Październik 2015

PoBIEGOWE euforie i przepis na kisiel z tapioki

image

Każdy taki dzień jak dziś świętuję! Nogi niosły mnie jak szalone i tylko zdrowe podejście powstrzymało przed tym, by opanować emocje i zakończyć trening ze zdrowym rozsądkiem. Dawno się tak nie czułam, swobodnie, bez kłopotów z bezsiłą i bez walki z wrażliwym żołądkiem. Tu kluczową rolę odegrało zakwaszenie żołądka, o którym pisałam TU, uszczelnienie jelita i wprowadzenie suplementacji, o której między innymi przeczytacie TU. Oczywiście czas, czas, czas, któremu się tym razem oddałam bezgranicznie i pozwoliłam zawładnąć moim światem na czas rekonwalescencji. Takie dni jak ten uświadamiają mnie w fakcie, że na owocne plony trzeba zapracować fizycznie, ale także rozwagą!

 imagePiękne przedpołudniowe bieganie ukoronował posiłek w formie deseru z tapioki. Tapioka to skrobia z bulw korzeniowych manioku, który jest odpowiednikiem naszego ziemniaka w Azji i Ameryce Południowej. Jest to bezglutenowe źródło węglowodanów. Ma ona dodatkowo właściwości żelujące stąd świetnie nadaje się do przygotowania deserów (świetna opcja dla alergików) takich jak kisiel czy budyń. Możecie ją kupić w sklepie internetowym fitness-food.pl pod tym adresem. Czas na podanie przepisu na ciepły kisiel z karobem i jabłkiem, który będzie idealnym uzupełnieniem węglowodanów po biegowym poranku.

image

Potrzebne:

4 łyżki tapioki

2 szklanki wody

1 łyżka cukru kokosowego (może być miód albo xylitol)

1 łyżka karobu (można użyć naturalnego kakao)

1 jabłko (możesz dodać inne, ulubione owoce)

Wykonanie: 

1. Do garnka wlej wodę i wsyp tapiokę. Gotuj pod przykryciem na średnim ogniu.

2. Po 6min gotowania dodaj słodzik i karob. Mieszaj.

3. Jabłko obierz i pokrój w drobne plasterki. Wrzuć do gotującej się tapioki na kolejnych 4min i wciąż mieszaj.

4. Ugotowaną na miękko tapiokę z jabłkiem przelej do miseczki i dostaw na chwile do wystygnięcia.

5. Należy pamiętać, że konsystencja kisielu wymaga dość częstego mieszania, by nie przypalić garnka.

imageMam nadzieję, że przepis będzie przydatny. Kiedy my zadbamy o swoje zdrowie poprzez odpowiednie odżywianie możemy liczyć na to, że odwdzięczy się nam ono w postaci dobrych wyników treningowych i siły do działania na co dzień. Nigdy nie należy działać wbrew sobie. Po pierwsze nie szkodzić własnemu ciału! Po drugie robić to, co się czuję, co sprawia nam przyjemność.

Czekoladowe jabłka w gryczanych naleśnikach

 

image

Jabłka, nie wyobrażam sobie bez nich jesieni. Wszelkie egzotyczne owoce mogą nie istnieć przy smaku naszych rodzimych czerwono-zielonych jabłuszek. Szczęściara ze mnie, bo przywiozłam sobie dostawę tych kuszacych owoców z ogrodu dziadków z Mazur.

Jesień rozpuszcza mnie w tym roku smakowo i biegowo. Kilometry same się kręcą, biegam z ogromną przyjemnością, ale żeby mieć ku temu siłę należy się stosownie odżywiać. Niejednokrotnie pisałam o tym, że w mojej diecie nie ma miejsca na gluten, laktozę i przetworzone produkty. Stawiam na PROSTOTĘ, ale nie odbieram sobie przy tym przyjemności czerpania ze smaku potrawy. Poniższy przepis zdecydowanie spełnia te  kryteria.

 image

Do wykonania przepisu użyłam produktów, których absolutnie nie może zabraknąć w mojej kuchni. Mąka kokosową, gryczana, olej kokosowy, cukier kokosowy, karob to moje must have w kuchni! :)

Zamawiam je najczęściej przez Internet, jeśli macie ochotę skorzystać z mojej 6% zniżki na zakupy w sprawdzonym sklepie, zajrzyjcie na www.fitnessfood.pl. Dokonując zakupów wystarczy wpisać kod rabatowy: keepfit6

image

Potrzebne:

3 całe jajka

2 jabłka

3 łyżki maki gryczanej + 2 łyżki maki kokosowej

2 łyżki cukru kokosowego

2 łyżki karobu

olej kokosowy (do smażenia)

Wykonanie:

1. Mąkę, 1 łyżkę cukru kokosowego, 1 łyżkę karobu przesiej i połącz w misce. Wymieszaj.

2. Jajka rozbij i dodaj do mieszanki suchych produktów. Powstanie z tego ciasto naleśnikowe.

3. Jabłko obierz i pokrój w piórka.

4. Na patelni dodaj olej kokosowy i usmaż na nim placki. Po usmażeniu ułóż na talerzu do wystygnięcia.

5. Piórka jabłek wrzuć na patelnie z olejem kokosowym, dodaj łyżkę karobu i cukru kokosowego. Całość wymieszaj i duś pod przykryciem do miękkości.

6. Miękkie jabłka w czekoladzie układaj na plackach naleśnikowych, zwijają w rożek lub rurkę i zjadaj ze smakiem.

 

 

Witamina na jesienną chandrę?

vitamina_D_post_Daniela_Kappes_Blog_Prataviera

Dane dotyczące niedoboru witaminy, o której dziś mowa są zatrważające! Szacuje się, że nawet miliard ludzi na świecie cierpi na niedobór witaminy D! Oprócz tego, że ma ona ogromne znaczenie dla budowy i zachowanie zdrowia naszych kości, wpływa także na skuteczną walkę z jesiennym przygnębieniem.

Najprościej dostarczamy ją sobie w naturalny sposób wraz z promieniami słonecznymi. Problem pojawia się w okresie jesienno-zimowym, kiedy na co dzień brakuje nam słonka.

Jak to działa?

 witamina-d

Witaminą D jest hormonem ponieważ może być wytwarzana przez organizm człowieka. Odbywa się to w wyniku przekształceń cholesterolu, które następują pod wpływem promieniowania słonecznego, oddziałującego przez ludzką skórę.

Skóra ma kontakt ze słońcem, produkuje substancję: 7-dehydrocholesterol, która w wątrobie przekształcona jest do aktywnej formy 25 (OH) D, a następnie w nerkach do kalcytriolu (1-25 (OH) D). Zadaniem kalcytriolu jest zwiększenie wchłaniania wapnia i fosforanów w układzie pokarmowym. W związku z tym stymulowany jest układ odpornościowy, a co za tym idzie jesteśmy mniej podatni na przeziębienie i jesienną chandrę.

Jak suplementować witaminę D3?

 Sugeruje się przyjmowanie 70 IU witaminy D na ok 1 kg wagi ciała. Zalecana dawka witaminy D to 2000 IU na dobę. W przypadku wyraźnego deficytu może być zwiększona do 5000 – 10000 jednostek.

Jeśli chodzi o suplement, który stosuję, jest to witamina D3 marki Swanson. Bardzo dobrze przyswajalna, bez cukrowych otoczek, smaków. Świetnie się trawi, dawka jest odpowiednio zbilansowana (nie trzeba łykać 10 kapsułek, by dostarczyć sobie dziennego zapotrzebowanie na składnik).

swanson_vitamin_d3_plakat

Naturalne źródła witaminy D

 witaminad2Oprócz promieni słonecznych i suplementów, które są cenny uzupełnieniem diety, pamiętajmy o źródłach witaminy D w pożywieniu. Nie bez powodu mówimy, że wraz z zimową porą przychodzi nam ochota na tłustsze pokarmy niż latem.  Największe podkłady witaminy D znajdziemy w:

  • jajkach (żółtka)
  • tłustych rybach (makrela, łosoś, tuńczyk, sardynki)
  • wątróbce
  • mleku, serach (nie polecam nadużywania produktów mlecznych w diecie, poza tym aktualny stan produktów wytwarzanych z krowiego mleka jest słabej jakości. To co znajdujemy w sklepie na półkach jest dalekie od mlecznych przetworów domowej roboty).
  • grzybach.

Witamina D + towarzystwo A, K2, magnez

Zarówno niski jak i wysoki poziom witaminy D może mieć na nas negatywny wpływ. Dochodzić może nawet do toksycznych kolidacji z przedawkowania tej cennej witaminy. Dlatego przyjmując witaminę D należy wspomagać się witaminami, które pomogą zachować jej równowagę.

* A – witamina ta chroni przed toksycznością witaminy D i odwrotnie)

* K – witamina K pomoże wykorzystywać wapń witaminie D. Przy braku witaminy K, a suplementacji witaminy D możemy mieć kłopot ze zbyt dużą ilością wapnia co prowadzi do jego odkładania w tętnicach)

* Magnez – wpływa na aktywność witaminy D w organizmie. Nadmiar witaminy D może wpływać na niedobór magnezu.

* Wspiera się ona również z witaminami B2 i B3.

NALEŻY PAMIĘTAĆ

 Witaminę D3 śmiało można suplementować przez cały rok. Jej podaż można zwiększyć w okresie jesienno-zimowym.

Dawkuj ją w towarzystwie witamin: A, K2, magnezu.

Nie należy łączyć jej z fosforem.

 Jest to hormon-witamina rozpuszczalna w tłuszczach. Oznacza to, że nie jest wydalana z organizmu z moczem czy potem, ale magazynowana w tkance tłuszczowej i wątrobie. Należy ją przyjmować w posiłku z tłuszczami.
Przy suplementacji witaminy należy zbadać poziom 25 (OH) D przed i po 2-3 miesiącach przyjmowania witaminy.
U osób bardziej aktywnych fizycznie oraz z problemami wynikającymi z choroby autoimmunologicznej podaz witaminy D powinna być zwiększona.

BEKONOWE PLACKI JAGLANE

12112099_10203989154927802_8940453944929727_n Pamiętacie kukurydziane chrupki o smaku bekonowym? Kto się nimi nie zajadał w podstawówce, na palcach policzyć. Zet pińdziesiąt za wielką pakę w szkolnym kiosku i to bezcenne zdanie kolegów „ej, dasz jednego?”.

Te placuszki smakują bardzo podobnie, ale ich SKŁAD na szczęście znacznie różni się od tych paczkowanych „rarytasów” z dzieciństwa. KONIECZNIE musicie wypróbować ten przepis. Takie bekonowe pyszoty można śmiało zabrać ze sobą do pracy.

Potrzebne:

50g kaszy jaglanej

3 jajka

50g boczku (nie polecam tego z paczki, bo po co cukier i wszelkie EEEE w boczku?)

2 łyżki mąki gryczanej

4 szklanki wody

sól, pieprz

1 łyżka oleju kokosowego lub masła klarowanego (do smażenia)

1/2 cukinii

12143189_10203989155087806_4416139386049041740_n

 Wykonanie:

1. Kasze jaglaną podpraż na patelni ok 3min (uwaga, by nie przypalić)

2. Zalej podprażoną kaszę 1 szklanką wody i przecedź.

3. Umieść kasze w garnku, zalej 3 szklankami wody i gotuj 20min.

4. Boczek i cukinię pokrój w plasterki i podsmaż na wolnym ogniu.

5. Do ugotowanej kaszy jaglanej dodaj jajka, mąkę, sól i pieprz. Wymieszaj na gładką masę.

6. Formuj na patelni placuszki z jaglanej masy i smaż z obu stron po 2-3min.

7. Ułóż placuszki na talerzu, na wierz ułóż plasterki podsmażonego boczku i cukinię.

 

Zakwaszenie żołądka – jak i po co?

maxresdefault

Z przykrymi skutkami niedokwaszonego żołądka boryka się większość z nas. Nie znam osoby, która choć raz w życiu nie czuła paskudnego palenia w żołądku, zgagi czy nieprzyjemnego odbijania.

Żołądek jest organem stworzonym do pracy w bardzo kwaśnym środowisku. Nieprzyjemności ujawniają się w momencie, gdy pH soków żołądkowych wynosi więcej niż 2,5. (Prawidłowe pH dla żołądka to przedział 1-2,5). Trawienie mechaniczne, rozpoczyna się w  ustach, gdzie na węglowodany zaczynają działać enzymy trawienne. Następnie pokarm przechodzi do żołądka, gdzie za sprawą kwasu solnego rozbijany jest na mniejsze fragmenty. Tu głównie trawione są białka. Praca żołądka jest bardzo ważna ponieważ w późniejszej fazie jelita muszą wyciągnąć z obrobionego w żołądku pokarmu niezbędne składniki odżywcze. Gdy kwas żołądkowy jest za słaby, nie radzi sobie z cieciem pokarmów i dochodzi do przykrych problemów trawiennych.

UWAGA! Leki zobojętniające soki żołądkowe to istny KOSZMAR! Bardzo wielu lekarzy przepisuje je swoim pacjentom, przez co wyrządza jeszcze większą krzywdę. Zamiast dokwasić żołądek jeszcze mocniej go zobojętniamy i pogłębiamy kiepską sytuację trawienia.

Jak samodzielnie sprawdzić zakwaszenie żołądka?

Rano, NA CZCZO wykonaj test z sodą oczyszczoną.

Do 150 ml wody dodajmy łyżeczkę świeżej sody oczyszczonej. Mieszamy aż do rozpuszczenia. Po wypiciu, z zegarkiem w dłoni czekamy aż się odbije.

Jeśli odbija się:

1. podczas picia mieszanki lub do 40 sekund po jej wypiciu – nadkwasota
2. 40 – 90 sekund po wypiciu – dobre zakwaszenie
3. 90 – 180 sekund – słabe zakwaszenie
4. powyżej 180 sekund lub w ogóle – ALARM!

pH_skala_d

Oczywiście jest to tylko domowy test, ale w większości przypadków się sprawdza. Warto jednak na co dzień dokwaszać żołądek zapobiegawczo.

Jak samodzielnie dokwasić żołądek?

Ocet jabłkowy

  Na początku 1 łyżkę octu jabłkowego mieszamy z 1/3 szklanki wody i wypijamy 15min przed głównym posiłkiem. Jeśli po pierwszych dniach nie bolał nas po tym żołądek, dążymy do wypijania mieszanki 2 łyżek octu z wodą. Dochodzimy do tej fazy stopniowo, obserwując reakcję organizmu na zmiany.

Ważne, by ocet jabłkowy był naturalne mętny, bez dodatku octu spirytusowego!

voelkel-ocet-jablkowy-bio-750-ml

Woda z sokiem z cytryny

 Sok wyciśnięty z jednej cytryny rozpuszczony w 1/2 szklanki wody. To opcja, która często jest opisywana jako kuracja oczyszczająca, odchudzająca itp. Otóż cała magia świetnego samopoczucia po wypiciu wody z  cytryną może zawierać się w dokwaszonym żołądku.

blondy11

                                       KROPLE ŻOŁĄDKOWE I SÓL HIMALAJSKA

Kilka minut przed jedzeniem potrzymaj w buzi 2-3 ziarenka soli himalajskiej, poczekać aż się rozpuści i połknąć lub zakropić na język kilka kropli żołądkowych i połknąć.

krople-zolsol-gruba

 

 

 

 

 

 

 

Jest takie urocze powiedzenie „PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA”. Pozwolę go sobie użyć i w tym kontekście, bo zakwaszenie żołądka powoduje na naszej buzi grymas, a nie uśmiech, przez co odechciewa się miłych doznań. Czas to zmienić, bo zdrowy człowiek, to szczęśliwy człowiek!

Danie 4 składnikowe w 5 minut

image

Ostatnio dość rzadko gości na moim talerzu drób. Jeśli już to kaczka bądź gęś, czyli te mniej faszerowane antybiotykami. Podczas porannych zakupów na bazarku wypatrzyłam ładne mięso z indyka, przemieliłam na miejscu i dodałam jako składnik do spaghetti :)

Ogólnie bardzo dobrze czuję się nie łącząc w posiłku węglowodanów i białka. Zjadam je rozdzielnie tak często jak to możliwe. Tłuste mięsa zazwyczaj podaję bez węglowodanów. Jeśli już łączę węglowodany z mięsem to jest ono chude. Makaron, który jest znacznie bardziej przetworzony niż ziarna ryżu zjadam do 1,5h po treningu, tak jak w tym przypadku. Posiłek potreningowy.

Potrzebne:

mięso mielone z indyka

makaron ryżowy

cukinia

kurkuma, sól himalajska

olej kokosowy

image

Wykonanie:

1. Mięso podsmażyłam na oleju kokosowym.

2. Cukinie pokroiłam w drobne kawałki i dodałam do mięsa.

3. Całość przyprawiłam kurkumą i solą himalajską. Dusiłam chwile pod przykryciem.

4. Makaron ryżowy wrzuciłam do wrzątku i gotowałam 5min.

5. Odlany makaron wrzuciłam do mięsa z cukinia. Wymieszałam.

Wątróbka i cukinia z „zasmażką”

image

Czyli przełamuję kulinarne traumy z przedszkola :)

Żarty żartami, ale ja długo nie mogłam się przekonać do ponownego jedzenia wątróbki. Nie kojarzyłam jej zbyt dobrze, ale w porę się do niej przekonałam! Tradycyjny przepis na wątróbkę duszoną z jabłkiem i cebulą większość z nas zna, dlatego postanowiłam przygotować coś nowego z wątróbką w roli głównej.

Dlaczego warto włączyć ją do diety choć raz w tygodniu?

Ponieważ zawiera w sobie najwyższą dawkę przyswajalnego żelaza, a to odgrywa istotną rolę w diecie aktywnego człowieka. W 100g wątróbki znajduje się prawie 10mg żelaza. Nasze dzienne zapotrzebowanie na żelazo to od 12mg dla kobiet do 18mg dla panów. Znajdziemy w niej dwa razy więCej żelaza niż w piersi z kurczaka. Jest także bogactwem witamin z grupy B oraz cynku.

Należy jednak pamiętać, że zawiera sporą dawkę witaminy A, która jest dla nas toksyczną w nadmiarze, więc zachowujemy umiar i zjadamy wątróbkę raz lub dwa razy w tygodniu.

Potrzebne:

świeża wątróbka drobiowa

cukinia

mąka kokosowa

olej kokosowy

woda

sól himalajska/pieprz do smaku

Wykonanie:

1. Wątróbkę opłucz pod bieżącą wodą. Na patelni rozpusć olej kokosowy i podsmaż mięso.

2. Cukinię umyj i pokrój w kawałki. Dodaj do wątróbki, przypraw.

3. Dolej 1/2 szklanki wody i duś na wolnym ogniu pod przykryciem mięso z cukinią.

4. Po chwili dodaj mąkę kokosową. Wymieszaj „bulion” wodny z mąką do uzyskania konsystencji zasmażki.

imageGotowe! :)

PLACUSZKI Mleczne Oreo

12074582_10203930016249372_4413129649185747238_n

Coś słodkiego na śniadanie, co będzie zarazem zdrowym, sycącym posiłkiem. Chciałoby się rzec, że w stylu amerykańskim jest to śniadanie. Podobne do ciasteczek z zza oceanu, kakaowych, z waniliowym kremem. Tak, mnie też smakują, więc kombinuje jak odtworzyć ich smak w zdrowej wersji, bez cukru, glutenu i laktozy!

12140806_10203930015649357_619043597356108622_n

PLACUSZKI:
3 jajka
30g mąki kokosowej
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy)
1 łyżka karobu (może być kakao naturalne)
1 łyżka ksylitolu (opcjonalnie)
kilka ziarenek wanilii do smaku (opcjonalnie)


Przygotowanie:
1. Suche produkty łączymy ze sobą w misce.
2. Jajka ubijamy z ksylitolem i dodajemy do sypkiej mieszanki.
3. Łączymy wszystko razem.
4. Na blaszce wyłożonej papierem formujemy placuszki.
5. Pieczemy 20min w 170st.
6. Odstawiamy do ostygnięcia.

KREM:
1/2 puszki mleka kokosowego (po wyjęciu z lodówki zbieramy z góry gęstą „śmietankę”)
1 łyżeczka ksylitolu
1 łyżka wiórków kokosowych

Wykonanie:
Mleko, ksylitol i wiórki blendujemy na gładką masę po czym na kilkanaście minut wstawiamy do zamrażarki.
Po tym czasie placki smarujemy kremem.

Jak z każdym przepisem, który dodaję najpierw pytam o zdanie testera. W tym przypadku był bardzo na tak, więc śmiał je Wam polecamy! Smacznego! :)

Czy myślałeś kiedyś o tym, by przebiec maraton?

image

Mam wrażenie, że w ciągu roku mam przynajmniej kilkanaście dni, w których czuje się jak maratończyk.
Pobudka przed budzikiem, adrenalina, odruchowo zakładam na siebie to co poprzedniego dnia wyjęłam z szafy. Koncentruję się na tym co będzie się dziś działo, otoczenia nie ma. Około 2h przed startem zjadam energiczne śniadanie, skupiam myśli na założeniach, które przyjęłam sobie podczas biegu. Zamykam drzwi mieszkania, sprawdzam, czy wszystko zabrałam i z uczuciem lekkiego stresu udaje się na miejsce startu.
W głowie kłębią się setki myśli, czy dam radę pokonać trasę w założonym czasie, jak się potoczą sprawy podczas tych kilku godzin ruchu. Przede wszystkim myślę jednak o tym, czy zdrowie dopisze i stres nie zje żołądka. Maraton jest królewskim dystansem, wymagającą trasą, która nie jest lekkim, przyjemnym biegiem. W jego pokonanie należy włożyć tak samo dużo serca, jak w codzienne treningi przygotowujące do tego wielkiego dnia.
W maratonie debiutowałam 3 lata temu, wybrałam wtedy trasę Maratonu Warszawskiego i dlatego właśnie ta impreza biegowa jest mi bardzo bliska.

 image

Przypominam sobie ten dzień, kiedy ja rozgrzewałam się przed startem, z drżącym sercem, telepiącymi dłońmi oddawałam worek do depozytu.
Wtedy przekonałam się, że 42,1 km to nie zabawa w bieganie, nie chwila przyjemności w luźnym biegu, ale ciężka praca dla ciała i głowy! Patrząc na to z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że najważniejsze są przy tym PRZYGOTOWANIA!
Nie mogę wypowiedzieć się na temat temperatury, trasy i zapewnionych na trasie warunków 27.09, bo stałam z boku. W moim odczuciu kibica-biegacza były one idealne! Stojąc z boku, mogę łatwiej niż startujący ocenić przygotowanie imprezy, a to z roku na rok zaskakuje.

imageRun Blog Fest, to jedna z tych atrakcji, które uprzyjemniły tegoroczne expo. Event odbył się przeddzień maratonu. Było to spotkanie przygotowane przez Polska Biega i Adidas Running, podczas którego bloggerzy biegowi zebrali się w jednym miejscu, by skorzystać z warsztatów, które miały na celu podpowiedzieć, jak radzić sobie z pisaniem o tej dyscyplinie sportu, by stało się to atrakcyjne dla odbiorców.

Jestem czytelnikiem i bloggerem. Jak większość z nas nie lubię nudy, kocham rozwój, kiedy się coś dzieje, a posty same się czytają. Mam kilka swoich ulubionych blogów, które regularnie czytam z ogromnym zaciekawieniem! Pisze o bieganiu i czytam o bieganiu, bo tym się interesuję. Spotkanie było bardzo przydatne, skorzystałam z niego zdecydowanie, a przy okazji, w otoczeniu biegowych freaków zachęciłam się do startów jeszcze mocniej! :)

image

W dzień maratonu pojawiłam się na trasie w roli kibica. Początkowo planowałam pójść na Stadion Narodowy i tam wyczekiwać przybiegającej elity, a następnie kolejnych grup bohaterów wbiegających na metę. Jak zwykle wyszło inaczej!
Godzinę przed startem dostałam telefon od Gosi, która biegła 37. Maraton Warszawski. Poprosiła, czy nie stanęłabym w trasy połowie z żelkiem, bananem i wodą.
Nooo jasne! Wspierać maratończyków na trasie to duma! Jest to niemniej ekscytujące niż sam start, szczególnie, gdy uczestnikiem jest osoba nam bliska!
Z wielka radością zabrałam ekwipunek i poleciałam na trasę!

Klimat nieziemski. Początkowo trzeba się ośmielić, rozgrzać gardło i wkupić się w dobrą ekipę kibiców. Po chwili, samo się dzieje, krzyczysz, dopingujesz, podskakujesz i cieszysz się, kiedy mijają Cię kolejne grupy biegnące z zającami, dziękujące za doping i wsparcie! Kibicowałam na 22km kilometrze trasy, po minięciu Gosi przeniosłam się na 41km!

Tego się nie spodziewałam…

Byłam pewna, że nie pojawiając się na Stadionie narodowym, ominie mnie widok wbiegającej elity i nie spotkam grupy Warszawiaków, za których mocno zaciskałam kciuki, z których działań czerpię ogromną motywację! DROGA WOLNA – stałam tak blisko, że mogłam każdemu z nich przybić piątkę i dodać otuchy na finishu! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Kibic na medal chyba dał radę!

image

W tym roku moja biegowa passa ze względów zdrowotnych nie dopisała, ale nie przejmuję się tym, bo bycie po drugiej stronie trasy okazało się równie ekscytujące. Przy tym złapałam bakcyla do biegania, którego BARDZO mi brakowało! Nabrałam świadomości, że przyjemność ze startowania dadzą mi regularne przygotowania. Nie na wariata, nie biegiem na hurra, byle przebiec, ale z pełną pewnością tego, do czego tak ciężko tyrałam.

Rodzi się we mnie świadomość dojrzałego biegania, z naciskiem na zdrowie, bo nie jestem wyczynowcem. Oczywiście, że wyczynem jest ukończenie maratonu, ale jeszcze większym przygotować się do niego i pokonać ze świadomością swoich możliwości!

Nie mogę się powstrzymać, by zakończyć post zdaniem:

DOBRE, WYPRACOWANE BIEGANIE JEST PIĘKNE!

Nieustanne zmiany i podsumowanie miesiąca

IMG_1811Za mną miesiąc po wprowadzeniu zmian w odżywianiu i zmniejszeniu ilości treningów. Podsumowując wrzesień, chcę podzielić się z Wami kilkoma istotnymi wnioskami.

IMG_6636

1. PROBLEM ŁAKNIENIA NA SŁODYCZE

Fakt, trzeba mieć mocną głowę i motywację, by na drakońskich dietach nie ulegać pokusie sięgania po słodycze. Jedząc monotonnie, trzymając się w jadłospisie bardzo niskiego poziomu tłuszczów i węglowodanów, prędzej czy później ten moment nadejdzie. Płacz i lament,masz dość rygoru, a kolejne pudełka pralinek same się otwierają. Sytuacja staje się nie do opanowania, cały proces odchudzania znika w tempie światła, a prócz dodatkowych kilogramów (to najmniejszy problem) najczęściej fundujemy sobie nietolerancję pokarmową, problem z układem pokarmowymi, który zapomina jak przebiega proces trawienia lub, co najgorsze, zapadamy na chorobę autoimmunologiczną.

Skąd bierze się problem chęci na słodycze? Nieszczelne jelito, niezakwaszony żołądek i brak odpowiedniej ilości tłuszczów w diecie.

Po miesiącu, zrobiłam test na zakwaszenie żołądka i szczelność jelit – oba w porządku. Zastosowanie odpowiedniej suplementacji wykonało swoje zadanie. Co więcej, jeszcze mocniej postawiłam na naukę gotowania i pieczenia z użyciem produktów, które mogę zjadać i okazało się to frajdą! Upiekłam tort!

z13870773Q,U-osob-z-nadcisnieniem-tetniczym-konieczne-jest-wy

2. TESTY i BADANIA

W moim przypadku sposób żywienia był na starcie ograniczony ze względu na nietolerancję glutenu i laktozy. Wszystkie produkty zawierające te alergeny wykluczyłam z jadłospisu już bardzo dawno.

Nie gluten, nie laktoza, to co? Ten problem był jak przysłowiowy wrzód na czterech literach. Uwierzcie. Był czas, kiedy wydawało się i mnie, i trenerowi, i moim bliskim, że nie jem nic złego. Owoce, warzywa, mięso, ryba, przyprawy, węglowodany bezglutenowe. Żadnych przetworzonych produktów, słodyczy, fast foodów nawet nie wąchałam, a mimo to bywały dni, że czułam się koszmarnie.

NIESTETY tajemnica nietolerancji pokarmowych wciąż nie została do końca odkryta. W ostatnim miesiącu zrobiłam szereg badań, od podstawowych, po bardziej zaawansowane mierniki. Do tego test na nietolerancję fruktozy, który wyszedł na szczęście negatywny, a mimo to wciąż szukam, bo nie jest idealnie. To nie taka prosta sprawa, TO PROCES!

Po miesiącu obserwacji i wykluczeniu produktów z listy zakazanych czuję się o niebo lepiej! Mamy pewne przypuszczenia co do nietolerancji, a to już dobra droga, ale o tym dowiemy się zapewne w kolejnych miesiącach.

IMG_0686

3. SŁUCHAJ SWOJEGO ORGANIZMU

To on zna odpowiedź na pytanie o to, czego Ci potrzeba. Nigdy nie chodziła za Wami „zachcianka”? Na coś pikantnego, na jakiś owoc, przyprawę, napój. Organizm upomina się w tych „zachciankach” o to, czego mu brakuje. W naszym zachowaniu pokazujemy reakcje na głód, spadek cukru we krwi czy przejedzenie. Naucz się z nim współpracować. Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż TY sam.

4. OBSERWUJ REAKCJE ORGANIZMU NA DANY PRODUKT

Brzuch boli po owocu „X,” po warzywie „Y” mam wzdęcia, a przyprawy „Z” nawet nie chcę wąchać. To podpowiedzi ze strony naszego układu trawiennego, czego nie chce od nas dostawać. Bardzo lubię pomidory, ale niestety w tym momencie bardzo mi szkodzą i zazwyczaj po ich zjedzeniu czuję się fatalnie. Na kilka takich produktów reaguje negatywnie, mimo tego, iż dla kogoś innego to porcja zdrowia zamknięta w WARZYWACH, MIĘSIE czy RYBIE. Najbardziej dokuczający objaw po dostarczeniu sobie produktu, który kiepsko znoszę, brzuch wyglądający jak w 8 miesiącu ciąży i potworny jego ból.

Poranne posiedzenie w toalecie powinno zakańczać się obserwacją produktu końcowego. No taaak! Co to za miny?! :) O tym napisze osobny post, ale obserwacja kału i moczu to ogromna wskazówka do tego, by dowiedzieć się czego dostarczamy za dużo, a czego za mało w naszej diecie. Zawodowi sportowcy raportują to swoim dietetykom na bieżąco. Nie musisz raportować tego koleżance z pracy, ale Tobie i Twojemu dietetykowi ta wiedza jest NIEZBĘDNA.

IMG_0796

5. TRENINGI

Kocham je! To mój magiczny świat. Dzień bez treningu to dzień częściowo stracony. W procesie szukania przyczyn złego samopoczucia musiałam je znacznie ograniczyć. Spadła ilość biegowych kilometrów i treningów siłowych, a to dlatego, że na diecie opartej o paleo nie jestem w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości węglowodanów, by moja tarczyca funkcjonowała jak należy. Nie o to chodzi, by zaleczyć jedno, kosztem nabawienia się innego paskudztwa. Dlatego cierpliwie REGENEROWAŁAM ciało i umysł. Wprowadziłam basen, wróciłam do jogi, siłownia tylko dwa razy w tygodniu.

Skutek: W tym momencie chęci do działania wróciły podwójnie, a ja nauczyłam się W KOŃCU, że regeneracja to składowa dobrego planu treningowego!

Każdy punkt oczywiście poszerzę, napisze osobno o testach, podam przykładowy jadłospis, nie uda mi się tego zrobić w jednym wpisie.

IMG_3224

Podsumowując ten miesiąc, dla tych, którzy wciąż boją się zakończyć drakońskie diety i podjąć działanie w kierunku dożywiania dodatkowo wypunktowuję:

– PO WPROWADZENIU DODATKOWEJ ILOŚCI ZDROWYCH TŁUSZCZÓW DO DIETY i ZWIĘKSZENIU ILOŚCI KALORII NIE PRZYBRAŁAM ANI KILOGRAMA!

– ZDROWIE TO NAJCENNIEJSZY DAR JAKI MAMY! NIE DOPUŚĆMY DO SYTUACJI, ŻE BĘDZIE ONO ZAGROŻONE W WYNIKU NASZEJ GŁUPOTY!

– FORMA WIZUALNA PRZYJDZIE Z CZASEM, NIE W 3 MIESIĄC. FITNESS TO STYL ŻYCIA, A NIE JEDNORAZOWY PUNKT DOCELOWY!