LIFESTYLE

SAŁATKA Z ZAPIECZONYM W PAPRYCE I PIECZARKACH TOFU

imageWitam w porze obiadowej! Może nie macie pomysłu na dzisiejsze popołudniowe gotowanie, więc podrzucę małą inspirację. Nie lubię zostawiać przy garnkach dużo czasu, dlatego staram się wybierać potrawy, których przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę. Stawiam jednak na bardzo zdrowe przepisy i uwielbiam szukać smaków, więc moja kuchnia mimo tego, iż prosta, nie jest nudna.

Podaję Wam dziś przepis na sałatkę z tofu zapieczonym w papryce i pieczarkach. Ślinka cieknie mi pisząc post, bo już swoją porcję zjadłam, a nie odmówiłabym kolejnej!

10295711_10201720185084974_1780527992478544075_nProdukty:

100g naturalnego tofu

2 łyżki oliwy z oliwek

4 łyżki wody

ząbek czosnku, kawałeczek świeżego imbiru, zioła prowansalskie, bazylia, sól ziołowa, kolorowy pieprz

1 papryka

2 pieczarki

3 pomidorki koktajlowe

1/2 świeżego ogórka

3 liście sałaty lodowej

 

Przygotowanie:

1. Z oliwy, wody, wyciśniętego przez prasę imbiru i czosnku oraz ziół stwórz w miseczce marynatę. Wymieszaj wszystko ze sobą.

2. Pokrój tofu z kostkę i włóż do marynaty na 15-30min.

3. Paprykę i pieczarki umyj i wyjmij z nich środki, tak, by później wypełnić je tofu.

4. Po namoczeniu, wyjmij tofu z marynaty i przełóż do wydrążonej papryki i pieczarek. Następnie wstaw do piekarnika ustawionego na 180 st. na 20min. Obserwuj kolor skórki papryki, jeśli będzie już ciemna, wyjmij danie.

5. Na talerzu ułóż sałatę, pokrój pomidorki koktajlowe i obranego świeżego ogórka.

6. Wyłóż upieczone paprykę i pieczarki z tofu, ułóż na sałacie. Pozostała w miseczce marynata z oliwy, wody i ziół może posłużyć jako sos do polania sałatki.

imagePrzygotowanie zajmuje na prawdę niedużo czasu, a gwarantuję Wam, że zakochacie się w tym smaku. Mimo tego, iż potrawa nie ma w sobie mięsa jest bardzo sycąca, a odkrywanie innych przysmaków niż te mięsne może być ciekawe. Tak przynajmniej jest w moim przypadku. Uciekam tymczasem na trening, zostawiam Was w kuchni z nowym przepisem. Jeśli komuś uda się wypróbować, koniecznie czekam na relację! Smacznego popołudnia!

image

 

Zasady to klucz do sukcesu!

IMG_20140627_161344ZASADA NUMER JEDEN: MAM SWOJE ZASADY

Mieć zasady, słyszymy to powiedzenie bardzo często. Ten, kto ma zasady, uważany jest za osobę pewną siebie, wiedzącą czego chce od życia, cieszącą się poważaniem wśród ludzi i okazującą przy tym respekt innym. Chcę być taką osobą i dążę do wdrażania takiej postawy w życiu każdego dnia. Uważam, że każdy z nas chce i powinien stąpać po ziemi wiedząc po co to robi i w jakim celu zmierza. Jednym z częściej zadawanych pytań jakie pojawiają się w prywatnych wiadomościach do mnie są te o motywację, skąd ją biorę. Jest kilka „źródeł”, z których czerpię moc do działania. W dzisiejszym poście opisuję  jedno z moich magicznych pokładów motywacji, a są nim reguł. Te, którymi się kieruję, które wytyczają mi drogę do celu każdego dnia. Moi życiowi przewodnicy.

ZASADA NUMER DWA: ŻYJĘ PASJĄ

Nie wyobrażam sobie, by mogłoby kiedykolwiek w moim życiu zabraknąć aktywności fizycznej! To byłby najczarniejszy scenariusz, który nie ma prawa się spełnić. Sport jest moją pasją, która stawia mnie każdego ranka na nogi, dzięki której przez cały dzień mam o czym myśleć, a za sprawą której wieczorem padam pozytywnie zmęczona i zdrowo zasypiam. Takie moje uzależnienie, z którego nigdy nie chcę się wyleczyć. Wcześniej była to jazda konna, teraz zastąpił ją fitness, joga, bieganie, rower. Po prostu nie potrafię tkwić w jednym miejscu dłużej niż przymusową godzinę lekcyjna! Nie znalazłam lepszego sposobu na pokonanie własnych słabości w życiu czy zwalczanie gorszych dni. Oddanie się temu co kocham pozwala mi zapomnieć o tym, co  negatywne na świecie.

ZASADA NUMER TRZY: TO NIE DIETA, TO SPOSÓB ŻYCIA

Zdecydowanie nie narzekam na brak zadowolenia z tego co zjadam.  Często słyszę pytanie, czy oby się nie katuję i nie tracę życia na zjadanie „samego zdrowia”. Otóż, nie! Nie kuszą mnie opakowane w barwne papierki batoniki, nie ślinie się na widok każdego smakołyka, który widzę przechodząc obok wystawy cukierni. Moja „dieta” jest na tyle stabilna, że nie odczuwam przy niej głodówek, katuszy ani nie mam ochoty na podjadanie. To co zjadam wybieram świadomie i zdecydowanie mi to smakuje. Stawiam na jak najmniej przetworzone produkty, świeże, sezonowe i wybieram te, których smaków domaga się moje podniebienie.  Co więcej, nie pakuję w siebie śmieciowego jedzenia, ale wyciągam z wartościowych produktów to, czego mój organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania. Dzięki temu czuję się zdrowa, mam siłę do działania, a to skutkuje szczęśliwym życiem.

Schemat  jest prosty: zdrowe odżywanie daje moc, która przekłada się na działanie, dzięki któremu są efekty, a te przynoszą radość.

ZASADA NUMER CZTERY: STALE SZUKAM I ROZWIJAM SIĘ

IMG_20140627_160712Nie ograniczam się jedynie do życia sportem. To, że mam  pasję to jedno, nią zajmuję się na co dzień. Jest jednak masa innych rzeczy, aktywności, dziedzin, które bardzo mnie pasjonują i wydają się interesujące. Skończyłam studia zupełnie nie związane z tematyką sportu, uwielbiam języki obce, sztukę. Jestem ogromną fanką książek, to przy nich najczęściej się regeneruję i odpoczywam. Balet, moja inspiracja i niespełnione marzenie z dzieciństwa. Kiedy tylko znajduję wolną chwilę staram się wyszukiwać nowości w otaczającym mnie świecie. Oddawać się temu, co mnie wciągnie to przyjemność, bo jestem otwarta na poznawanie świata, nowych miejsc, ludzi i ciągnie mnie ku nowinkom. Nie boję się dzięki temu wyzwań, wykonywania przeróżnych czynności dotychczas mi nieznanych. To dla mnie ważne, ze względu na fakt, że daje mi to poczucie swobody i ruchu w życiu! Wiem, że nie tkwię w martwym punkcie, czego nie znoszę, ale wciąż zmieniam otoczenie, a życie każdego dnia wydaje mi się co raz bardziej ciekawe i inspirujące.

ZNAJDŹ TO CO KOCHASZ I ŻYJ TYM!

Ulubiona zasada pozytywnego myślenia: po burzy zawsze wychodzi słońce.

IMG_2504Dopadł mnie chyba jeden z tych dni, których nie lubimy. Odnoszę nieodparte wrażenie, że wszystko co robię nie przynosi efektu, a praca jaką wykonuję jest nadaremna. Kieruje mną przeświadczenie o tym, że wciąż robię za mało, by osiągnąć swój cel, czuję się zmęczona i zwyczajnie, po ludzku mam dość. Chciałabym usiąść w jednym miejscu choć na na chwilę, wyłączyć pstryczkiem opcje myślenia i pewnie byłoby to świetnym rozwiązaniem na zresetowanie się. Fajny pomysł, prawda? Szkoda, że w życiu nie obsługujemy takiej opcji jak guziczek restartu. Kiedy głowa mi pęka pod naporem myśli  i nie wiem na czym się skupić biorę komputer i wystosuję notkę na blogu. Mam nadzieję, że po wyrzuceniu z siebie frustracji i złości w poście coś się zmieni. Chcę sama siebie uświadomić, że dzisiejszy dzień to tylko chwila słabości, po której wszystko wróci do porządku dziennego. Chcę podzielić się z Wami jedną z moich ulubionych życiowych zasad, dzięki której mam w sobie tę magiczną motywację na co dzień.

MĄDROŚĆ ŻYCIOWA DO ZAPAMIĘTANIA: PO BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE!

IMG_2500

IMG_2498

Moja mina nie wskazuje na zadowolenie i radość z życia. Staję przed lustrem i chcę ją zmienić tworząc przy tym jakieś grymasy ustami, polikami. Przyznam szczerze, że kiepsko mi idzie. Kończę więc treningu mięśni twarzy, nic z tego nie wyjdzie, zamkne oczy i powtórzę w ciszy, że „przecież wszystko tkwi w mojej głowie”!  Dzisiejszy ciężki dzień tylko wydaje się być tym najgorszym, z którym absolutnie nic nie da się zrobić. Otwieram oczy, nadal stoję przed lustrem. Próbuję wyciszyć swoje myśli, włączam tryb głośnomówiący i patrząc na siebie powtarzam głośno moją ulubioną zasadę „po burzy zawsze słońce się wynurzy”. Coś przeskoczyło, jakiś naturalny grymas na buzi. To znak, że mój mózg chyba odebrał i przetworzył informację.

IMG_2428To nie taka łatwa sprawa umieć rozmawiać z samym sobą i uświadamiać samego siebie! Nazwałabym to sztuką dedukcji. Przecież jestem silna i dzielna, jestem aktywna na co dzień. Uprawiam sport, więc umiem zarówno upadać i przegrywać, jak i dumnie odnośić zwycięstwa. Motywuję się każdego dnia do działania na pełnych obrotach więc o co chodzi? Może to ma związek z problem, z którym nie mogę sobie poradzić, może trochę mi  smutno z jakiegoś powodu, a może  ostatnio za dużo mam na na głowie? Chyba wszystkiego po trochu.

Idę dalej stawiając sobie pytanie: czy to pierwszy raz kiedy się tak czuję? Nie. Ta odpowiedź jak widać jest prosta. Muszę umieć sobie to przetłumaczyć, by zwyczajnie temu zaradzić. To tylko kolejna rzecz do załatwienia, za chwilę jej czas minie i ustąpi innym sprawunkom, może tym razem bardziej przyjemnym.

Jeszcze chwilę będę tkwiła w tej pozycji, tym razem patrząc na swoje odbicie w monitorze komputera, ale już nie długo. Mam przecież obowiązki do wykonania. Przychodzi czas na  TRENING, którego nie mogę i nie chcę odpuścić. Fizycznie nie czuję żadnych guziczków na moim ciele, ale może istnieją jakieś wewnątrz? Istnieje duże prawdopodobieństwo, bo czuję jakby coś wcisnęło ten z napisem PASJA. Włączyło się myślenie o tym co kocham i wszystko co złe z sekundy na sekundę przestaje mnie dotyczyć.

IMG_2423Zbieram się w tej właśnie sekundzie, zamykam komputer i idę wykonać to, co zaplanowałam. Jestem przekonana, że pomoże! Dziś mniej efektywnie, z węższym uśmiechem na ustach, ale wykonuję to, co sprawi mi największą radość. W serduchu  wszystko tli się tak samo mocno, moja miłość do pasji, do aktywnego trybu życia. To jest ta wewnętrzna siła, która  mnie ku powrotowi do emocjonalnej stabilności.

Czasem bywa ciężko, ale nigdy nie warto odpuścić. Należy w ciszy przeczekać burzę, wypatrywać ostatniej spadającej na ziemię kropelki deszczu, a kiedy tylko zacznie pojawiać się słonko, gonić za nim. W tym jest magia. Z połączenia srogiej burzy i słonka powstanie przecież piękna tęcza.

MYŚLEĆ POZYTYWNIE, TO KLUCZ DO SUKCESU!

Życie jest piękniejsze w butach do biegania.

IMG_0864 2Nie mam zamiaru kopiować ze specjalistycznych stron o bieganiu treści na temat jego korzystnego wpływu  na nasze zdrowie. Nie jestem ekspertem w dziedzinie biegania,  chce podzielić się z Wami moim personalnym doświadczeniem i refleksją na ten temat. Tytuł sugeruje, że mam zdecydowanie pozytywne podejście do biegania i w dalszej części posta nie zmienię go.

IMG_0866Jeśli ktoś uważa, że Emilia biega wytrwale całe życie, to miło mi, że tak sądzi, ale niestety tak nie jest. Wręcz przeciwnie, Emilia bardzo długo nie była skora do tego typu ruchu. Bieganie mnie męczyło, kojarzyło się z lekcjami WF-u, na których wcale nie było atrakcyjne. Jedyne czego mi przysparzało to masy kontuzji i zakwasy po przebiegnięciu nawet trzech okrążeń szkolnego boiska. Co się więc stało, że zaczęłam biegać? Dostałam kopa motywacji od mojego taty. Tato całe życie jest osobą aktywną, wyczynowo uprawiał zapasy, jest ogromnym fanem piłki nożnej, oczywiście czynnie ją goni. Hobbistycznie biega, jeździ na nartach, zimą wkłada biegówki i przemierza leśne trasy. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego wzoru do naśladowania. Mam z nim świetny kontakt, więc widząc moją niechęć do wysiłku fizycznego nie zmuszał mnie jako nastolatki do uprawiania sportu, ale zawsze pytał, czy mam ochotę dołączyć. Pewnego dnia chyba zabrakło mi pomysłu na spędzanie czasu w domu, bo w końcu skorzystałam z zaproszenia i dołączyłam do taty. Czy nie potwierdzam po raz kolejny tą historią mojej życiowej dywizy, że SIŁA MOTYWACJI TKWI W LUDZIACH, KTÓRYMI SIĘ OTACZAMY?

IMG_0843 2Chciałabym Was nie rozczarować i napisać, że było fantastycznie, a ja od tego momentu biegam regularnie, ale nie zakończę tak przyjemnie tego zdania. W ogóle nie pokochałam biegania tego dnia. Wlokłam się za wysportowanym tatą jak ślimak, zdyszana i zrezygnowana już po pierwszym kilometrze. Trucht, bo nie był to biega z zawrotną prędkością dał mi tak w kość, że powinnam nigdy więcej do tego nie wracać.
Wstyd? Nie, w ogóle. Nauczka? Tak, ogromna. Wniosek? Działaj!
Nie pozostawiłam tego samemu sobie, długo mieliłam moją biegową porażkę w buzi nim ją w końcu przełknęłam. Miałam przed oczami obraz taty, który biegnie leśną ścieżką przede mną i daje radę. Przecież z nieba mu forma nie spadła! Przez łzy myślałam o swoim bieganiu, o tym jak można być tak niesprawną w tak młodym wieku i że może warto byłoby coś z tym zrobić. W myślach próbowałam sobie tłumaczyć, że wszystko da się wypracować i powolutku zacznę odbudowywać swoją formę.
Postanowiłam dać bieganiu jeszcze jedną szansę. Ta potrzeba musiała jednak wypłynąć z mojego wnętrza. Bodźce z zewnątrz w postaci pomocy taty, swojego rozczarowania nad fit formą dostałam, co z nimi zrobić zależało tylko i wyłącznie ode mnie. IMG_0844Ponieważ całe życie byłam ambitna, tym razem też nie dałam za wygraną. Fizycznie sama, z głową pełną przemyśleń wyszłam z domu biegać. Powolutku, marszobiegiem próbowałam pokonać wyznaczoną sobie trasę. Dopuszczałam do siebie wszystkie myśli prócz jednej, o tym, by się poddać!
Aktualnie mam na koncie przebiegnięty maraton, o tym też napiszę, bo to była świetna lekcja jak nie powinno się startować w maratonie – kocham życiowe nauczki! Przebiegam pół maratony i krótsze biegi z radością, dając radę bez niezdrowego wysiłku dla organizmu. 10km wybieganie to dla mnie przyjemne rozpoczęcie nowego dnia, po którym idę do pracy albo na trening!
Można? Można! Nie namawiam Was do biegania maratonów, ani do tego, by biegać, bo to najfajniejsza aktywność na świecie. Sportów jest cała masa, możliwości ruchowych mamy w koło multum, więc bieganie może być zastąpione każdym innym sportem.
Tym postem chcę Wam przekazać, że warto podejmować próby, nie należy nastawiać się negatywnie ze względu na to, że coś nie wyszło raz czy dwa razy. Każda czynność wymaga włożenia w nią odpowiedniej ilości pracy. Chcę byście wyciągnęli nauczkę i motywację z tego, co dziś napisałam. Z taką formą jaką znacie mnie z KeepFITa się nie urodziłam, ale ją wypracowałam! 5km dystans był dla mnie abstrakcją, przeszkodą nie do pokonania. Zobaczcie ile się zmieniło!!! Ważne jest to, żeby zebrać się w sobie i podjąć działania. Musimy sami dojść do tego wniosku. Nie ma innej rady, nie pomoże nam najlepszy trener, najlepszy sprzęt, jeśli my sami nie będziemy chcieli szczerze się mobilizować do działania!

CHOĆBY MIAŁO BYĆ NAJCIĘŻEJ, A O PROGRESIE MIAŁOBY NIE BYĆ MOWY, TO NAJGORSZĄ DECYZJĄ JAKĄ MOŻNA W ŻYCIU PODJĄĆ JEST TA BY SIĘ PODDAĆ!
WKŁADAĆ BUTY DO BIEGANIA I DZIAŁAĆ!!!

Hurra! Rekord Guinessa w treningu grupowym pobity!

IMG_4256

7 czerwca na warszawskim stadionie Legii odbyła się próba bicia rekordu Guinessa w treningu grupowym. Miałam przyjemność uczestniczyć w tym wspaniałym wydarzeniu wraz z 2969 uczestników kochających aktywność fizyczną. Impreza organizowana była przez Adidas women Polska, a główny trening poprowadziła Ewa Chodakowska!

REKORD ZOSTAŁ POBITY!!!

PhotoGrid_1402169351774Wydarzenie śmiało mogę określić świetnym przedsięwzięciem! Pogoda dopisała nam w 100%, treningi prowadzone były na wysokim poziomie, a wszystkiego dopełnił FIT klimat stworzony przez uczestników! Bardzo podobały mi się koszulki z tego eventu. Jednak minus był taki, że trzeba było je kupić na własną rękę, kosztowały 100zł, przez co wiele osób zrezygnowało z nabycia takiej pamiątki. Moja opinie o tym, czy warto? Ćwiczyło mi się w niej świetnie, materiał i wykonanie solidne. Bardzo rzadko można mnie zobaczyć w różu, a w tym odcieniu, o dziwo, wyglądałam całkiem korzystnie. Cena mogłaby być niższa ze względu na fakt, że była to masowa impreza pewnie więcej osób przekonałaby się do kupna t-shirtu gdyby był w niższej cenie.

IMG_4177

PhotoGrid_1402170422927Rozczarowaniem okazała się strefa silver V.I.P, która wcale nie była zorganizowana w iście vipowski sposób :D Zwykłe pomieszczenie, stoliki, krzesełka i barek, a w nim ciasteczka i owoce, czyli sam cukier. Nie było pożywnych przekąsek dla uzupełnienia dobrych kalorii. Dominowały kolorowe, słodkie napoje, a jedynym produktem, który spełniał kryteria FIT zdrowego była woda mineralna – niezawodna, źródło życia.  Cóż, w zasadzie to nie przyszłyśmy się tam najadać, ale skoro organizatorzy porwali się na utworzenie takiej opcji, mogli zadbać o nią nieco lepiej. Na szczęście, zaopatrzona w swoje pojemniki z posiłkami, nie musiałam cierpieć głodówki, a dzięki temu podczas treningów wykazałam moc i radosna dawałam czadu na murawie. Sprawdza się po raz kolejny mądre przysłowie brzmiące: kto swoje nosi, nikogo nie rosi! Ponieważ  wszędzie należy doszukiwać się pozytywów, w powiem Wam, że obrotowe fotele w strefie V.I.P były czadowe i wygodne! :)

IMG_4201Na wydarzeniu pojawiło się kilka znanych twarzy telewizyjnych. Między innymi piękna i pełna energii Patricia Kazadi, która poprowadziła imprezę. Bardzo miła, chętnie zamieniała z każdym kilka zdań, a otoczona była nieustannie tłumem proszących o zdjęcia. Nie miała nawet chwili spokoju, by zjeść posiłku.

IMG_4260Miło było również spotkać Tomka Choińskiego, trenera współpracującego z Ewą Chodakowską. Niedawno ukazała się jego nowa płyta DVD z treningiem. Tomek dał czadu na scenie, nie zawiódł swoich fanek, stale w formie, zachwycił krzyczące pod sceną dziewczyny. Na imprezie #mygirls adidas spotkałam się z koleżankami-blogerkami, na zdjęciu z  Pauliną, Marysią i Olą.

PhotoGrid_1402171606415Oczywiście wszelkie „niedoskonałości” ginął w ogniu TRENINGÓW, które były zabójczo fajne i świetnie zorganizowane! Ewka Chodakowska nie zawiodła prezentowaną na scenie energią! Wspaniale bawiliśmy się w licznym gronie, pot lał się strumieniami, dziewczyny i chłopaki wykończeni do granic możliwości dawali z siebie wszystko! Dodam, że było upalnie,a mimo to niełatwo było dostrzec osobę, która stałaby bezczynnie. To się nazywa siła grupowej motywacji! Będę to powtarzać do końca moich dni, ale jest ona jednym z ważniejszych elementów dobrego trenowania. Motywacja jest kluczem do działania, a jak jest działanie to przyjdzie upragniony sukces. Energia rozpierała nas wszystkich, a przecież o to właśnie chodziło! Dzielnie stawiliśmy czoła bicia rekordu w treningu grupowym i udowodniliśmy Światu, że Polska STAWIA NA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNĄ i DBAŁOŚĆ O FIT FORMĘ!

Pierwszy wpis, uczucie spełnienia, radość i pełna MOTYWACJA!

WITAJCIE,

Nadszedł ten długo oczekiwany dzień, w którym mogę Państwa oficjalnie powitać jako czytelników mojego BLOGA KeepFITinstyle!

13

W życiu nie ma ani chwili do stracenia, odpowiedni czas jest TERAZ!

Nie należy odkładać w nieskończoność planów i marzeń  jakie snują się w naszych głowach. Przyglądaj się swoim marzeniom bardzo dokładnie, następnie zapamiętaj ich wyraźny obraz i każdego dnia działaj w kierunku ich spełnienia!

Szczerzę mówiąc, nie sądziłam, że odpalenie bloga, pierwszy dodany na nim wpis i cała otoczka wokół sprawią mi taką ogromną radość. Hmm, nie mogłoby być inaczej w końcu spełnia się jedno z moich marzeń :) Ciarki mnie przechodzą i dostaję gęsiej skórki, nawet w tym momencie, kiedy piszę post i nie do końca jeszcze wierzę, że się to dzieje. Czuję się w pełni zmotywowana i zmobilizowania do działania, bo projekt, nad którym pracowałam, który chciałam by ruszył jak najszybciej właśnie doczekał się swojego debiutu :) To wspaniałe uczucie, kiedy ciężka praca przynosi upragnione efekty końcowe.

Większość z Was kojarzy mnie z profilu, który prowadzę na Facebooku. Mam nadzieje, że dzięki poszerzeniu swojej działalności o bloga będę miała lepszą możliwość dzielenia się z Wami doświadczeniami związanymi z moją sportową, FIT codziennością.  Cieszę się szczególnie bardzo, że będę mogła zostawiać dłuższe wpisy, w praktyczniejszej formie, które mam nadzieję, będzie się Wam przyjemnie czytać.

2

 

Treść i tematyka bloga pozostają oczywiście bez zmian. Kontynuować będę pisanie o mojej sportowej codzienności, obcowaniu z treningami, przygodzie z  fitnessem i nieodzownie związanym nimi zdrowym trybem odżywiania.  Obiecuję, że nie zabraknie propozycji ćwiczeń, przepisów i porządnej dawki motywacji!

Pierwszy wpis chciałabym dedykować wszystkim tym, którzy ciężko pracują każdego dnia, by życie było fascynujące, radosne i w pełni spełnione dzięki PASJI, którą się kierują. Sama staram się tak żyć i chce, byśmy nieustannie, wytrwale szli w kierunku swoich celów. Jeśli ktoś zwątpi choć na chwilę, chce, by miał poczucie wsparcia i wiedział, że zaglądając tu, znajdzie inspirację do dalszego działania czy bezinteresownie przesłany UŚMIECH na poprawę humoru w gorszy dzień.

Jako, że głęboko wierzę w siłę pracy zespołowej, wyznaję zasadę „w kupie siła”, zachęcam Was bardzo serdecznie do czynnego działania na blogu! Wyrażajcie swoje opinie, zadawajcie pytania, dzielcie się swoimi doświadczeniami. KeepFITinstyle niezmiennie pozostaje otwarta i chce byśmy razem obcowali w temacie FIT stylu życia.

25

 

Pamiętajmy o tym, że nieważne jak ciężko będzie dość do upragnionego celu, liczy się to, jak bardzo chcemy go osiągnąć!

Nie ma barier nie do pokonania, kiedy idziemy wytrwale swoją drogą. Idź prosto, przed siebie. Granice jakie sobie stawiamy są jedynie wytworem naszej wyobraźni, siedzą w naszych głowach! Ty tu rządzisz! Każdy z nas wie, że wszystko jest w zasięgu naszych możliwości. Wystarczy wytyczyć sobie reguły, trzymać się swoich zasad i wartości, a na pewno osiągniemy sukces.

Dziś debiutuję ze swoim nowym projektem jakim jest blog, o który obiecuję sobie i Wam  dbać, by miło  było na niego zaglądać. Dam  z siebie wszystko, jak na każdym treningu, by odzwierciedlić w postach moją pasję i zarażać nią co raz więcej osób!

Powodzenia w spełnianiu marzeń! RAZEM DO GWIAZD! :)

Strona 5 z 512345