będzie wiedział, że nie chodzi tu o determinację, ale o podstawę fizjologii.

Jeśli chcecie wiedzieć jak wygląda mój obecny plan, proszę: 2x w tygodniu konkretny trening siłowy, 2x w tygodniu trening biegowy do 45min, 2x w tygodniu dzień bez treningu i 1x w tygodniu joga + długi spacer.

 

PLACUSZKI DYNIOWE

Jesień to moja ulubiona pora roku. Na bazarkach wciąż dominują kolorowe warzywa i owoce, które za chwilę pozwolą nam się zamknąć w słoikach, a jeszcze przypominają o lecie. W tym roku cukinię zamykam w przetworach, a moje kupki smakowe zdominowane zostały przez dynię.

Dziś szybki przepis na placuszki, które można podać w wersji wytrawnej bądź słodkiej dodając jedynie cynamon i ksylitol jako posypka. Na pewno uprzyjemnią chłodniejsze jesienne wieczory po długim leśnym spacerze.

Przy okazji kupiłam sobie Wojtka tymi dyniowymi wypiekami. Mega mu smakują. Frytki dyniowe bardzo mu smakują, ciacho wywołuje mega uśmiech, a dopiero zaczynamy jesienne eksperymenty kuchenne. Ponieważ równowaga z dobrym związku być musi to idziemy na układ, ja gotuję, a on zajmuje się czyszczeniem rowerów po jesiennym hasaniu na świeżym powietrzu. Zdjęcie a la przyczajony tygrys, za placki podpisał możliwość dodania zdjęcia z jego kształtną figurą w zestawieniu z iście kształtną panią dynią :)

Potrzebne:

2 jaja
1 szklanka puree z ugotowanej i wystudzonej wcześniej dyni
2 łyżki mąki kokosowej
1 łyżeczka ksylitolu
szczypta soli himalajskiej
szczypta cynamonu

Wykonanie:

1. Dynię ugotować i rozbić widelcem na postać puree, wystudzić.
2. Jaja ubić na płynną masę, dodać puree z dyni, przesiać mąkę, sól i ksylitol. Wymieszać.
3. Smażyć na rozgrzanej patelni z odrobina oleju kokosowego pod przykryciem.
4. Przed podaniem posypać cynamonem.

Chleb gryczany

Chleb z kaszy gryczanej

Potrzebne:

 

  • 500 g kaszy gryczanej białej (niepalonej)
  • 3 szklanki wody
  • 3 płaskie łyżeczki zdrowej soli (morska, himalajska)

Wykonanie:

Wieczorem suchą kaszę dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą i zalewamy wodą 1cm powyżej kaszy. Odstawiamy na noc. Przez noc kasza pęcznieje, a na powierzchni powstanie lekka piana.

Rano mieszamy całość, dolewamy nieco wody i ponownie odstawiamy (na 12 do 20 godzin). Im cieplejsze miejsce, w którym stoi kasza, tym szybciej fermentuje. Warto jest więc postawić ją blisko grzejnika i przykryć bawełnianą ścierką.

Wieczorem namokniętą kaszę blendujemy, dodajemy sól. Masę dokładnie mieszamy i wylewamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (papier natłuszczamy olejem kokosowym, wówczas chlebek nie przywrze do ścianek blaszki). Wstawiamy blaszkę do zimnego piekarnika na całą noc.

Rano chlebek powinien lekko wyrosnąć. Włączamy piekarnik (nie wyciągając blaszki z chlebem) i pieczemy go w temperaturze 190-200 stopni przez 1h. Następnie wyciągamy z blaszki (razem z papierem do pieczenia) i wkładamy do piekarnika jeszcze na 15 minut, wtedy stanie się bardziej chrupki. Zostawiamy do lekkiego wystudzenia i dopiero wtedy zdejmujemy papier.

Chlebek przechowujemy zawinięty w ściereczkę do 4 dni. Można także pokroić w kromki i zamrozić. Często tak robię. Wystarczy wyjąć porcję na noc i rano mamy gotowe pieczywo.

Oczywiście mój ulubiony smak to prosty dodatek plastrów awokado i soli himalajskiej, ale możecie dodać kawałek pieczonego schaby albo posmarować chleb domowym dżemem czy masłem orzechowym.

FOOD FORUM 2017

Mogłabym nie spać, a zdobywać wiedzę. Widzicie więc jak wielkie znaczenie ma dla mnie rozwój w dziedzinie, która mnie interesuje. Takie jak sen, który jest jedną z najważniejszych składowych w procesie dbania o zdrowie. Nie w każdy weekend mam możliwość uczestniczyć w wydarzeniach związanych z dietetyką czy sportem, ale istnieją takie, na które czeka się cały rok. Dokładnie takim wydarzeniem jest konferencja żywieniowa Food Forum. W tym roku pod nazwą „Leczenie i dietoterapia w chorobach cywilizacyjnych.”

10h wykładów, 9 prelegentów z ogromną wiedzą, ogromna sala konferencyjna w Multikinie Złote Tarasy. Brałam udział w wielu wydarzeniach tego typu i nie każde zasłużyło na osobną relację na blogu. To na prawdę mi się podobało, udostępniło kawał dobrej wiedzy i przekonało do siebie solidną organizacją. Dlaczego postanowiłam napisać o Food Forum na blogu, gdzie nie każdy odbiorca to dietetyk, a wręcz większość z Was nimi nie jest i być nie zamierza? Przeczytajcie relacje i wywnioskujcie sami.

O PRELEGENTACH I WYKŁADACH

Tematyka tegorocznej konferencji bardzo mocno przykuła moją uwagę ponad pół roku wcześniej. Choroby cywilizacyjne dotyczą NAS WSZYSTKICH. Czym są choroby cywilizacyjne? Dlaczego rozwijają się w tak szybkim tempie i jak je leczyć? To główne zagadnienia poruszane podczas wykładów. Osobiście dużo wyniosłam z wiedzy jaka przekazano. Na co dzień spotykam się w osobami, które kompletnie sobie nie radzą z dbaniem o zdrowie czy życiem z chorobą cywilizacyjną. Niektórzy posiadają już nieco wiedzy na ten temat, ale wciąż nie wiedzą jak połączyć to w spójną całość. Właśnie po to organizowane są takie wydarzenia, by dostęp do wiedzy był szeroki, dyskusje wrzawę, a pytania rozwiewały nasze wątpliwości.

1. JELITA, ALERGIE I NIETOLERANCJE POKARMOWE – część, która poniekąd jest moim konikiem w dietetyce. Patrycja Szachta, Dominika Gier i doktor Wojciech Marlicz jak zwykle przekazali najnowsza wiedzę na najwyższym poziomie.

Tu także pozytywne zaskoczenie podczas wykładu Iwony Wierzbickiej, która tym razem mówiła o gotowaniu i praktycznym radzeniu sobie z dietą w przypadku celiakii. Miło było posłuchać jej jako praktyka, a nie tylko dietetyka bazującego na badaniach. Doskonale wiecie, że sama aktywnie działam w kuchni, gotuję i czasem nawet uda mi się stworzyć coś fajnego :)

2. TARCZYCA I CHOROBY ZWIĄZANE Z JEJ NIEDOMAGANIEM – bardzo dokładnie omówione zagadnienie przez doktor Magdalenę Krzyczkowską-Sendrakowską. Doświadczenie Pani doktor w temacie leczenia schorzeń tarczycy jest rozległe. W przystępny sposób wytłumaczyła działanie wszystkich hormonów, podała przykłady pracy przypadków z gabinetu i szczegółowo omówiła badania jakie należy wykonywać, by dbać o tarczycę.

3. CIĄŻA, PROBLEMY Z PŁODNOŚCIĄ – tu poruszono związek fizyczny i psychologiczny problemów związanych z trudnościami zajścia w ciążę. Problem jest bardzo „na czasie”, niestety. Dlatego jak najwięcej należy o tym mówić, by rozwiewać wątpliwości i efektywnie leczyć.  Angelika Kargulewicz, jej wykład był moim zdaniem jednym z najlepszych. Agata Juruć, psycholog, dowodziła jak wiele zależy od nastawienia i jak ciężko bywa w walce o upragnione potomstwo.

DLA DIETETYKA

Owszem, wielu ich było na sali wykładowej i bardzo mnie to cieszy. Fakt, że należy rozwijać się całe życie jest niepodważalny. W dziedzinie takiej jak dietetyka jest to szczególnie cenne. Wiele nowej wiedzy dostarczonej od specjalistów, którzy są bardzo na bieżąco. Doktor Karolina Skonieczna-Żydecka i jej wykład o jelitach w powiązaniu z chorobami neurodegeneracyjnymi zrobił na mnie największe zrażenie. Bardzo specjalistyczna wiedza, która ogromnie zmotywowała mnie do poszerzenia literatury w twmacie. Może to dlatego, że jelita to jednak TEN mój TEMAT :)

FOOD FORUM DLA CIEBIE

Nie musisz być specjalistą, by pojawiać się na wydarzeniach mniej lub bardziej specjalistycznych dotyczących tematu zdrowia. Zdrowie to podstawa więc nie dziwi mnie gdy ktoś chce dociekać i przez to jak najlepiej o nie zadbać. Moja pasja do dietetyki zrodziła się z konieczności radzenia sobie z celiakią i związanymi z nią kłopotami jelitowymi. Tu zawodziła już rozpiska z gotową dietą, a potrzebna była solidna opieka patrząc na przypadek całościowo. Zajęło to lata, by poczuć się dobrze, a dzięki temu nie bagatelizuję żadnej informacji we współpracy z moimi podopiecznymi. Czasami trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i poświęcić jeszcze większą część siebie, by dojść do celu. Myślę, że uczestnictwo w tego typu wydarzeniach 2-3 razy do roku sprawiłoby, że nasze społeczeństwo byłoby bardziej świadome i zdrowe!

DLA ZDROWIA

Warto nadmienić, że wydarzenie sponsorowane było przez marki szczerze zaangażowane w zdrowy tryb życia, bez wciskania każdy wystawca bronił się jakością proponowanych produktów. Szczerze? Kupiłabym większość produktów, które były tam dostępne. Znacie mnie, wiecie, że nie obroniłabym produktu z kiepskim składem, a fajnym opakowaniem. Nie zachęciłabym do badań czy suplementów, które są stratą pieniędzy i czasu. Na co dzień sama korzystam z wiele proponowanych na tarach produktów i miło było dowiedzieć się o nich coś więcej czy nabyć w atrakcyjnej cenie.

Chciałabym zakończyć zdaniem „Wszystkie choroby mają swój początek w jelitach”. Food Forum kładzie ogromny nacisk na rozwijanie tego tematu, pod wieloma względami. Dlatego szczerze polecam śledzić wydarzenie i zaplanować w kalendarzu kolejną edycję.

POSTRZEGANIE SIEBIE – EMOCJE – DBANIE O ZDROWIE

Głowa boli kiedy analizuję się ilość informacji na temat „dobrego odżywianiu.” Co to w ogóle znaczy? Jak na podstawie tysięcy mniej lub bardziej rzetelnych, potwierdzających się i wykluczających zasad znaleźć właściwy dla siebie sposób odżywiania? Taki, który sprawi, że uleczysz wszelkie dolegliwości, poczujesz się świetnie, a do tego dojdziesz do sylwetkowej formy życia?! Niezliczona ilość blogów, książek, forów, a na każdym informacje jak jeść, żyć, ćwiczyć, dbać o siebie żeby przynosiło to upragniony efekt. Co metoda to magia. Życia zabraknie, by przetestować każdą. Dlaczego więc brniemy w najbardziej zagmatwane sposoby zapominając o podstawach? Szukamy inspiracji w rozmaitych źródłach nie biorąc pod uwagę tego, że MY jako jednostka jesteśmy najlepszą bazą informacji na swój temat. Wskazówką, która najtrafniej określa co nam służy, a co nie jest nasze własne CIAŁO i ORGANIZM.

Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo trudne, by doprowadzić się do stanu równowagi. Niejednokrotnie pisałam i mówiłam o tym, że dietetyka stała się moją pracą-pasją właśnie dlatego, że skrupulatnie drążyłam swój najcięższy przypadek, samą siebie. Najczęściej padające pytanie kiedy chodzi o zmiany to CZAS. Ile to będzie trwało? Jeśli mam być z Wami szczerza to w moim przypadku trwało to LATA. Co więcej tak jak zmieniają się pory roku tak też zmienia się nasze ciało i funkcjonowanie narządów. Nie ma więc możliwości, by całe życie stosować się do jednego schematu i czuć się „bezpiecznie”. Ok, passe nie stanie się nigdy wyrzucenie z codziennego menu przetworzonej żywności, ale już dopasowanie ilości potrzebnych do działania makroskładników będzie się różnić w zależności od danego momentu w naszym życiu. Szczególnie mam na myśli kobiety, które są jednym wielkim kłębkiem hormonów. Doskonale wiemy, że na różnych etapach naszego życia funkcjonują one zupełnie inaczej. Najważniejszą zasadą jest więc zrozumieć nasz SYSTEM HORMONALNY, by móc żyć z nim w zgodzie.

Jeśli śledzisz mojego bloga od dłuższego czasu to wiesz, że jednym z głównych problemów, z którym się borykałam są JELITA (pisałam o nich TU, TU i TU). Jeszcze w zeszłym roku myślałam, że wszystko udało się poukładać raz na zawsze dzięki badaniom i zaleconej probiotykoterapii. Nie ukrywam, że mocno poprawił się mój stan zdrowia, ale po jakimś czasie problemy zaczęły wracać. Wiedziałam, że nie jest to już kwestia odżywiania, bo dietę mam dopiętą na ostatni guzik. Temat drążyłam dalej. Powrócę tu po raz kolejny do przywołania gospodarki hormonalnej, a wraz z nią GOSPODARKI CUKROWEJ. Wahania cukru we krwi stwarzają sytuację stresową, w której stawiamy nasz organizm, a on w tym stałym procesie walki ze stanem zapalnym zwyczajnie fiksuje. To tak jakbyś chciał się skupić na dwóch rzeczach na raz na 100%. Nie da się. Krąg się zamyka, jeden problem napędza drugi i nie pozostają sobie wzajemnie obojętnymi. Czy nie napisałam na początku, że aby dojść do wniosku, że coś nam szkodzi nawet na najlepszej diecie trzeba OBSERWOWAĆ WŁASNE CIAŁO? No właśnie…

Zbadałam hormony, poziom cukru, sprawdziłam stany zapalne, zrobiłam biorezonans na obecność pasożytów, zbadałam nadnercza, by określić w jakim stanie STRESU znajduje się mój organizm. Przeanalizowałam ilość swoich treningów i wzięłam pod uwagę regenerację, a głównie ilość i jakość snu!

Stąd cała moja mądrość, że w końcu to na obserwacji i wczuciu się w mój organizm skupiłam swoją uwagę. Przestałam sądzić, że to w odżywianiu jest coś nie tak, zajęłam się stanem ogólnym organizmu. Przestałam opierać się metodom niekonwencjonalnej medycyny. Dałam sobie żyć. Problemy z jelitami mnie wykańczały. Pracuję w poradni dietetycznej, gdzie mogłam liczyć na konsultacje moich poglądów ze świetnym specjalistą, który mógł spojrzeć na moją sytuację z boku.

Tu już nie chodziło o samą dietę. Przechodząc na protokół autoimmunologiczny, później dietę ubogą w produkty FOODMAP czułam się dobrze, ale w pewnym momencie zapomniałam, że to nie jest sposób na odżywianie do końca życia. Zdałam sobie sprawę, że kiedyś te wszystkie eliminacje należy skończyć. Ten, kto boryka się z kłopotem drażliwego jelita doskonale mnie zrozumie. Tu należy podkreślić fakt, że ani badanie ani specjalista czy idealnie ułożona dieta nie będą działały na 100% kiedy nie zmienimy swojego SPOSOBY ŻYCIA i nie spojrzymy na nie CAŁOŚCIOWO. Dlatego we współpracy z podopiecznymi staram się być empatyczna, pamiętając o tym jak sama się czułam. Bardzo ważnym elementem terapii jaką prowadzimy jest OBSERWACJA, docieranie się z własnym ciałem, zapisywanie samopoczucie w dzienniczku. To ułatwia pracę mi, bo mogę analizować na bieżąco co się dzieje, ale także osobie, z którą pracuje, która UCZY SIĘ TEGO, CO JEJ SŁUŻY – OBSERWUJE.

Negatywne emocje dotyczące jedzenia, ciągłe myślenie o tym, czy oby na pewno służy mi to co zjadam prowadzą do STRESU, który nas zwyczajnie wykańcza. Szukamy złotej metody. Nigdy jednak nie bagatelizuję takiego podejścia, bo wiem po sobie, że kiedy nie czujemy się dobrze to zrobimy wszystko, by rozwiązać problem. Zdaje sobie sprawę z tego, że często walka z problemami hormonalnymi, insulinoopornością czy chorobą autoimmunologiczną to sinusoida wzlotów i upadków, ale kiedyś musi być dobrze. Dobrze będzie wtedy, kiedy zadbamy o siebie W CAŁOŚCI, a nie zajmiemy się tylko zaleczaniem kłopotu.

Jeśli nie będziemy słuchać sygnałów wypływających z naszego wnętrza, obserwować symptomów to nie dojdziemy do równowagi. Znajdź dobrego specjalistę, który spojrzy na Ciebie holistycznie. Przeprowadzi solidny wywiad, poprosi o badania. Zarówno wyniki badań jak i Twoje samopoczucie muszą zostać wzięte pod uwagę razem. Od czynników stresowych, po Twoje zdrowie na talerzu, trzeba to wszystko dokładnie przejrzeć i przeanalizować.

„Kiedy emocje są względnie zrównoważone, w naturalny sposób odczuwamy szacunek wobec siebie i dlatego dochodzimy do wniosku, że wybór wartościowego pożywienia reprezentuje najbardziej pożądane działanie. Ponadto odkrywamy, że żywność w gorszym gatunku po prostu nas nie interesuje. Jej WŁAŚCIWOŚCI ENERGETYCZNE są negatywne, a my naturalnie wolimy nie zanieczyszczać nią naszych ciał i nie doprowadzać do obniżenia potencjału naszych umysłów.”

Łosoś z kolorową otoczką

Trafiłam dziś na przezabawny obrazem żółtej cukinii z podpisem „najbardziej hipsterskie warzywo”. Rozbawiło mnie to, bo właśnie taką miałam w misce z warzywami na kuchennym blacie. Postanowiłam więc hipstersko poszaleć w kuchni i przygotować sobie rarytas na obiad. Cukinia to warzywo na każdą okazję, tak uważam. Jeszcze się na nim nie zawiodłam, a próbowałam wielu przepisów z jej udziałem. Dziś bardzo prosto, ale kolorowo i zdrowo. Łosoś z podsmażanymi rzodkiewkami i cukinią.

Potrzebne:

płat świeżego łososia

2 cukinie (u mnie jedna żółta, druga zielona)

1 pęczek rzodkiewek

sól himalajska

olej kokosowy

Wykonanie:

1. Łososia umyj i posyp solą. Ułóż na blaszce i wstaw do pieczenia na 20min w temp. 180st. (Ja ugotowałam dziś rybę na parze.)

2. Cukinię i rzodkiewki pokrój w cienkie plastry.

3.Na patelni rozpuść łyżkę oleju kokosowego, wrzuć warzywa i grilluj je do zarumienienia (nie za długo żeby nie były zbyt miękkie)

4.Układaj na talerzu rybę i warzywa. Lekko skrop cytryną i ozdób pietruszką przed podaniem.

 

Ach, mega kolory warzyw nadchodzą razem z wiosną. Nie mamy nic przeciwko, prawda?

Strona 1 z 1412345...10...Ostatnia »