Wrzesień 2015

Mąka kokosowa, pyszna i zdrowa + przepis!

 

12027511_10203903045935131_236936220635752397_n

Wtorek, poranek z treningiem na siłowni, wieczorem podbiegi! Dziś potrzeba energii do działania.

Co zatem ląduje na moim śniadaniowym talerzu? Sama rozkosz, sięgnijcie po przepis poniżej, a nie pożałujecie! Smak przewodni to miód i kokos. Pychaaa!

indeks

Mąka kokosowa jest idealną alternatywą dla osób, które w swoim sposobie żywienia nie uwzględniają glutenu. Mąka koko ma więcej białka niż mąka pszenna i dziesięć razy więcej błonnika. Błonnik kokosowy działa na regulację poziomu cukru i insuliny we krwi więc jest idealnym produktem dla diabetyków i osób na diecie niskowęglowodanowej. Zużyłam ładnych kilka kilogramów nim doszłam do wprawy

Dlaczego dieta powinna być bogata w błonnik pokarmowy?

Ponieważ wymiata on z naszego przewodu pokarmowego niestrawione resztki przemiany materii. Działa jak odkurzacz, który wyciągnie to, co może przeistoczyć się w komórki rakowe.

Nim odkryłam jak sprawnie obchodzić się z mąką kokosową posłałam kilka kilogramów na straty. Cóż…metodą prób i błędów dochodzę do wprawy w jej stosowaniu w kuchni.

Zastępując w przepisach mąkę pszenną mąką kokosową otrzymywałam „klicie”. Ratunkiem mogło być wymieszanie jej z mąką pszenną, ale tego zdecydowanie wolałam uniknąć. Z pomocą przyszły jajka, które rozprawiły się z problemem kleistości wypieków koko.

12079632_10203903046135136_132634870994405943_n

MIODOWE PLACUSZKI Z MĄKI KOKOSOWEJ

Potrzebne:

30g mąki kokosowej

3 jajka

20g wiórków kokosowych

1 łyżka ksylitolu

1 łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie bezglutenowy)

2 łyżki oleju kokosowego

60g mleka ryżowego (ja dodałam wodę)

2 łyżeczki miodu

Wykonanie:

1. Mąkę i proszek do pieczenia połączyć w misce.

2. Osobno połączyć mleko (wodę), jajka, ksylitol, 1 łyżeczkę miodu, 1 łyżkę oleju kokosowego.

3. Do mokrych składników dodać suche i wymieszać. Odstawić na 3min.

4. PIECZONE: Blaszkę posmarować drugą łyżką oleju kokosowego i uformować na niej placuszki. Piec w 180st 20minut.

SMAŻONE: Patelnię smarujemy olejem kokosowym i smażymy placuszki z obu stron około 4 minuty. Są delikatne, więc należy uważać przy ich przewracaniu podczas smażenia.

5. Po upieczeniu/usmażeniu posmarować drugą łyżeczką miodu jeszcze ciepłe placuszki.

12038228_10203903045575122_470277246276175196_nSmacznego!

Everybody PIZZA!

11042302_10203881172388306_7946958647292431437_nMili Państwo witam w świecie ZDROWYCH fast foodów. Nie jest tak szybka w wykonaniu jak zielony koktajl, nie dużo dłużej przygotowuje się też pełną wartości odżywczych wątróbkę, ale co ja tu będę przynudzać. Pizza to pizza :)

Jeśli mam Was poczęstować pizzą to tylko i wyłącznie w wersji bez glutenu, laktozy i cukru. Żadnych gotowych ciast, sztucznych barwników i dodatków. Zapraszam po przepis.

12042908_10203881173108324_5994580461273248284_nPotrzebne:

2 szklanki mąki gryczanej

3/4 szklanki wody (pół na pół z mlekiem ryżowym)

1/3 szklanki oliwy

1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowy)

1 łyżeczka soli

1 paczka ziół prowansalskich

1 słoiczek koncentratu pomidorowego

1 kostka sera (u mnie bez laktozy, od czasu do czasu na taki sobie pozwalam)

5 plastrów boczku

warzywa: pomidor, kukurydza, oliwki, cebula

12032239_10203881172828317_5713597103956857592_n

Wykonanie:

1. Mąkę, proszek do pieczenia, sól, zioła prowansalskie przesiewamy do miski.

2. Do suchych składników dodajemy wodę i oliwę. Mieszamy. (Ciasto będzie klejące).

3. Wstawiamy ciasto w misce na 15min do lodówki. Po wyjęciu powinno być mniej kleiste.

4. Blat posypujemy mąką i rozwałkowujemy na nim ciasto. Lekko podsypujemy mąką jeśli potrzeba.

5. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.

10626604_10203881172908319_3887215705247022767_n

6. Koncentrat mieszamy z odrobiną oliwy, soli i ziół prowansalskich. Powstanie sos pomidorowy.

7. Ser tarkujemy. Warzywa myjemy i kroimy w piórka i paski. Boczek kroimy na mniejsze kawałki.

12038396_10203881172628312_3862610110535485267_n

8. Równomiernie smarujemy ciasto sosem pomidorowym. Posypujemy serem. Układamy boczek i warzywa.

9. Piekarnik nagrzewamy do 180st. Pieczemy pizzę przez 30min.

GOTOWE!

Jak we wszystkim trzeba znać umiar. Taką wersję posiłku serwuję w domu raz na jakiś czas. Zazwyczaj wybieram niedzielę, kiedy po  porannym bieganiu i ciężkim tygodniu potrzebujemy doładować moc i odpocząć. Gluten, laktoza, mówię nie. Ze względu na fakt, że na co dzień zjadam jajka w omletach, w tym przepisie ich nie dodaję. Próbujcie, wychodzi na prawdę pyszna!

KREM DAKTYLOWY

imageWahałam się rano między słodkim bądź wytrawnym przepisem. Poniedziałek, a wraz z nim cały tydzień, niech będzie słodki więc dziś obiecany przepis na krem daktylowy.

Daktyle to moje ulubione, zdrowe słodycze. Myślę, że spokojnie można je nazwać substytutem cukierków. Te dobrej jakości smakują jak karmelki, czy krówki ciągotki, jak kto woli :)

Dwa zdania o zaletach tych owoców. Zawierają naturalne salicylany, które działają tak jak aspiryna. Mają właściwości przeciwzapalne i przeciwzakrzepowe. Poleca się je przy nadciśnieniu, w chorobach układu sercowo- -naczyniowego. Dla osób cierpiących na zaparcia, są idealnym, naturalnym środkiem przeczyszczającym. Są idealnym źródłem w szybkim dostarczeniu energii. Dodają mocy przemęczonemu organizmowi już w pół godziny po spożyciu.

imageKREM Z DAKTYLI
Potrzebne:
200g suszonych daktyli
4 łyżki wody
1 łyżka cynamonu
Wykonanie:
1. Daktyle przepłucz gorącą wodą.
2. Wrzuć owoce do blendera, zalej 4 łyżkami wody, wsyp cynamon.
3. Blenduj do uzyskania jednolitej konsystencji kremu. Jeśli ciężko będzie miksować, dodaj jeszcze odrobinę wody.
Mój krem daktylowy wylądował w lodówce, zamknięty w słoiczku, a kilka godzin później stanowił jako smarowidłomdo gryczanych naleśników! Niebo w gębie, genialny przepis na doładowanie mocy przed intensywnym treningiem!
Wypróbujcie sami!

POLSKA marka robi szał! 4F jesień-zima 2015!

1

CHALLENGE YOURSELF – to hasło obecnej kampanii marki 4F. Chwytne, daje powera i buduje wewnętrzną motywację do podjęcia treningowych wyzwań.

Nie jestem mistrzynią pisania postów o modzie, to nie moja pasja. Jednak jak każda kobieta MAM oczy szeroko otwarte na nowinki ze świata najnowszych trendów, szczególnie tych sportowych. Pracowałam w sklepie sportowym, wiem jak to działa, kiedy pojawia się nowa kolekcja, przepełniona nowymi kolorami i wzorami. Tracisz na chwilę głowę, nawet nie wiesz kiedy upływa parę ładnych złotych z Twojego budżetu. Aktualnie na rynku dominuje kilka znanych marek, których ceny momentami windują na prawdę wysoko! Nie mam nic przeciwko temu, za jakość się płaci, ale jako młoda osoba, wybieram jeszcze coś z półki DOBREJ JAKOŚCI w ROZSĄDNEJ CENIE.

12011272_10203858797228941_3075232626344293657_nMarkę 4F poznałam dwa sezony temu, wtedy kupiłam świetny strój na rower w bardzo dobrej cenie. Później nabyłam jeszcze dwa lub trzy komplety ubrań do fitnessu i do tej pory jestem z nich bardzo zadowolona. Zaproszenia na pokaz 4F kompletnie się nie spodziewałam, bardzo się ucieszyłam i oczywiście wybrałam się tam z ogromną radością.

Ha! Wybierając się na wydarzenie, wiedziałam, że będzie fajne. Zapowiedzi i rozgłos przed imprezą były rewelacyjnie przygotowane. Kiedy pojawiłam się na Służewcu byłam kompletnie zszokowana jakością eventu! Na prawdę klasa! Pierwszy raz miałam okazję uczestniczyć w tego typu imprezie i 4F – składam ogromne gratulacje! Marketing marki na najwyższym poziomie, wszystko dopracowane i dopieszczone,a  przy tym wciąż utrzymana została SPORTOWA, LUŹNA ATMOSFERA.

12032285_10203858796788930_6032833092986013529_n

Damska kolekcja, w której dominowały niebieski, granat, róż, pomarańcz, fiolet, ale również klasyczne kolory czyli czarny i biały. Nie ukrywam, że bardzo przypadła mi do gustu i z pewnością na sezon narciarski wybiorę jeden z proponowanych zestawów. Na widok tej niebieskiej kurtki wciąż się uśmiecham…poproszę Mikołaja :)

11225343_10203863552667824_8068936925245529202_n

 Jeśli chodzi o Panów, było na czym oko zawiesić, oczywiście w kontekście kolekcji :) Niebieski, pomarańcz, limonka, szarości, te kolory dominowały w zestawach męskich. Dodatkowo oczywiście bazowy czarny. Jeśli chodzi o zakupy często zdaję się na gust mojej drugiej połowy. Dlaczego? Ponieważ faceci są bardzo konkretni podczas zakupów. Wybierają proste, klasyczne wzory, które później z powodzeniem można wykorzystać z nowościami pojawiającymi się w naszych szafach. Według mojego eksperta, kolekcja 4F sprostała wymaganiom. Oczy mu się zaświeciły przy kilku stylizacjach, szczególnie w kontekście rzeczy do biegania. Ach…Ci biegacze :)

12038438_10203858796988935_5481366291398494746_n

Wisienka na torcie, to limitowana kolekcja Ranity Sobańskiej. Połączenie miejskiego, luźnego stylu ze sportowym lookiem. Tu pozostanę przy jednym słowie RE-WE-LA-CJA! Przed pokazem nabyłam klasyczne granatowe spodenki i białą bluzeczkę z technicznego materiału. Do tego założyłam sportowe buty i czarna marynarkę. Czułam się bardzo wygodnie, a przy tym elegancko. Ta kolekcja to marzenie każdego sportsmanki, aktywnej kobiety. Wpisuję się w ten schemat i jestem pewna, że nie jedna rzecz z tj kolekcji pojawi się jeszcze u mnie w szafie. Stawiam na wygodę, a tę odnajdziemy w zestawach by Ranita. Chcę również wyglądać ładnie i to również zapewniła nam Pani Sobańska.

12002921_10203858832789830_6194789839648562975_n

Kilka zdjęć „ze ścianki”, miłe spotkanie z Magdaleną Mielcarz, aktorką i ambasadorką kolekcji 4F. Ogromne figury na wybiegu imitujące dyscypliny sportu. Modelki, które wjeżdżały na wybieg na rowerach.

Podsumowując, klimat bardzo luźny, sportowy i sympatyczny. Kolekcja nieziemsko przypadła mi do gustu. Śmiało mogę Was zachęcić do obejrzenia kolekcji. To, co dodatkowo mnie przyciąga do marki to fakt, że jest POLSKA! W sklepach firmowych widnieją ogłoszenia o możliwości podjęcia współpracy z POLSKIMI szwalniami, projektantami.

Cudze chwalimy, swego nie znamy! Na przykładzie 4F widać to doskonale!

Więcej informacji i film z pokazu możecie zobaczyć na:

Relacja z pokazu 4F

Mamy dla Was relację wideo z wydarzenia, jakim był pokaz kolekcji 4F na jesień/zimę 2015 oraz limitowanej kolekcji RSx4F :) Dużo się działo – zobaczcie!! :)

Opublikowany przez 4F na 17 wrzesień 2015

PIECZONY BANANOWO-KOKOSOWY Z BORÓWKAMI

11150970_10203844829639760_7782459401283318040_nOmlet! Uwielbiam śniadania w tej postaci. Nigdy nie przestaną mnie cieszyć, bo to niezliczone możliwości kombinacji ze smakami.

Do tej por przygotowywałam swój omlet z jajek (z przewagą białek jaj) i płatków jaglanych. Zmieniło się to, że płatków nie ma i oddzielonych jajek też nie!
Niezmiennym pozostało, że omlet nie zawiera glutenu, laktozy i rafinowanego cukru.
Tak, to wykonalne ?
Przy tym zachowuje swój smak i wartości odżywcze!

Potrzebne:

2 jajka

1 banan

30g wiórków kokosowych

1 łyżka oleju kokosowego

150g borówek

Wykonanie:

1. Banana ugnieć widelcem na gładką masę.

2. Wbij jajka, dodaj wiórki kokosowe i mieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji.

3. Dodaj garść borówek.

4. Foremkę posmaruj olejem kokosowym i wylej do niej masę na omlet.

5. Piecz w 180st przez 15min.

6. Po wyjęciu udekoruj resztą borówek i posyp do smaku cynamonem.

12004766_10203844829599759_1177812409321596368_n

Kiedy w towarzystwie mówię, że moje posiłki nie zawierają glutenu, laktozy i cukru często widzę na twarzach minę wyrażającą: „Yyyyyy, przecież to niewykonalne”.

Voila! Udowadniam :)

O modzie na niespożywanie glutenu i szkodliwość białego cukru napiszę osobne posty. Dziś zachęcam Was, by spróbować takiej wersji śniadania. Jeśli posmakuje to kolejne posty przekonają Was tylko o tym, że biała mąka i białe kryształki wcale mocy nie dają!

 

CHOROBY AUTOIMMUNOLOGICZNE, PLAGA?

W pewnym momencie organizm się po prostu buntuje.

Czy mu się dziwie? W OGÓLE!

W końcu…ile można!

IMG_20140621_154818

Ten wpis miał być znacznie bardziej teoretyczny, ale przed rozpoczęciem pisania rozmawiałam z kolejną koleżanką, trenerką, która boryka się z problemem chorej tarczycy. Jeszcze niedawno czułam się jak dziecko we mgle w zagadnieniach, „niedoczynność tarczycy”, „hashimoto”, „insuliooporoność”, „cieknące jelito”.

Co jest grane, skąd to się bierze? Każdego dnia przeglądam sporo blogów o tematyce zdrowego trybu życia i sportu. Co raz częściej spotykam się z wpisami na temat dotyczący problemów z chorobami autoimmunologicznymi. Trenerki, mniej lub bardziej znane. Zaraz za nimi zawodniczki fitness bikini, a nawet blogerki, które postanowiły poddać się metamorfozie i zrzucić kilka zbędnych kilogramów.

Pod okiem trenera, pełne zaparcie do boju, myśl o starcie. Masa motywacji z każdej strony, wsparcie bliskich. Ciężkie treningi w połączeniu z obowiązkami w pracy tym razem nie okazały się łatwe. Kolejne cięcie węgli, a może ketoza, a może więcej cardio, „co ten Twój organizm taki oporny” – usłyszałam. Mój organizm nie jest oporny, on po prostu powiedział NIE CHCĘ. Pokazał to osłabieniem, zmęczeniem i ogólną niechęcią do wykonywania czegokolwiek. W pewnym momencie zabrakło mu już takiej ilości sił…na szczęście nie rozsądku!

Dostałam czerwone światło do podjęcia racjonalnych zmian w sposobie odżywiania i odpowiednio zbilansowanego do tego żywienia. Co ważniejsze, dostałam też zielone, do rozpoczęcia głębszego studiowania problemu jaki dotyka aktualnie co raz więcej młodych dziewczyn i kobiet. Ja, na szczęście, nie nabawiłam się problemów z tarczycą, nie mam cukrzycy ani insulinooporności. Nie obyło się jednak bez uniknięcia kłopotu z przetrenowaniem i ogólnym osłabieniem, a przy tym rozregulowanym układem trawiennym. Zdrowie jest najważniejsze dlatego więcej nie mam zamiaru na nim eksperymentować. Starałam się zawsze stawiać na ZDROWIE i DOBRE SAMOPOCZUCIE, a nie satysfakcje w nieskazitelnym wyglądzie sylwetki i przy tym zostaję, dlatego odmówiłam dalszej pracy w kierunku „redukcji”.

Czym są choroby autoimmunologiczne?

Z chorobami autoimmunologicznymi mamy do czynienia wtedy, gdy układ odpornościowy organizmu zaczyna atakować własne komórki i tkanki.

Niektóre schorzenia dotykają konkretnej części ciała, inne atakują cały organizm.

W razie występowania choroby autoimmunologicznej układ odpornościowy zamiast atakować ciała obce, takie jak bakterie, atakuje Twój własny organizm. Jednym słowem toczy walkę sam ze sobą.
Choroby autoimmunologiczne są wciąż obiektem wielu badań, nie ma na nie jednego, konkretnego lekarstwa, a ich zdiagnozowanie jest wciąż bardzo trudne.

Profilaktyka w przypadku choroby autoimmunologicznej.

Objawy chorób autoimmunologicznych często przypominają zwykłą grypę: bóle głowy, stawów, zmęczenie, rozdrażnienie, ospałość. Innymi wskaźnikami są te w wyglądzie zewnętrznym, podpuchnięte oczy, niezdrowy kolor skór, wypadające włosy, czy choćby niepozorne plamki na paznokciach.

Ogólny brak sił i uczucie depresji chodzące za nami krok w krok. Osłabienie, spadek koncentracji.Zachowania problematyczne zachodzące w układzie trawiennym, skurcze, bóle brzucha, nadmierne gazy, wzdęcia.

Lista wskaźników jest długa, a każdy przypadek indywidualny. Zanim więc zostanie postawione rozpoznanie, choroba często męczy przez długi czas.

Rozwiązanie jest tylko jedno!

Konsultacja z lekarzem, wykonanie szeregu niezbędnych badań, a następnie ustalenie planu działania z dietetykiem klinicznym.

Ułożenie odpowiedniego dla danego przypadku planu odżywiania to podstawa. Nie ukrywam, że zagłębiając się w ten temat byłam w szoku, jak zdrowe produkty, np. pomidory mogą szkodzić zaatakowanemu organizmowi. W niektórych przypadkach plan odżywiania jest bardzo rygorystyczny, ale jest również jedyną drogą, by pozbyć się cierpienia.

IMG_1153

Co z tego wynikło?

Tak jak wspomniałam, dostałam ostatnie ostrzeżenie od swojego wyczerpanego organizmu. Trenowałam, pracowałam, miałam przez to masę stresu. Podejmując pragnienie startu w kolejnych zawodach, jeszcze mocniej trenowałam, bo efekt nie przychodził tak szybko, jak się tego spodziewałam. Na kolejne „cięcia węgli” powiedziałam PO PROSTU NIE. Mam to szczęście otaczać się ludźmi interesującymi się tematem zdrowia. Rozmowa z przyjaciółmi, którym bardzo dziękuję za to spowodowała, że sama zdecydowałam, iż wystarczy mi to, co robię. Uświadomiłam sobie, że trening mnie cieszy, a nie katuje! Wykonałam badania i konsultacja z dietetykiem klinicznym.

Jak to teraz wygląda?

11988306_10203822279396018_5189538648863725964_n

1. DIETA
2. SUPLEMENTY
3. RELAKS
4. TRENING

Teraz jest tak zdrowo i tak pysznie, że chciałoby się powiedzieć, że nie żałuję. Przekonać się na własnej skórze nikomu nie życzę. Dlatego idę w tym kierunku, by EDUKOWAĆ! Przeszłam bikini fitness, przetrenowanie i osłabienie z powodu przetyrania oragnizmu, teraz czas na wyciągnięcie wniosku i solidne odbycie szeregu kursów w celu EDUKACJI!

Bikini fitness było moim wielkim marzeniem, po części spełnionym dzięki debiutowi. Nie mówię, że się nie da zdrowo, da się, ale takich przypadków jest jeden na milion. Uwierzcie, że 99% tych pięknych ciał na okładkach nie miesiączkuje, miewa wahania nastrojów gorsze niż cały oddział kobiet w ciąży. Przecież mam z nimi kontakt na co dzień, wiem, jak to wygląda. Obserwuję dziewczyny i widzę, jak ciężko pracują na swoje sukcesy. To piękny sport, pociągający, ale wyczynowo na prawdę niezdrowy. Nic za wszelką cenę. Nic w zamian za zdrowie. Piękno to stan ducha, a piękno ciała…cóż, to skutek uboczny pokochania aktywności i racjonalnego, PEŁNOWARTOŚCIOWEGO odżywiania.

Podobno najlepszą szkołą jest samo życie, więc bazując na swoim doświadczeniu chcę o tym mówić! Podjęłam już edukację u najlepszego specjalisty w Polsce w dziedzinie odżywiania. Nazywany Bogiem dietetyki, Jakub Mauricz, nie mogę się doczekać ilości wiedzy, jaką napakuje moją głowę.

Obiecuję, że na bieżąco będę ją tu uaktualniać.

C.d.n :)

O TYM CO SIĘ ZMIENIŁO

Witajcie po przerwie!
Wyjątkowo długo zwlekałam z powrotem do pisania bloga i nie ukrywam, że bardzo tęskniłam.
Jak to w życiu bywa, cięższe momenty przeplatają przyjemniejsze, kalejdoskop. Zmiany, to przede wszystkim główny powód mojej nieobecności. Wizualne na stronie, jak zauważyliście, ale także mentalne. Dokonałam ich wielu; niektóre jeszcze kilka miesięcy temu wydawały mi się kompletnie niemożliwe do wprowadzenia. A jednak, są i mają się dobrze.

IMG_3639

Mogłabym tu wyliczać i wyliczać, choć nie ma to w tym momencie większego znaczenia. Najważniejsze, że w ostatecznym rozrachunku wszystkie przedsięwzięcia wędrują ku jasnej stronie mocy. Kto nie ryzykuje i nie smakuje ten się nie przekona. A szkoda, bo wiele można stracić.
Otwórz się, to klucz do wejścia do gry. Do tego niefizycznego klucza masz dostęp jedynie Ty. Zasady są proste, wyjmujesz go z kieszeni, wkładasz do zamka i po chwili przekręcasz klamkę. Teraz masz przed sobą SWÓJ magiczny świat. Idź prosto przed SIEBIE.
Żeby odkryć ląd, na którym w końcu poczuję się pewnie, stąpam małymi stópkami od grząskiego po twarde nawierzchnie. W górę, w dół i we wszystkie cztery strony świata.
Strach ma wielkie oczy, to fakt. Takie wielkie, jak wielki świat. I tak samo piękne!

Na dobranoc nie chcę zarzucać Was masą treści, zostawię sobie to na kolejne posty. Taki mam zamiar. Uchylę dziś rąbka tajemnicy, największe zmiany zaszły w podejściu do zdrowia i odżywiania. Poziom w górę jeśli chodzi o wiedzę. I co najmniej dwa poziomy w górę jeśli chodzi o samopoczucie.
Czuję nieodpartą potrzebę wylania tu wszystkiego co w głowie piszczy, więc bądźcie pewnie, że zdecydowanie zaskoczę :)