image

W końcu siadam do wpisu z relacją o środowym treningu z Sylwią Wiesenberg. Miałam ogromną przyjemność, by ćwiczyć z Panią Tonique, tak jak się spodziewałam, nie zawiodłam się! Sylwia to tykająca bomba energii, jest kobietą w rewelacyjnej formie, z jej buzi nie znika uśmiech, a jej nogi nie znają innego ruchu niż skoczny!  Śmiało mogę ją nazywać największą inspiracją do zabrania się za pracę nad fit formą!

image

Po pierwsze muszę przyznać, że półtorej godziny aktywności z Sylwią Wiesenberg było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Obserwuję jej aktywność na co dzień, znam jej płyty i niejednokrotnie ćwiczyłam z nimi w domu, jednak to, co zaprezentowane zostało na żywo było wyczynowe! Pośladki paliły mnie jeszcze do wczoraj, nie sądziłam, że w stan takich zakwasów są w stanie wprowadzić mnie ruchy na sali fitness! Lepiej miał się brzuch i ramiona, ale tu też musze przyznać, że odczułam konkretna ich pracę.

image

Trochę więcej o samym treningu. Podczas jego wykonywania pracuje CAŁE CIAŁO. Żadna partia mięśniowa nie zostaje pominięta w treningu Tonique.  Ćwiczenia nie są izolowane, ale złożone. Każde ćwiczenie angażuje więc więcej niż jedną grupę mięśniową. Osobiście bardzo mi się to podoba ponieważ trening nie jest dzięki temu nudny, a prócz mięśni pracuje też mózg, który skupia się na wykonywaniu poleconego mu zadania.

Cały trening trwał półtorej godziny. 45min angażowaliśmy ruch prawej strony, po tym czasie przyszła pora na pracę stroną lewą. Największy nacisk, w moim odczuciu, położony został na pracę pośladków. Mimo tego, iż w treningu Sylwii znajdziemy ćwiczenia takie jak pompki, brzuszki, skłony, składy, wyskoki, to najwięcej jest wykroków i wykopów.

Nie mogę powiedzieć, że trening mnie nie zmęczył i że jest łatwy. Nie, nie jest. Mogę za to śmiało powiedzieć, że rezultaty po regularnym wykonywaniu tych treningów są zniewalające. Widać to w formie, którą prezentuje twórczyni. Praca jest mocna i solidna, nie ma czasu na nudę, przerwy. Jest to najlepiej opracowane półtorej godziny dla utrzymania spektakularnej formy naszego ciała.

image

Jeśli jesteś osobą początkującą podejdź do treningu bardzo racjonalnie. Zabierz się do niego bezzwłocznie już dziś, ale nie rzucaj się na głęboką wodę. Znajdź swoje tempo, pracuj, ale jeśli ruchy zaczną sprawiać kłopot, zwolnij. Nie od razu Rzym zbudowano, tak samo jest w przypadku pracy nad formą, dochodzimy do niej stopniowo, regularną pracą. Bardziej zaprawionym w boju również polecam trening Tonique. Wydawało mi się  że nic mnie nie zaskoczy po ciężkich treningach z obciążeniem na siłowni i masie różnych aerobikowych mixów podczas konwencji fitness, na których bywałam.   Bardzo się myliłam, odczułam ten trening solidnie i zdecydowanie mam zamiar wprowadzić go do swojego planu codziennych aktywności.

imageTradycyjne „selfie” po wycisku jaki zafundowała nam trenerka metody Tonique były kompletnie zwariowane. Endorfin, jak widać, wytworzyło się w nas co nie miara. Nasza aktywna grupa dała radę, ale każdy z nas przyznał na koniec, że trening był ciężki i forsujący lecz warty „męki”. Dodam, że każda z osób na sali jest osobą trenującą na co dzień, regularnie. Ludzie, którzy zajmują się fitnessem, treningiem siłowym, maratończycy, trenerzy i pasjonaci sportu. Każdy odczuł Tonique solidnie.

Wiem, że w Internecie można znaleźć całą gamę różnych programów treningowych, łatwiejszych i trudniejszych. Gazety oferują płyty DVD z treningami, które cieszą się ogromną popularnością. Sama śledzę to na bieżąco, fitness jest moją pasją i staram się być w tym temacie na bieżąco. Wierzcie mi, że TONIQUE jest wyjątkowy i odkrywając jego potencjał dopiero poczujecie miłość do aktywności!