image

Kochać czy trenować, oto jest pytanie?

Czy można dzielić trenowanie z miłością i nazwać tę relację udaną? Bardzo ciężki temat jeśli chodzi o zawodowych sportowców, ale uwierzcie, że z zapalonymi w sporcie amatorami też nie jest lekko. W naszym przypadku tyczy się to obojga. Ja nie wyobrażam sobie dnia bez treningu, a moja walentynka (rano zgodził się nią zostać) nie dość, że stale zapracowania to jeszcze rządna wyzwań sportowych.

14 lutego, ma swoich zwolenników, przeciwników i neutrali. Ja się nie grupuję, JA KOCHAM! Chciałabym dzisiejszym wpisem pokazać Wam trochę naszej miłości, głównie tej do sportu, ale napomknę też o tym, co za kulisami. Dopóki nie trafiłam na TEGO faceta nie sądziłam, że jest tyle możliwości czerpania motywacji ze wspólnej pasji, a mimo napiętego grafiku kochania z podwójną siłą. Szczęśliwie zakochani trenują podwójnie mocno!

Dlaczego biegamy? Wojtek dostał długie nogi od Pana Boga więc grzech byłoby nie wykorzystać, a dlaczego ja biegam? Mówiąc żartem, bo nie mam wyjścia jeśli chce z nim spędzić trochę czasu. A tak serio, bo pokochałam tę aktywność dzięki świadomemu trenowaniu pod jego okiem. Wojtek pracuje w Sklepie Biegacza, tam się poznaliśmy, kiedy ja zaczęłam pracę w dziale fitnessowym marki. Od treningu do treningu, od szkolenia do szkolenia i tak już zostało. Żeby nie było, NABIEGAŁ się za mną :)

– „Kochanie, ale ja wyjdę, kiedy Ty już będziesz spała.”

– „A będę spała, kiedy Ty będziesz biegał w nocy po lesie!”

Bieganie, czołówka, buty biegowe, rower, pompka, bojka, okulary, skarpety, buffy i…za mała szafa! Wypady z qmplami w las, góry, dłuższe wybiegania w weekend, basen jeszcze przed poranną kawą, a na dobranoc opowieści o przygodach klientów BIEGACZY! Dobry Panie…ja to znoszę? Z największą przyjemnością! Uwielbiam to do szaleństwa! Tylko, czasem chciałabym powiedzieć, że wzięłam dziś dychę na bicka! ?

I nie myślcie sobie, że to tak krucho wygląda, bo…podczas jego nocnego biegania ja odpoczywam od opowieści, na basen człapię się za nim z workiem przekąsek, żeby mi przypadkiem przez godzinę nie umarł. Wyjazd w góry z qmplami? Może na kawalerski :P nadeszła era mojego szusowania między kamieniami. A jeśli chodzi o sprzęt biegowy. Wojtuś, kochanie, mam nadzieję, że w komentarzu powiesz, kto zagiął doradców w niejednym sklepie!?

Duma. Tego słowa nie będę rozwijać w całym akapicie. Spójrzcie na zdjęcie. Kiedy przepycham się w tłumie, by zobaczyć go na trasie! Wojtek, obiecuję, że już więcej na nią nie wbiegnę jak w zeszłym roku w Gdyni.

Rywalizacja? Prędzej spinka o skarpetki przed wyjściem na trening choć dzieli nas różnica 10 rozmiarów. On wie, że jest najsilniejszym osobnikiem spośród gatunku, bo rasowa samica wybiera tylko samca alfa!

Coś poza tym. Czasem pogadamy o pogodzie, ale raczej w kontekście wyjścia na trening. Zakup garnitura i sukienki na wesele robimy w max 30min, bo później trzeba się wyrobic z treningiem! Dobry Panie, jak to piszę przechodzą mnie dreszcze! Jaaaak ja to KOCHAM! Jak ja to nieziemsko KOCHAM! I choć w towarzystwie pierwsze pytanie to zawsze: „no jak tam Wasza forma?” to nie oddam tego za nic w świecie. Łatka przyklejona! :)

Powiem Wam, że lekko ze mną nie ma. On kocha dobre jedzenie, pantofle i koszule zakładałby nawet na zawody biegowe. Ja…wyciągam z szafy wszystkie jego wielkie koszulki i najluźniejsze  bluzy. Dres total, FIT in style! 1:0 dla mnie, bo i tak na miłe zakończenie dnia usłyszę: „Pięęęęęęknaaaa MOJA!”

IMG_5789

Kochać, jak to łatwo powiedzieć. Mówić, jak najczęściej,  ale też POKAZYWAĆ! Docierać się i starać! Wszystko da się pogodzić, jeśli są ku temu powody. Jeśli powodem numer jeden jest MIŁOŚĆ to czy może być inaczej niż NAJLEPIEJ?!

Przepraszam, wybaczcie mi i zarazem życzcie szczęścia. Muszę to napisać! To jest moja ulubiona FIT para! <3