LIFESTYLE

JELITA cz. I

z9236795Q

Na początek kilka słów teorii. Przyjdzie czas na ciekawostki, ale najpierw musimy sobie uzmysłowić jak to w środku wszystko wygląda. Większości z nas jelita kojarzą się z długimi, obrzydliwymi „bebechami”, które się poruszają i mielą wszystko co do nich wpadnie. Mielić może i mielą, ale są BARDZO uporządkowanym i stworzonym do robienia porządku narządem.

Jelito cienkie:
– ma długość 5-6 m
– składa się z dwunastnicy, jelita czczego i jelita krętego
– jego charakterystyczna cecha to obecność w błonie śluzowej fałdów okrężnych i osadzonych na nich kosmków jelitowych, które są odpowiedzialne za rozkład pokarmów, trawienie i wchłanianie.

JELITO CIENKIE jest jak szklana rurka, gładka i lśniąca. Porządek z dostarczanym pokarmem odbywa się tu bardzo szybko. Są ukierunkowane na bardzo szybkie sprzątanie po posiłku co owocuje dostarczeniem nam z niego energii. Czy wiecie, że pod mikroskopem kosmki jelitowe mają bardzo podobną strukturę do struktury aksamitu? Szokujące! Wiem! Zdajmy sobie więc sprawę z tego, jak delikatne i szlachetne są nasze „bebechy”.

Jelito grube:
– rozpoczyna się jelitem ślepym, następnie kierujemy się w dół do wyrostka robaczkowego. Dalej jelitem ślepym przechodzimy w dalszą część jelita grubego zwanego okrężnicą.
– to tu następuje zagęszczanie się wody w połączeniu z innymi składnikami odżywczymi, przez co treść pokarmowa  tworzy kał, z którym wydalamy toksyny, resztki niestrawionych pokarmów i hormonów
– odbywają się tutaj także procesy fermentacyjne (bardzo dobrze znają je osoby mające kłopotu z SIBO)

JELITO GRUBE okala niczym ramka jelito cienkie. Służy mu dzięki temu za ochronę, ale nie tylko. To tu odbywa się pozostała część wchłaniania, tu bytują wszelkie bakterie, które odpowiadają za dobre rozkładanie resztki pokarmów. Tu tworzy się kał, dzięki któremu naturalnie, każdego dnia detoksykujemy swój organizm.

images

FLORA BAKTERYJNA

UWAGA: 1 antybiotyk = probiotyk do końca życia?!

Mówi się, że jeśli choć raz przyjmowaliśmy w życiu antybiotyk to nigdy już nie odbudujemy flory jelitowej jaką mieliśmy przed jego stosowaniem. Dlatego tak ważne jest, by UNIKAĆ ANTYBIOTYKÓW JEŚLI TO TYLKO MOŻLIWE, a jeśli już je przyjmujemy to dołączyć do tego PROBIOTYKI!

„Antybiotyk oznacza anty – życie, a probiotyk pro – życie. ” Same nazwy wskazują już na to, jak ważną funkcję pełnią w nas jelita i ich flora bakteryjna. Nie bez powodu waży ona średnio około 2kg.

Jeśli flora bakteryjna jelit jest nieprawidłowa występują problemy z innymi systemami w naszym organizmie. Traci na tym nie tylko system trawiennym, ale także odpornościowy, zahwiana jest równowagą hormonalna. Co więcej pojawiają się problemy z depresją, wagą czy stanem skóry.

Dobra dieta to podstawa dla wytwarzania się pozytywnych kultur bakterii w naszych jelitach. To ona jest dla nich pożywką.

Gdzie naturalne występują dobre bakterie?

– Przede wszystkim w kiszonkach, a także sokach z kiszonek (kiszonki = warzywo, woda, sól, przyprawy, nic więcej).

– Kefiry i jogurty. Tu jednak należy zwrócić uwagę na fakt, że żywe kultury bakterii rozkładają cukier, więc jeśli w składzie jogurtu z żywymi kulturami bakterii jest cukier to dziękujemy za ten produkt, bo świadczy to o tym, że co? Że bakterie nie działają, bo cukru w nim nie rozkładają. Można sobie takie jogurty zrobić samodzielnie w domu, nie kosztuje to dużo,a szczepy dostaniecie w aptece.

– Szczepy, produkty, które kupicie w aptece. Oczywiście jest ich cała masa i tu polecam nie oszczędzać. Im lepszej jakości produkty tym efektywniejszy rezultat przynoszą. Nie ukrywam, że te, które przechowujemy w lodówce zdały najlepszy egzamin w moim przypadku. Polecam jednak wykonać skan jelita i indywidualnie dobrać dla siebie probio i prebiotyko terapię. (ja zrobiłam badanie TU).

30beeea9b2b714a592dad3211187bbd1

Jakie objawy wskazują na to, że z florą bakteryjną jest coś nie tak?

Do njaczęstszych należą biegunki, zaparcia, wzdęcia, zgaga, niestrawność, bóle głowy, migreny,
problemy z pamięcią i koncentracją, stałe uczucie zmęczenia, kłopoty ze snem, bóle brzucha i podbrzusza, nieustający katar, uczucie przeciążonych stawów mimo małej aktywności,
bardzo bolesne miesiączki i przewlekły, długi PMS.
Kłopoty ze skórą, swędzenie skóry, krostki na rękach i przedramionach, wysypki na buzi, łamiące się paznokcie i włosy, trądzik, łuszczyca.

Stany lękowe, depresja, niechęć do wyjścia z domu, spadek libido,
choroby autoimmunologiczne.

Zespół Jelita Drażliwego, choroba Leśniowskiego Crona, wrzody, hemoroidy,
celiakia, nietolerancje pokarmowe.

Z mojego doświadczenia

Jeśli większość z tych objawów pojawia się u Was, polecam niezwłocznie zainteresować się doprowadzeniem jelit i flory bakteryjnej do porządku. Nie jest to łatwa sprawa, w moim przypadku trwało to trochę czasu, ale rezultaty są pozytywne, nie do opisania słowami.

Po wykonaniu nadań w VitaImmun, przyjęciu odpowiedniego leczenia i wprowadzenia diety ustąpiła większość objawów, a ja odzyskałam chęć i siłę do życia i trenowania! W przypadku osób aktywnych dochodzi dodatkowa frustracja z powodu tego, że nie mogą wyjść na trening, bo „boli je brzuch” albo czują dyskomfort w układzie pokarmowym.

Wzdęcia, gazy, zaparcia, paskudny nastrój, płacz i lament na temat tego, że jem zdrowo, trenuję, a efektów w ciele i na ciele brak doprowadziły mnie do tego, że temat stał się z koszmaru moim konikiem. Szkolenia na temat jelit, dietetyki i dietoterapii odbyte u MedFood, VitaImmun, Mauricz.com pozwoliła mi poszerzyć wiadomości i rozwijać się w tym kierunku.

Aktualnie pracuję z osobami, które mają podobne kłopoty i bardzo ładnie sobie z nimi radzimy. Wszystko da się ogarnąć, wymaga to CZASU, ZAANGAŻOWANIA i CIERPLIWOŚCI, ale bez tego nie pójdzie.

Podsumowanie 2015

image

Kiedy zleciało to 365 dni? Dopiero co wkładałam kreacje na zabawę sylwestrową, by powitać 2015, a już dziś staję przed dylematem co na siebie włożyć, by w dobrym stylu powitać Nowy Rok! Czas leci nieubłaganie. Tak jak nurtu płynącej rzeki, nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego procesu.

TO BYŁ ROK:


MIŁOŚCI

image

Nie raz, nie dwa pisałam, że największą miłością darzę sport. Rok 2015 wniósł sporą poprawkę do tej kwestii, załączając przy tym aneks w postaci Wojtka. Jak to mówią moi szanowni rodzice „każda potworna znajdzie swego amatora”. Znalazła. Nie dość, że biega i uprawia triathlon to wykazuje masę cierpliwości dla mojej osoby. Nie rozwijałabym tego wątku na blogu dotyczącym sportu i fitnessu, ale on bardzo się z nim łączy. Zdobywając moje serducho podbił nie tylko je, ale także moją motywację, którą mogę dzielić się z Wami. Naszym wspólnym projektem jest wydarzenie: MOTYWOWANIE POPRZEZ BIEGANIE (Chcesz dołączyć? kliknij TUTAJ!) Nie szukałam, nie prosiłam, a wręcz unikałam amorów w moim szalonym świecie. Jednak tego nie oddam i podsumuję to zdaniem, że jeśli się coś na prawdę kocha to pasję można dzielić na dwoje.


 EDUKACJI

Dietetyka. Nie jestem skora do kadzenia sobie. Ci, którzy mnie lepiej znają, wiedzą, że ciężko przychodzi mi doceniać samą siebie. Tym razem mówię sobie bezkrytycznie: DZIĘKUJĘ, dobra robota. Ukończyłam Dietetykę i Suplementację oraz Dietoterapię w praktyce jako kursy przewodnie w Mauricz.com i MedFood.com. Uczestniczyłam w I Ogólnopolskiej konferencji leczenia otyłości organizowanej przez VitaImmun. W między czasie kilka mniejszych szkoleń w odniesieniu do dietetyki i treningu.

image47

Szkoła. Obroniłam pracę na Anglistyce i podjęłam studia na wydziale amerykańskim w kierunku komunikacji w biznesie międzynarodowym.

image

Chciałabym tu dodać, że przewertowałam i przeczytałam masę książek i kontrowersyjnych artykułów (często w 3 językach), obejrzałam setki podcastów i filmów. Nawiązałam masę wspaniałych znajomości, które z wyrazami ogromnego szacunku pozdrawiam! Idę dalej, nawet na chwilę nie mam zamiaru się zatrzymać. Myślę, że dalszy rozwój w tym polu to nie tylko 2016 rok, ale „till the end of my life”.


 ZDROWIA

To w tym roku najważniejszy aspekt. Dużo przeszłam, dużo wypłakałam i jeszcze więcej eksperymentowałam. Oceny bolały, zmiany bolały, próby raz cieszyły, a raz nie. Aktualny stan cieszy. Jest to dla mnie ogromnie trudny temat i jeszcze większe DOŚWIADCZENIE. Cudem uniknęłam powikłań związanych z chorobami jelitowymi i autoimmunologicznymi. Popchnęło mnie to w kierunku edukacji, współpracy z dietetykiem klinicznym, dzięki któremu odkryłam swoje powołanie.

Wniosek numer jeden z tej ważnej lekcji o zdrowiu: DOCENIAM i DBAM o ZDROWIE, a nie o chwilową formę.


 PODRÓŻY

Tych małych i dużych. Nie sądziłam, że kiedykolwiek pojadę w góry wiosną. Tym bardziej nie spodziewałam się wyjazdu w celu biegania w górach. Wojtek, dziękuję. Tak jak moim małym miejscem na świecie są Mazury, tak on ukochał sobie Szklarską Porębę. W tym roku byliśmy tam trzy razy. Przy okazji zwiedziliśmy w biegu Wrocław.

image

Morze, też nie było planowane, a spędziłam tam prawie cały miesiąc tego roku. Praca jako trener fitness na plaży w lipcu. Kolejny wyjazd na start Wojtka w triathlonie w Gdyni. Było fajnie!

image

Mazury. Zdecydowanie nie wyobrażam sobie, by miało zabraknąć czasu spędzonego w Krutyni. Kilka weekendów, chwila w wakacje i przedłużone święta w domu rodzinnym. Ani minuty nie żałuję. Dodatkowo ruszyliśmy z I edycją obozu Aktywna Majówka na Mazurach. Kto się pisze w tym roku?

image


 TRENINGÓW

Moglibyście powiedzieć, że tu się przecież za wiele nie zmieniło. Po części tak, bo trenuję bardzo regularnie nie od początku tego roku, ale bywały momenty, że efektywność ćwiczeń w 2015  bardzo spadała z powodu kiepskiego zdrowia. Podjęłam współpracę z nowym trenerem. Doszłam do punktu 0, gdzie wycieńczona podjęłam decyzję, że nie idę dalej w kierunku kolejnych przygotowań do fitness bikini. To bolało!

Ze wsparciem Wojtka wróciłam do biegania. Przyspieszyłam biegowo na 5km, na 10km i w końcu ponownie przełamałam się do przygotowań na dłuższe starty, w planach mamy półmaraton. Aktualnie układam plan treningowy rozważnie! Nic na siłę, łączę to co kocham, ze zdrowiem i radością, bez parcia na medal… Nowe wiodące motto: Rób swoje, pracuj, a efekty przyjdą same.

image

image


 NOWYCH WYZWAŃ

Mam nadzieję, że wraz z rozwojem, ciężką pracą i edukacją będę mogła nieustannie się tą wiedzą i doświadczeniem w pracy w ludźmi dzielić. Dołożę wszelkich starań, by KeepFITinstyle.pl był źródłem informacji, a jeśli będę miała możliwość wciąż współpracować z portalami o tematyce sportowej chętnie to zrobię.

image

Napiszę bardzo krótko o planach, by już nie zalewać tekstem, ale treściwie. Będą starty biegowe (pakiety już opłacone, więc nie ma zmiłuj), będą eksperymenty w kuchni (to się nie zmieni tak jak potrzeba jedzenia), nowe szkolenia z dietetyki (już dokonałam zapisów na styczniowe wydarzenia) i na pewno co raz więcej realnej PRACY ZE SPORTOWCAMI jako dietetyk.

Trochę się też nagotowałam w tym roku, a to nie koniec, bo do północy zaserwuję jeszcze kilka pyszności.

 image

Kończąc ten post chciałabym Wam życzyć, by Nowy Rok był kolejnym PRZYBLIŻAJĄCYM DO SPEŁNIENIA MARZEŃ, Z DOCENIANIEM ZDROWIA, MIŁOŚCI, NIEUSTANNEJ EDUKACJI, PIĘKNYCH PODRÓŻY, WSPANIAŁYCH ZNAJOMOŚCI i PEŁEN NOWYCH WYZWAŃ!

Wszystkiego wspaniałego na rok 2016! 

Poświąteczne refleksje

image

Święta, święta i po świętach. Dziś chyba każdy z nas co najmniej raz wypowiedział to zdanie. Podejrzewam, że tematem numer dwa jest poświąteczne sprawdzanie formy. Osobiście uważam to za urocze, bo stało się w pewnym sensie tradycją charakterystyczną dla naszego narodu!

W moim przypadku Boże Narodzenie 2015 zdecydowanie przejdzie do historii! Wspominałam już, że czuję się co raz lepiej, forma regularnie wzrasta, organizm spokojnie się regeneruje, a dzięki temu ja staję się z każdym dniem bardziej radosna ?

Pytań o to czy w święta będę liczyła kalorie, czy będę trzymała makro i „czystą michę” dostałam masę. Co roku tak mniej więcej to wyglądało, bo mój rzekomo „oporny organizm” nie zasługiwał wg. trenera nawet na świątecznego cheata. Cóż, nie tym razem!

image

Zdziwie Was, ale nie było żadnych rygorów, tak samo jak nie było cheatów. Postawiłam na spontan i jadłam to, na co mój organizm wyrażał w danym momencie ochotę.

Jedynie stosowałam się do kilku prostych zasad:

– białkowa tłuszczowe posiłki, szczególnie rano. Te powodowały m.in to, że miałam stabilny cukier we krwi i nie rzucałam się na słodycze, które mogły bezkarnie stać mi przed nosem

– jeśli jadłam węglowodany to osobno lub okolotreningowo

– regularne dokwaszałam żołądek octem jabłkowym, by wspomóc trawienie. Szczególnie przed potrawami mięsnymi.

– w trakcie dnia piłam dużo ciepłej wody z cytryną

image

– trenowałam, bo mam cele, które wymagają trzymania się planu. Nie szukałam jednak otwartej w święta siłowni. 2 dłuższe biegania po śniadaniu i jeden dzień pracy na powietrzu z TRXem. To była bardziej forma odskoczni od siedzenia przy stole ?

– na dobranoc wypijalam herbatę ziołową: rumianek,koper włoski, pokrzywa, melisa

– stosowałam probiotyki i prebiotyki, te, które zostały mi przepisane po badaniach  przez VitaImmun

– dziś spałam dłużej, zrezygnowałam z treningu biegowego na korzyść sauy fińskiej: 4 wejścia sauna+kąpiel w rzece, które bardzo fajnie zadziałały na regeneracje organizmu

– ostatni posiłek zjadlam dziś o 18:00 i do rana robię tzw. post, który da odpocząć układowi trawiennemu

Nie odebrałam sobie przyjemności jedzenia, odpoczęłam, aktywność zostawiłam na takim poziomie na jaki pozwalały mi warunki i chęci. Po tegorocznych świętach uważam, że najlepszą formą odpoczynku psychicznego i fizycznego jest dać się ponieść podpowiedziom naszego organizmu.

Spokojnej nocy ?

Lepsze trawienie przy wigilijnym stole

image

Czekamy na nie cały rok. ŚWIĘTA! Uwielbiamy tę porę. Migające lampki za oknem, rodzinna atmosfera przy stole, każde dał z siebie ile mógł, by dopiąć przygotowania na ostatni guzik. Na stole nie zabraknie tego wieczoru pysznych potraw, babcie i mamy znowu stanęły na uszach, by uraczyć nasze podniebienie pysznymi ciastami.

Ułożylam sobie w głowie plan na ten wieczór, by odejście od stołu nie bolało ani mojego sumienia ani żołądka ? Wam również polecam i podpowiadam czym się kierować!

1. Woda z cytryną na dzień dobry, pomoże zakwasić żołądek i dobrze wpływa na wątrobę.

2. Postne ŚNIADANIE 24/12 powinno być białkowo-tłuszczowe. Unikniemy gwałtownego wyrzutu insuliny, cukier utrzyma się na stabilnym poziomie, a my nie będziemy czuć ogromnego głodu.

3. Przed wigilią polecam popić roztwór z łyżeczki kropel żołądkowych lub octu jabłkowego rozpuszczonych w wodzie. Wspomoże to trawienie i dokwasi żołądek. Zmniejszymy uczucie ciężkości.

4. Jedz tyle, ile możesz, ale nie dopychaj. Zasada tabliczki czekolady, gdzie pierwsze trzy kawałki to rozkosz dla podniebienia, a reszty smaku już nie czuje g, zjadamy dla zjedzenia.

5. Przy stole spróbuj wszystkiego po trochu. Na talerz nałóż więcej tej potrawy, którą uwielbiasz, a której nie jadasz poza świętami. Naciesz się smakami, które cieszą raz w roku, nie dopychaj się chlebem czy ziemniakami, które jesz codziennie.

6. Gryź małe kęsy, dobrze przeżuwaj. Początek trawienia następuje już w jamie ustnej. Daj mózgowi wyraźny sygnał, a żołądkowi i jelitom ułatw pracę trawienia kawałków jedzenia.

7. Zrezygnuj z kolorowych i gazowanych napojów. Wzdymają jelita, mają w sobie masę cukru. Postaw na kompot z suszu, herbatę ziołową czy wodę z cytryną.

8. NA DOBREJOC polecam herbatę ziołową. Przed snem sięgnij po rumianek, mięte, melisę albo mieszankę tych ziolół. Dasz organom trawiennym bodziec do lepszej regeneracji.

9. Trochę RUCHU. Nie mówię tu o treningu na maxa, ale o rodzinnym spacerze, krótkiej tabacie w domu, czy krótkiej przebieżce przed kolejnym dniem przy stole. Oddychaj i poruszaj ciało.

10. Nie myśl o tym czy kalorie się zgadzają czy waga wzrośnie. Jelita to nasz drugi mózg, a to w nich zachodzi trawienie. Kiedy przeciążone bolą, boli też nasza głowa.

Życzę Wam smacznej kolacji wigilijnej, spędzonej w gronie najbliższych i magicznej świątecznej atmosferze!

Moje TOP prezentów świątecznych

image

Święta powinny nam się kojarzyć z ciepłem, spokojem i odpoczynkiem w gronie najbliższych od zabieganej codzienności. Tymczasem na dwa tygodnie przed gwiazdką obserwuję tłumy sfrustrowanych ludzi, którzy przeklinają uroczą tradycję wymiany świątecznych paczuszek. Wcale się temu nie dziwie, bo niejednokrotnie byłam w takiej sytuacji. Godziny spędzone w marketach, które można poświęcić na przyjemniejsze czynności. W tym roku nie ma o tym mowy!

Osobiście każdą wolną godzinę poza pracą poświęcam na swoje pasje i nie zamierzam tego zmieniać. Do zakupów świątecznych robię jedno podejście, z gotową listą prezentów. Mój dzisiejszy post ma na celu podpowiedzieć Wam, co można podarować na Święta osobie zakręconej na puncie sportowego, fit stylu życia.

SUPLEMENTY

Czemu nie podarować bliskiej osobie witamin czy suplementów, które na co dzień przyjmuje. Bardzo lubię praktyczne prezenty, a ten zdecydowanie do takich należy. Słoik oleju kokosowego dobrej jakości czy paczka odżywki białkowej, każdy fit freak ucieszy się na ich widok.

image

Witaminy, które polecam znajdziecie (TU), odżywka białkowa np. od MyProtein (TU), zdrowe produkty żywieniowe w moim ulubionym sklepie Internetowym (TU) i (TU).

  TRENING

Jeśli nie jesteśmy pewni co do suplementacji, bezpieczniejszą opcją będzie sportowy gadżet przydatny do treningu. Piłka, TRX, guma czy mata to zdecydowanie wyposażenie must have domowej siłowni.

image

Te produkty znajdziecie na Allegro, w TK Maxie czy regularnych sklepach sportowych.

image

Niekoniecznie kupiłabym komuś ubranie, często jest kłopot z rozmiarem, ale dodatek do głównego stroju sportowego wybrałabym chętnie. Zestaw do biegania, czapa + rękawice, koszulka z motywującym napisem, bidon. Myślę, że taka forma prezentu zdecydowanie zda egzamin.

Piękna torba treningowo-lifestylowa, tu dodatkowo zakup połączony z akcją charytatywną MORINI, pomoc chorej Hani.

Produkty Morini znajdziecie (TU), zestaw do biegania (TU).

 KUCHNIA

Fitnessowy podróżnik, który nie odpuszcza zasady „czystej miski” będzie skakał do nieba na widok podręcznego blendera. Osobiście mam ten ze zdjęcia i nie wyobrażam sobie bez niego świata. Do tego oczywiście stylowy słoik na koktajl, mój ulubiony to Maison Ball, zdecydowanie wolę szkło niż plastik!  Do tego drobny akcent w postaci uroczych foremek do wypieków.

image

Blender znajdziesz (TU), Maison Ball dostępne są (TU), foremki znajdziecie w Ikei albo Home&you.

DODATKI

Jeśli w kuchennej szafce Twojego fitness maniaka znajduje się właśnie przedświąteczna dostawa zdrowej żywności podaruj BON do wykorzystania w innym momencie. Będzie to neutralna forma prezentu, ale podczas wykorzystywania go okaże się nieziemsko przydatna. Do tego można dorzucić ciekawą lekturę w postaci książki czy prenumeraty topowego czasopisma. Na noworoczne wyzwania polecam motywator w postaci kalendarza.

Jeśli dobrze znamy cele sportowe osoby, którą obdarowujemy możemy kupić jej pakiet na zawody.

image

Polecam zimowe zawody biegowe City Trail (informacja o nich), kalendarz, który łączy się z akcją charytatywną (TU), dobre czasopismo, do którego czytelnik chętnie, polecam Body Challenge (TU).

Mam nadzieję, że uda Wam się znaleźć trafione podarunki dla Waszych bliskich.

Powodzenia!

Owoce. Kiedy, ile, z czym jeść.

image

„Jedno jabłko codziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie.” To przysłowie niesie za sobą pewną mądrość, bowiem owoce są jednym ze źródeł witamin i mikroelementów w pożywieniu. Ze względu na to, że można z nich wyciągnąć naturalne witaminy, których przy zdrowym organizmie nie będzie trzeba dodatkowo suplementować w postaci tabletek, powinniśmy je spożywać. Jednak istotne jest to KIEDY je zjadać, w jakich ILOŚCIACH i z czym je ŁĄCZYĆ.

W tym poście bazuję na własnym doświadczeniu zjadania owoców i obserwacjach osób, z którymi pracuję. Nie oznacza to, że nie istnieją wyjątki od reguły. Nie oznacza to, że wyjątki nie mogą zastosować reguł, nad którym się dziś skupiam.

KIEDY?

TAK: W pierwszej połowie dnia, kiedy aktywność enzymy trawiennych jest największa.

TAK/NIE: Na czczo. Niektóre osoby świetnie reagują na przyjmowanie owoców na czczo. Pamiętajmy jednak o tym, że mimo tego, iż są to zdrowsze cukry to wciąż cukry, więc tak samo jak inne węglowodany powodują szybki wyrzut insuliny do krwi. Poza tym bardzo szybko się trawią dlatego nie utrzymają nas sytymi na długo.

NIE: Na noc i po posiłku. Spożywanie owoców na noc oraz po głównych posiłkach skutkuje wzdęciami, gazami i ogromnym dyskomfortem w układzie trawiennym. Wynika to z fermentacji jaka wówczas zachodzi w jelitach. Jeśli wcześniej zjedliśmy posiłek, który już zalega w żołądku, owoce osiądą na nim w oczekiwaniu możliwość strawienia.  Nie będą miały szansy szybkiego dojścia do jelit.

ILE?

Jak zwykle przede wszystkim zdrowy umiar to podstawa. Owoce, jak wspomniałam wcześniej to także cukry, więc ich nadmierna podaż może odłożyć się w postaci niechcianej tkanki tłuszczowej.

Sugerowane porcje w ciągu dnia to: 1 średni owoc, np. jabłko, 2 małe, np. śliwki, 1 szklanka drobnych owoców, np. jagody.

image

Z CZYM ŁĄCZYĆ?

TAK: Same. Wtedy nie ma kłopotu z dzieleniem trawienia między owoc, a inny składnik pokarmowy. To najbezpieczniejsza opcja jednak nie powinna być traktowana jako posiłek,a przekąska. Tu po raz kolejny chodzi o kwestię ich szybkiego trawienia się.

TAK: Z tłuszczami, np. z olejem kokosowym. Jeśli dodamy odrobinę oleju kokosowego czy wiórków kokosowych do świeżych owoców nie będzie to stanowiło większego problemu dla naszego układu pokarmowego. Poza tym proces uwalniania się energii z węglowodanów, którymi są owoce, wydłuży się.

TAK: Z warzywami i innymi węglowodanami, np. płatki jaglane. To najczęstsza forma spożywania owoców jaką przyjmuję. Kiedy wracam PO PORANNYM treningu i chcę dostarczyć sobie węglowodanów sięgam po szejka, w którym znajdują się owoce w połączeniu z kaszą czy płatkami.

NIE: Z białkiem. Białka wstrzymują trawienie owoców co może dosłownie zaowocować przykrą fermentacja, a to prowadzi jedynie do problemów trawiennych przy procesach przebiegających w jelitach.

image

WYBIERAJ

Kwaśne owoce. Będą dodatkowo wspomagały procesy trawienia (o zakwaszeniu żołądka przeczytasz TU).

Sezonowe. Są gwarancją, że kupimy najświeższe i bardziej ekologiczne. Poza tym działamy w zgodzie z naturą.

Świeże. Im bardziej przetworzone produkty tym mniej zachowują swoje właściwości i mniej dobrego dostarczają naszemu organizmowi.

Niski IG. Im wyższy IG tym szybciej następuje wyrzut insuliny, którego powinniśmy unikać.Nie jestem ogromnym fascynatem diety opartej na mierzeniu IG produktów, ale warto na niego zwrócić uwagę. Szczególnie powinny dbać o to osoby z problemami wahającego się cukru we krwi.

Niskie IG: jabłka, śliwki, wiśnie, owoce leśne, truskawki. Wysokie IG: mango, banany, melony.

INNOWACYJNE METODY LECZENIA OTYŁOŚCI

image

I OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA -NOWATORSKIE METODY LECZENIA NADWAGI I OTYŁOŚCI

image

Emilia Cesarek, która obiecuje dać z siebie wszystko, by pomóc w poszerzeniu naszej świadomości odnośnie zdrowia

image

Siedziałam w pierwszym rzędzie z przedstawicielem marki fitness-food.pl i blogerką Karoliną Kociędą z I want to be like wonderwoman.

W sobotę miałam okazję uczestniczyć w kilku godzinnych warsztatach w Poznaniu, których głównym tematem było leczenie nadwagi i otyłości w sposób mniej konwencjonalny, ale holistyczny! Jak sama nazwa konferencji wskazuje, najczęściej pojawiającymi się słowami powinny być otyłość i nadwaga. Choć był to temat przewodni, to najczęstszym słowem były JELITA.

To, że są ważne już wiemy. Ostatnio powtarzam to w koło i długo jeszcze nie przestanę. Sobota skierowała mnie jeszcze bardziej w kierunku stwierdzenia, że JELITA są NAJWAŻNIEJSZE.

Zdrowe jelita = szczęśliwy człowiek. Zdrowe jelita = energia. Zdrowie jelita = odporność. Zdrowe jelita = power na treningu. Uczucie szczęścia, energia, odporność, moc = brak problemu w walce ze zbędnymi kilogramami. To tak w skrócie.

image

dr Patrycja Szachta, mgr Małgorzata Drobczyńska w wykładzie o nietolerancjach pokarmowych i wpływie bakterii mikroflory jelitowej na odchudzanie

Dziewczyny z VitaImmun spisały się na medal. Zarówno pod względem organizacji eventu jak i kontentu wykładów, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Kilka godzin spędzonych na sali wykładowej nie kojarzy się z czymś przyjemnym, ale nie w tym przypadku!

image

mgr Anna Lewandowska i jej wykład na temat zdrowych jelit w kontekście sportowca wyczynowego

Wiedzę na temat pracy z pacjentem zgłębialiśmy zarówno od strony medycznej jak i praktycznej. Wśród wykładowców byli lekarze, dietetycy, trenerzy i czynni sportowcy. Każdy z nich bazował w swoich przemówieniach na własnych obserwacjach, przypadkach swoich podopiecznych, oczywiście całość poparta była wiedzą opartą na ogólnoświatowych badaniach.

image

mgr Iwona Wierzbicka, nie ukrywam, jedno z moich dietetycznych guru oraz dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska.

image

Obok mnie dwie bomby atomowe wiedzy, mgr Paulina Ihnatowicz i mgr Emilia Ptak-Kasica oraz Łukasz Sieńczewski. Specialiści od trudnych przypadków i AIP.

Mam nadzieję, że dzięki takim konferencjom nasza świadomość dbania o zdrowie w kontekście walki z utrata kilogramów wrośnie. Pisałam już o tym, że można trenować do upadłego, jeść regularnie, kupować zdrową żywność, ale nic się nie zadzieje, bo nasz główny narząd wchłaniania i przerabiania witamin kuleje. Zdrowie zaczyna się nie na talerzu, ale w jelitach. Dopiero kiedy one będą gotowe wchłaniać pokarm, my będziemy mogli pracować nad sylwetką i odchudzaniem.

image

certyfikat i materiały ze szkolenia

ZDROWIE! Ponad wszystko!

Witamina na jesienną chandrę?

vitamina_D_post_Daniela_Kappes_Blog_Prataviera

Dane dotyczące niedoboru witaminy, o której dziś mowa są zatrważające! Szacuje się, że nawet miliard ludzi na świecie cierpi na niedobór witaminy D! Oprócz tego, że ma ona ogromne znaczenie dla budowy i zachowanie zdrowia naszych kości, wpływa także na skuteczną walkę z jesiennym przygnębieniem.

Najprościej dostarczamy ją sobie w naturalny sposób wraz z promieniami słonecznymi. Problem pojawia się w okresie jesienno-zimowym, kiedy na co dzień brakuje nam słonka.

Jak to działa?

 witamina-d

Witaminą D jest hormonem ponieważ może być wytwarzana przez organizm człowieka. Odbywa się to w wyniku przekształceń cholesterolu, które następują pod wpływem promieniowania słonecznego, oddziałującego przez ludzką skórę.

Skóra ma kontakt ze słońcem, produkuje substancję: 7-dehydrocholesterol, która w wątrobie przekształcona jest do aktywnej formy 25 (OH) D, a następnie w nerkach do kalcytriolu (1-25 (OH) D). Zadaniem kalcytriolu jest zwiększenie wchłaniania wapnia i fosforanów w układzie pokarmowym. W związku z tym stymulowany jest układ odpornościowy, a co za tym idzie jesteśmy mniej podatni na przeziębienie i jesienną chandrę.

Jak suplementować witaminę D3?

 Sugeruje się przyjmowanie 70 IU witaminy D na ok 1 kg wagi ciała. Zalecana dawka witaminy D to 2000 IU na dobę. W przypadku wyraźnego deficytu może być zwiększona do 5000 – 10000 jednostek.

Jeśli chodzi o suplement, który stosuję, jest to witamina D3 marki Swanson. Bardzo dobrze przyswajalna, bez cukrowych otoczek, smaków. Świetnie się trawi, dawka jest odpowiednio zbilansowana (nie trzeba łykać 10 kapsułek, by dostarczyć sobie dziennego zapotrzebowanie na składnik).

swanson_vitamin_d3_plakat

Naturalne źródła witaminy D

 witaminad2Oprócz promieni słonecznych i suplementów, które są cenny uzupełnieniem diety, pamiętajmy o źródłach witaminy D w pożywieniu. Nie bez powodu mówimy, że wraz z zimową porą przychodzi nam ochota na tłustsze pokarmy niż latem.  Największe podkłady witaminy D znajdziemy w:

  • jajkach (żółtka)
  • tłustych rybach (makrela, łosoś, tuńczyk, sardynki)
  • wątróbce
  • mleku, serach (nie polecam nadużywania produktów mlecznych w diecie, poza tym aktualny stan produktów wytwarzanych z krowiego mleka jest słabej jakości. To co znajdujemy w sklepie na półkach jest dalekie od mlecznych przetworów domowej roboty).
  • grzybach.

Witamina D + towarzystwo A, K2, magnez

Zarówno niski jak i wysoki poziom witaminy D może mieć na nas negatywny wpływ. Dochodzić może nawet do toksycznych kolidacji z przedawkowania tej cennej witaminy. Dlatego przyjmując witaminę D należy wspomagać się witaminami, które pomogą zachować jej równowagę.

* A – witamina ta chroni przed toksycznością witaminy D i odwrotnie)

* K – witamina K pomoże wykorzystywać wapń witaminie D. Przy braku witaminy K, a suplementacji witaminy D możemy mieć kłopot ze zbyt dużą ilością wapnia co prowadzi do jego odkładania w tętnicach)

* Magnez – wpływa na aktywność witaminy D w organizmie. Nadmiar witaminy D może wpływać na niedobór magnezu.

* Wspiera się ona również z witaminami B2 i B3.

NALEŻY PAMIĘTAĆ

 Witaminę D3 śmiało można suplementować przez cały rok. Jej podaż można zwiększyć w okresie jesienno-zimowym.

Dawkuj ją w towarzystwie witamin: A, K2, magnezu.

Nie należy łączyć jej z fosforem.

 Jest to hormon-witamina rozpuszczalna w tłuszczach. Oznacza to, że nie jest wydalana z organizmu z moczem czy potem, ale magazynowana w tkance tłuszczowej i wątrobie. Należy ją przyjmować w posiłku z tłuszczami.
Przy suplementacji witaminy należy zbadać poziom 25 (OH) D przed i po 2-3 miesiącach przyjmowania witaminy.
U osób bardziej aktywnych fizycznie oraz z problemami wynikającymi z choroby autoimmunologicznej podaz witaminy D powinna być zwiększona.

Zakwaszenie żołądka – jak i po co?

maxresdefault

Z przykrymi skutkami niedokwaszonego żołądka boryka się większość z nas. Nie znam osoby, która choć raz w życiu nie czuła paskudnego palenia w żołądku, zgagi czy nieprzyjemnego odbijania.

Żołądek jest organem stworzonym do pracy w bardzo kwaśnym środowisku. Nieprzyjemności ujawniają się w momencie, gdy pH soków żołądkowych wynosi więcej niż 2,5. (Prawidłowe pH dla żołądka to przedział 1-2,5). Trawienie mechaniczne, rozpoczyna się w  ustach, gdzie na węglowodany zaczynają działać enzymy trawienne. Następnie pokarm przechodzi do żołądka, gdzie za sprawą kwasu solnego rozbijany jest na mniejsze fragmenty. Tu głównie trawione są białka. Praca żołądka jest bardzo ważna ponieważ w późniejszej fazie jelita muszą wyciągnąć z obrobionego w żołądku pokarmu niezbędne składniki odżywcze. Gdy kwas żołądkowy jest za słaby, nie radzi sobie z cieciem pokarmów i dochodzi do przykrych problemów trawiennych.

UWAGA! Leki zobojętniające soki żołądkowe to istny KOSZMAR! Bardzo wielu lekarzy przepisuje je swoim pacjentom, przez co wyrządza jeszcze większą krzywdę. Zamiast dokwasić żołądek jeszcze mocniej go zobojętniamy i pogłębiamy kiepską sytuację trawienia.

Jak samodzielnie sprawdzić zakwaszenie żołądka?

Rano, NA CZCZO wykonaj test z sodą oczyszczoną.

Do 150 ml wody dodajmy łyżeczkę świeżej sody oczyszczonej. Mieszamy aż do rozpuszczenia. Po wypiciu, z zegarkiem w dłoni czekamy aż się odbije.

Jeśli odbija się:

1. podczas picia mieszanki lub do 40 sekund po jej wypiciu – nadkwasota
2. 40 – 90 sekund po wypiciu – dobre zakwaszenie
3. 90 – 180 sekund – słabe zakwaszenie
4. powyżej 180 sekund lub w ogóle – ALARM!

pH_skala_d

Oczywiście jest to tylko domowy test, ale w większości przypadków się sprawdza. Warto jednak na co dzień dokwaszać żołądek zapobiegawczo.

Jak samodzielnie dokwasić żołądek?

Ocet jabłkowy

  Na początku 1 łyżkę octu jabłkowego mieszamy z 1/3 szklanki wody i wypijamy 15min przed głównym posiłkiem. Jeśli po pierwszych dniach nie bolał nas po tym żołądek, dążymy do wypijania mieszanki 2 łyżek octu z wodą. Dochodzimy do tej fazy stopniowo, obserwując reakcję organizmu na zmiany.

Ważne, by ocet jabłkowy był naturalne mętny, bez dodatku octu spirytusowego!

voelkel-ocet-jablkowy-bio-750-ml

Woda z sokiem z cytryny

 Sok wyciśnięty z jednej cytryny rozpuszczony w 1/2 szklanki wody. To opcja, która często jest opisywana jako kuracja oczyszczająca, odchudzająca itp. Otóż cała magia świetnego samopoczucia po wypiciu wody z  cytryną może zawierać się w dokwaszonym żołądku.

blondy11

                                       KROPLE ŻOŁĄDKOWE I SÓL HIMALAJSKA

Kilka minut przed jedzeniem potrzymaj w buzi 2-3 ziarenka soli himalajskiej, poczekać aż się rozpuści i połknąć lub zakropić na język kilka kropli żołądkowych i połknąć.

krople-zolsol-gruba

 

 

 

 

 

 

 

Jest takie urocze powiedzenie „PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA”. Pozwolę go sobie użyć i w tym kontekście, bo zakwaszenie żołądka powoduje na naszej buzi grymas, a nie uśmiech, przez co odechciewa się miłych doznań. Czas to zmienić, bo zdrowy człowiek, to szczęśliwy człowiek!

Nieustanne zmiany i podsumowanie miesiąca

IMG_1811Za mną miesiąc po wprowadzeniu zmian w odżywianiu i zmniejszeniu ilości treningów. Podsumowując wrzesień, chcę podzielić się z Wami kilkoma istotnymi wnioskami.

IMG_6636

1. PROBLEM ŁAKNIENIA NA SŁODYCZE

Fakt, trzeba mieć mocną głowę i motywację, by na drakońskich dietach nie ulegać pokusie sięgania po słodycze. Jedząc monotonnie, trzymając się w jadłospisie bardzo niskiego poziomu tłuszczów i węglowodanów, prędzej czy później ten moment nadejdzie. Płacz i lament,masz dość rygoru, a kolejne pudełka pralinek same się otwierają. Sytuacja staje się nie do opanowania, cały proces odchudzania znika w tempie światła, a prócz dodatkowych kilogramów (to najmniejszy problem) najczęściej fundujemy sobie nietolerancję pokarmową, problem z układem pokarmowymi, który zapomina jak przebiega proces trawienia lub, co najgorsze, zapadamy na chorobę autoimmunologiczną.

Skąd bierze się problem chęci na słodycze? Nieszczelne jelito, niezakwaszony żołądek i brak odpowiedniej ilości tłuszczów w diecie.

Po miesiącu, zrobiłam test na zakwaszenie żołądka i szczelność jelit – oba w porządku. Zastosowanie odpowiedniej suplementacji wykonało swoje zadanie. Co więcej, jeszcze mocniej postawiłam na naukę gotowania i pieczenia z użyciem produktów, które mogę zjadać i okazało się to frajdą! Upiekłam tort!

z13870773Q,U-osob-z-nadcisnieniem-tetniczym-konieczne-jest-wy

2. TESTY i BADANIA

W moim przypadku sposób żywienia był na starcie ograniczony ze względu na nietolerancję glutenu i laktozy. Wszystkie produkty zawierające te alergeny wykluczyłam z jadłospisu już bardzo dawno.

Nie gluten, nie laktoza, to co? Ten problem był jak przysłowiowy wrzód na czterech literach. Uwierzcie. Był czas, kiedy wydawało się i mnie, i trenerowi, i moim bliskim, że nie jem nic złego. Owoce, warzywa, mięso, ryba, przyprawy, węglowodany bezglutenowe. Żadnych przetworzonych produktów, słodyczy, fast foodów nawet nie wąchałam, a mimo to bywały dni, że czułam się koszmarnie.

NIESTETY tajemnica nietolerancji pokarmowych wciąż nie została do końca odkryta. W ostatnim miesiącu zrobiłam szereg badań, od podstawowych, po bardziej zaawansowane mierniki. Do tego test na nietolerancję fruktozy, który wyszedł na szczęście negatywny, a mimo to wciąż szukam, bo nie jest idealnie. To nie taka prosta sprawa, TO PROCES!

Po miesiącu obserwacji i wykluczeniu produktów z listy zakazanych czuję się o niebo lepiej! Mamy pewne przypuszczenia co do nietolerancji, a to już dobra droga, ale o tym dowiemy się zapewne w kolejnych miesiącach.

IMG_0686

3. SŁUCHAJ SWOJEGO ORGANIZMU

To on zna odpowiedź na pytanie o to, czego Ci potrzeba. Nigdy nie chodziła za Wami „zachcianka”? Na coś pikantnego, na jakiś owoc, przyprawę, napój. Organizm upomina się w tych „zachciankach” o to, czego mu brakuje. W naszym zachowaniu pokazujemy reakcje na głód, spadek cukru we krwi czy przejedzenie. Naucz się z nim współpracować. Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż TY sam.

4. OBSERWUJ REAKCJE ORGANIZMU NA DANY PRODUKT

Brzuch boli po owocu „X,” po warzywie „Y” mam wzdęcia, a przyprawy „Z” nawet nie chcę wąchać. To podpowiedzi ze strony naszego układu trawiennego, czego nie chce od nas dostawać. Bardzo lubię pomidory, ale niestety w tym momencie bardzo mi szkodzą i zazwyczaj po ich zjedzeniu czuję się fatalnie. Na kilka takich produktów reaguje negatywnie, mimo tego, iż dla kogoś innego to porcja zdrowia zamknięta w WARZYWACH, MIĘSIE czy RYBIE. Najbardziej dokuczający objaw po dostarczeniu sobie produktu, który kiepsko znoszę, brzuch wyglądający jak w 8 miesiącu ciąży i potworny jego ból.

Poranne posiedzenie w toalecie powinno zakańczać się obserwacją produktu końcowego. No taaak! Co to za miny?! :) O tym napisze osobny post, ale obserwacja kału i moczu to ogromna wskazówka do tego, by dowiedzieć się czego dostarczamy za dużo, a czego za mało w naszej diecie. Zawodowi sportowcy raportują to swoim dietetykom na bieżąco. Nie musisz raportować tego koleżance z pracy, ale Tobie i Twojemu dietetykowi ta wiedza jest NIEZBĘDNA.

IMG_0796

5. TRENINGI

Kocham je! To mój magiczny świat. Dzień bez treningu to dzień częściowo stracony. W procesie szukania przyczyn złego samopoczucia musiałam je znacznie ograniczyć. Spadła ilość biegowych kilometrów i treningów siłowych, a to dlatego, że na diecie opartej o paleo nie jestem w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości węglowodanów, by moja tarczyca funkcjonowała jak należy. Nie o to chodzi, by zaleczyć jedno, kosztem nabawienia się innego paskudztwa. Dlatego cierpliwie REGENEROWAŁAM ciało i umysł. Wprowadziłam basen, wróciłam do jogi, siłownia tylko dwa razy w tygodniu.

Skutek: W tym momencie chęci do działania wróciły podwójnie, a ja nauczyłam się W KOŃCU, że regeneracja to składowa dobrego planu treningowego!

Każdy punkt oczywiście poszerzę, napisze osobno o testach, podam przykładowy jadłospis, nie uda mi się tego zrobić w jednym wpisie.

IMG_3224

Podsumowując ten miesiąc, dla tych, którzy wciąż boją się zakończyć drakońskie diety i podjąć działanie w kierunku dożywiania dodatkowo wypunktowuję:

– PO WPROWADZENIU DODATKOWEJ ILOŚCI ZDROWYCH TŁUSZCZÓW DO DIETY i ZWIĘKSZENIU ILOŚCI KALORII NIE PRZYBRAŁAM ANI KILOGRAMA!

– ZDROWIE TO NAJCENNIEJSZY DAR JAKI MAMY! NIE DOPUŚĆMY DO SYTUACJI, ŻE BĘDZIE ONO ZAGROŻONE W WYNIKU NASZEJ GŁUPOTY!

– FORMA WIZUALNA PRZYJDZIE Z CZASEM, NIE W 3 MIESIĄC. FITNESS TO STYL ŻYCIA, A NIE JEDNORAZOWY PUNKT DOCELOWY!

 

Strona 3 z 512345