zdrowie

Regulowanie cyklu miesiączkowego.

CYKL MIESIĘCZNY KOBIETY – ALE O CO CHODZI?

Pokuszę się o to, by powiedzieć, że jedna z ważniejszych spraw na jakiej kobieta powinna się w życiu skupiać. Nie żartuję! Krata na brzuchu, forma na plaże z żyłką na barku, waga startowa na poziomie dziecka z podstawówki to jakaś pomyłka naszych czasów. Jesteśmy jednym wielkim splotem hormonów, które wzajemnie na siebie oddziałują trzymając organizm w balansie bądź też nie. To od ich działania uzależnione jest nasze funkcjonowanie.

Przeraża mnie, że większość z nas, KOBIET, nie potrafi wymienić poszczególnych faz swojego cyklu. Samo nazewnictwo, pół biedy. Znaczenie ma to, że gospodarka hormonalna kobiety ma niebagatelny wpływ na jej samopoczucie, zachowania, upodobania. Znając poszczególne fazy cyklu i to, co się w każdej z nich dzieje możemy OBSERWOWAĆ siebie i już na ten podstawie zauważać czy coś złego się nie dzieje.

Nie będę opisywać przebiegu całego cyklu menstruacyjnego, można znaleźć wiele źródeł, w których jest to szczegółowo opisane językiem naukowym. Poniżej podaję jednak kilka punktów, które musimy znać jak amen w pacierzu :)

  1. FAZY CYKLU MIESIĄCZKOWEGO W KOLEJNOŚCI TO:

 

Menstruacja 4 dni Spadek działania hormonów
Faza folikularna 9 dni Wzrost stężenia estrogenu
Owulacja 1 dzień Poziom estrogenu osiąga najwyższe stężenie
Faza lutealna 14 dni Wzrasta poziom progesteronu

 

  1. HORMON ODPOWIADAJĄCY ZA JAJECZKOWANIE TO: LH (hormon luteinizujący). Hormon luteinizujący pełni bardzo ważną rolę w przebiegu cyklu menstruacyjnego. Pod jego wpływem dochodzi do owulacji.
  2. OWULACJA TO: jajeczkowanie, czyli pęknięcie pęcherzyka jajnikowego (Graffa), które później może być zapłodnione.
  3. OBSERWUJ: Od momentu jajeczkowania do pierwszego dnia ostatniej miesiączki powinno upłynąć 14 dni. Obliczenie tego czasu pozwala na wykrycie różnych chorób i nieprawidłowości w przebiegu cyklu.
  4. WYGLĄD NAJBARDZIEJ PŁODNEGO ŚLUZU: śluz wyglądający jak surowe białko jaja kurzego
  5. PRAWIDŁOWO TAK POWINIEN PRZEBIEGAĆ CYKL:

 

A jak jest w praktyce? Większość kobiet zmaga się z popularnym PMSem. Dla naszej wiadomości, ta „przypadłość” w ogóle nie powinna nas dotykać, jeśli jesteśmy zdrowe i funkcjonujemy w zgodzie ze swoimi hormonami. Co więcej, spora część młodych kobiet i dziewcząt w ogóle nie miesiączkuje bądź miesiączkuje nieregularnie. Jest to związane z wieloma czynnikami, a w najgorszym wypadku może prowadzić do niepłodności bądź bezpłodności.

Bardzo często spotykam się z kłopotem dotyczącym naturalnego, uporządkowanego cyklu wśród kobiet. Dlatego postanowiłam poruszyć ten temat. Styl życia w biegu, chęć utrzymania figury z poziomem tkanki tłuszczowej dużo poniżej normy, niedobory w diecie, lata stosowania, stres, przetrenowanie.

 

 

CO TO W OGÓLE ZNACZY ŻYCIE W ZGODZIE Z HORMONAMI?

Przede wszystkim należy podkreślić, że nie będzie to jedna stała linia, która się nie zmienia. To właśnie sprawia, że jesteśmy wyjątkowe. Wystarczy pociągać za sznureczki z nazwą odpowiedniego hormonu, by programować zachowania i samopoczucie kobiety.

Nie ma balansu, w tej kwestii nie ma takiej możliwości, by zawsze wyglądać świetnie w obcisłej sukience, nigdy nie odczuć zmęczenia, robić treningi na 100%, mieć energię na dwa etaty i przy tym wszystkim zjadać listek sałaty popity wodą mineralną.

Natura zaufała kobiecie w kwestii utrzymania ciąży i urodzenia dziecka. Jeśli więc organizm czuje, że pani X trenuje jak zawodowiec, je jak przedszkolak, pracuje przy tym w mega stresie na dwa etaty to ZABLOKUJE JEJ FUNKCJE ROZRODCZE. Nasz organizm nie jest głupi, będzie po kolei wyłączał funkcje, na które potrzeba najwięcej energii, by mimo wszystko utrzymać nas przy życiu.

Jeśli czuje więc, że jest przemęczony, niedożywiony i zestresowany to nie pozwoli na regulację hormonów, bo prosto rzecz ujmując nie ma energii na ewentualne utrzymanie ciąży, gdzie potrzeba na wyżywienie dwóch osobników.

Podczas czterech faz cyklu poziom hormonów się zmienia. Nasza poziom energii, upodobania dietetyczne, fakt czy jesteśmy mniej czy bardziej aktywne w życiu społecznym oraz emocje będą się zmieniać z fazy na fazę.

 

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ PODEJMUJĄC DZIAŁANIE W KIERUNKU STABILIZACJI HORMONÓW

DIAGNOSTYKA

Podstawowa to obserwacja własna. Prowadzenie dzienniczka miesiączkowego, w którym odnotowujemy samopoczucie, mierzymy temperaturę, obserwujemy śluz. Polecam Wam aplikację, w której możecie robić takie notatki: APLIKACJA ovuView.

Badania laboratoryjne, zaczynając od morfologii, przez badania hormonów w konkretnych dniach cyklu, po badanie USG i wywiad z dobrym lekarzem ginekologiem/endokrynologiem.

STRES – SEN – REGENERACJA

Rozregulowane, te trzy czynniki, potrafią nieźle nabroić w naszym życiu. Przypomnijcie sobie czas, w którym dużo podróżowałyście, zmieniałyście klimat, strefę czasową. Dodajcie do tego nieregularne pory snów, dużo aktywności w ciągu dnia. Czy nie było tak, że miesiączka się nie pojawiła albo pojawiła się nie w tym czasie co zwykle?

Sen i słońce są najpotężniejszymi regulatorami hormonów. To w czasie snu zachodzą najważniejsze procesy detoksu, regeneracji i stabilizacji podstawowych funkcji życiowych.

ZMIANY W GŁOWIE

To już kwestia bardzo skomplikowana, z resztą mocno powiązana z dietą. Chętnie poruszę ten temat w osobnym wpisie, może zaproszę do współpracy psycho dietetyka. Niestety presja dzisiejszych czasów w kontekście wyglądu zaczyna dochodzić do granic absurdu. Pamiętajmy, że naszego organizmu nie interesuje nasze odbicie w lustrze, ale to co dzieje się w środku. Dodając tu pozytywną nutę, jeśli utrzymana jest homeostaza w organizmie to przełoży się ona na zadowolenie z wyglądu zewnętrznego.

ODŻYWIANIE

Jedzenie różnorodne, regularne, gęsto odżywcze na pewno zaowocuje w poprawie zdrowia i samopoczucia. Ustabilizowanie glikemii, wyważenie podstawowych składników odżywczych względem danej osoby to podstawa, bez której nie pójdziemy dalej. ZAWSZE ZACZYNAM OD PODSTAW. Często jemy za mało albo wydaje nam się, że jemy mało, a tak na prawdę jedynie dokarmiamy się szybką przekąską, która nie wpłynie na odżywienie za to świetnie podbije cukier na pół godziny i nieźle wygląda obok kolejnej filiżanki kawy.

TRENING

Poszczególne fazy cyklu cechują się mniejszym bądź większym poziomem siły, energii i chęci do działania na co dzień i treningu. Wiem, że większość z nas chce na 100%, ja też, ale niestety nie oszukujmy się, że jest to możliwe.

Mamy możliwość zaplanowania aktywność fizycznej względem cyklu. Dzięki temu bardziej energiczne treningi możesz wykonać w fazie folikularnej czy owulacyjnej, a mniej obciążające w fazie lutealnej i menstruacyjnej. Wiem z własnego doświadczenia, że na początku takie planowanie i ustalanie jest ciężkie i chce się poddać, jednak PRIORYTET to zdrowie i zaufanie mojemu organizmowi. Doskonale wiem, że przemęczenie i życie na bakier z hormonami nie pozwoli na uzyskanie dobrych efektów treningowych.

Oczywiście, nie generalizuje, każdy z nas jest inny, ma inne predyspozycje genetyczne, poziom wytrenowania i wytrzymałości. Dlatego nieustannie wspominam o PODSTAWIE, czyli obserwacji własnej. Wyczuciu. Jeśli pracujesz z mądrym trenerem będzie wiedział, że nie chodzi tu o determinację, ale o podstawę fizjologii.

Jeśli chcecie wiedzieć jak wygląda mój obecny plan, proszę: 2x w tygodniu konkretny trening siłowy, 2x w tygodniu trening biegowy do 45min, 2x w tygodniu dzień bez treningu i 1x w tygodniu joga + długi spacer.

 

Chleb gryczany

Chleb z kaszy gryczanej

Potrzebne:

 

  • 500 g kaszy gryczanej białej (niepalonej)
  • 3 szklanki wody
  • 3 płaskie łyżeczki zdrowej soli (morska, himalajska)

Wykonanie:

Wieczorem suchą kaszę dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą i zalewamy wodą 1cm powyżej kaszy. Odstawiamy na noc. Przez noc kasza pęcznieje, a na powierzchni powstanie lekka piana.

Rano mieszamy całość, dolewamy nieco wody i ponownie odstawiamy (na 12 do 20 godzin). Im cieplejsze miejsce, w którym stoi kasza, tym szybciej fermentuje. Warto jest więc postawić ją blisko grzejnika i przykryć bawełnianą ścierką.

Wieczorem namokniętą kaszę blendujemy, dodajemy sól. Masę dokładnie mieszamy i wylewamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (papier natłuszczamy olejem kokosowym, wówczas chlebek nie przywrze do ścianek blaszki). Wstawiamy blaszkę do zimnego piekarnika na całą noc.

Rano chlebek powinien lekko wyrosnąć. Włączamy piekarnik (nie wyciągając blaszki z chlebem) i pieczemy go w temperaturze 190-200 stopni przez 1h. Następnie wyciągamy z blaszki (razem z papierem do pieczenia) i wkładamy do piekarnika jeszcze na 15 minut, wtedy stanie się bardziej chrupki. Zostawiamy do lekkiego wystudzenia i dopiero wtedy zdejmujemy papier.

Chlebek przechowujemy zawinięty w ściereczkę do 4 dni. Można także pokroić w kromki i zamrozić. Często tak robię. Wystarczy wyjąć porcję na noc i rano mamy gotowe pieczywo.

Oczywiście mój ulubiony smak to prosty dodatek plastrów awokado i soli himalajskiej, ale możecie dodać kawałek pieczonego schaby albo posmarować chleb domowym dżemem czy masłem orzechowym.

Łosoś z kolorową otoczką

Trafiłam dziś na przezabawny obrazem żółtej cukinii z podpisem „najbardziej hipsterskie warzywo”. Rozbawiło mnie to, bo właśnie taką miałam w misce z warzywami na kuchennym blacie. Postanowiłam więc hipstersko poszaleć w kuchni i przygotować sobie rarytas na obiad. Cukinia to warzywo na każdą okazję, tak uważam. Jeszcze się na nim nie zawiodłam, a próbowałam wielu przepisów z jej udziałem. Dziś bardzo prosto, ale kolorowo i zdrowo. Łosoś z podsmażanymi rzodkiewkami i cukinią.

Potrzebne:

płat świeżego łososia

2 cukinie (u mnie jedna żółta, druga zielona)

1 pęczek rzodkiewek

sól himalajska

olej kokosowy

Wykonanie:

1. Łososia umyj i posyp solą. Ułóż na blaszce i wstaw do pieczenia na 20min w temp. 180st. (Ja ugotowałam dziś rybę na parze.)

2. Cukinię i rzodkiewki pokrój w cienkie plastry.

3.Na patelni rozpuść łyżkę oleju kokosowego, wrzuć warzywa i grilluj je do zarumienienia (nie za długo żeby nie były zbyt miękkie)

4.Układaj na talerzu rybę i warzywa. Lekko skrop cytryną i ozdób pietruszką przed podaniem.

 

Ach, mega kolory warzyw nadchodzą razem z wiosną. Nie mamy nic przeciwko, prawda?

Pizza z batata

image

Szybko, krótko i na temat, dziś na kolację wjeżdża PIZZA! Dodaję przepis niecierpliwie oczekując mojej pysznej kolacji, która właśnie siedzi w piekarniku. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu ?

Potrzebne: 

  • 300g batata
  • 70g mąki gryczanej
  • łyżka przecieru pomidorowego
  • 30g szynki parmeńskiej
  • 30g sera (u mnie Chedar)
  • 2 suszone pomidory
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 pomidora
  • zioła prowansalskie

image

Wykonanie: 

  1. Bataty przekrój na pół, umyj i ułóż na papierze do pieczenia skórką do góry. Piecz 20min w 200st.
  2. Po upieczeniu obierz bataty ze skórki, ostudź. Dodaj mąkę i ugnieć na jednolitą masę.
  3. Ułóż batatową kulę na papierze i rozwałkuj na placek. Zapiecz w 200st przez 20min.
  4. Wyjmij pizzę, posmaruj sosem pomidorowym, ułóż składniki. Zapiecz kolejne 7min w 200st.

Nie rób tego w domu codziennie! Smacznego! ?

CIASTO CZEKOLADOWE

image

Dziś długi wstęp jest zbędny. Zdjęcie wystarczająco pobudza kubki smakowe i zachęca do zabrania się za przepis.
Gotuję, kiedy coś mnie gryzie, kiedy mam wspaniały humor, gorszy humor bądź chce coś przemyśleć. Dziś czekolada uderzyła mi do głowy po tym co zaobserwowałam na ulicach w centrum Warszawy. Zdaję sobie sprawę z tego, że żyjemy w turbo biegu. OK, ale to nie zwalnia nas z obowiązku dbania o siebie! Przecież warunkiem do działania jest zdrowie! Większość mijanych osób przebiegała mi przed nosem z batonem czy drożdżówką w ręku. Zapychacz i wio! Serio? Ja dziękuję, postoję.

Przeraża mnie ten widok, bo wciskamy w siebie tanie przekąski, które nie wniosą nic dobrego do naszego jadłospisu, a wręcz przeciwnie zasyfią nasze jelita i wpłyną jedynie negatywnie na gospodarkę cukrową!

image

Ja też lubię złapać coś słodkiego, ale nie jest to pierwszy lepszy baton z marketu. Wykonanie ciacha, które mogę zjadać po kawałku przez tydzień w wykonaniu kosztowało mnie jedynie 30min. W przeliczeniu na sklepowe batony kosztowało tyle co 3 sztuki. Jeśli zaś chodzi o przelicznik na zdrowie to przebiło skalę!
Zakasajcie rękawy, a zdążycie wstawić CZEKOLADOWCA do piekarnika podczas trwania reklam  ?

Potrzebne:
2 jaja
2 banany
4 łyżki mąki kokosowej + 4 łyżki mąki gryczanej
1 miarka odżywki białkowej (można pominąć)
100ml mleka migdałowego (może być woda mineralna lekko gazowana)
1 czubata łyżka kakao
1 czubata łyżka ksylitolu
– 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia bez glutenu

Wykonanie:
1. Jajka ubij z dodatkiem ksylitolu na lekko puszystą konsystencję.
2. Mąki, proszek do pieczenia, kakao połącz ze sobą i powoli dodaj do jajek. Całość wymieszaj.
3. Banany zblenduj i połącz z resztą.
4. Formę sylikonową wyłóż papierem do pieczenia albo posmaruj odrobiną oleju kokosowego (ja zawsze wybieram drugą opcję).
5. Wstaw formę do nagrzanego do 180st piekarnika na 35min (ja piekę do suchego patyczka).

image

Gotowe! Wszystkiego ZDROWEGO słodkiego ?

Duszony jarmuż

image

Danie, którego przygotowanie wpadło mi do głowy w sekundzie i nie wiele więcej czasu zajęło mi jego przyrządzenie.

Pyszny zdrowy posiłek, na który składają się jedynie trzy składniki + przyprawy. Smak…hmm…ocenicie sami po spróbowaniu ?

Potrzebne:

– 3 garści jarmużu

– 1 średni burak

– kawałek swojskiego boczku

– zioła prowansalskie, kminek i sól himalajska do smaku

– 1 łyżeczka masła klarowanego Ghee do smażenia (znajdziesz je TU)

Wykonanie:

1. Jarmuż umyj. Buraka obierz i pokrój w kawałki.

2. Na patelnie dodaj Ghee, rozpuść. Wrzuć jarmuż i buraka. Dodaj przyprawy. Duś pod przykryciem do miękkości.

3. Boczek pokrój w kawałki. Rozgrzej mniejszą patelnię i podsmaż na niej mięso. Uwaga! Nie zeęglamy boczku na skwarki, bo straci swoje właściwości.

4. Na talerzu układamy duszone warzywa, na wierzch podsmażony lekko boczek. Mozna posypać delikatnie ziołami na wierzchu.

Palce lizać! ?

Owoce. Kiedy, ile, z czym jeść.

image

„Jedno jabłko codziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie.” To przysłowie niesie za sobą pewną mądrość, bowiem owoce są jednym ze źródeł witamin i mikroelementów w pożywieniu. Ze względu na to, że można z nich wyciągnąć naturalne witaminy, których przy zdrowym organizmie nie będzie trzeba dodatkowo suplementować w postaci tabletek, powinniśmy je spożywać. Jednak istotne jest to KIEDY je zjadać, w jakich ILOŚCIACH i z czym je ŁĄCZYĆ.

W tym poście bazuję na własnym doświadczeniu zjadania owoców i obserwacjach osób, z którymi pracuję. Nie oznacza to, że nie istnieją wyjątki od reguły. Nie oznacza to, że wyjątki nie mogą zastosować reguł, nad którym się dziś skupiam.

KIEDY?

TAK: W pierwszej połowie dnia, kiedy aktywność enzymy trawiennych jest największa.

TAK/NIE: Na czczo. Niektóre osoby świetnie reagują na przyjmowanie owoców na czczo. Pamiętajmy jednak o tym, że mimo tego, iż są to zdrowsze cukry to wciąż cukry, więc tak samo jak inne węglowodany powodują szybki wyrzut insuliny do krwi. Poza tym bardzo szybko się trawią dlatego nie utrzymają nas sytymi na długo.

NIE: Na noc i po posiłku. Spożywanie owoców na noc oraz po głównych posiłkach skutkuje wzdęciami, gazami i ogromnym dyskomfortem w układzie trawiennym. Wynika to z fermentacji jaka wówczas zachodzi w jelitach. Jeśli wcześniej zjedliśmy posiłek, który już zalega w żołądku, owoce osiądą na nim w oczekiwaniu możliwość strawienia.  Nie będą miały szansy szybkiego dojścia do jelit.

ILE?

Jak zwykle przede wszystkim zdrowy umiar to podstawa. Owoce, jak wspomniałam wcześniej to także cukry, więc ich nadmierna podaż może odłożyć się w postaci niechcianej tkanki tłuszczowej.

Sugerowane porcje w ciągu dnia to: 1 średni owoc, np. jabłko, 2 małe, np. śliwki, 1 szklanka drobnych owoców, np. jagody.

image

Z CZYM ŁĄCZYĆ?

TAK: Same. Wtedy nie ma kłopotu z dzieleniem trawienia między owoc, a inny składnik pokarmowy. To najbezpieczniejsza opcja jednak nie powinna być traktowana jako posiłek,a przekąska. Tu po raz kolejny chodzi o kwestię ich szybkiego trawienia się.

TAK: Z tłuszczami, np. z olejem kokosowym. Jeśli dodamy odrobinę oleju kokosowego czy wiórków kokosowych do świeżych owoców nie będzie to stanowiło większego problemu dla naszego układu pokarmowego. Poza tym proces uwalniania się energii z węglowodanów, którymi są owoce, wydłuży się.

TAK: Z warzywami i innymi węglowodanami, np. płatki jaglane. To najczęstsza forma spożywania owoców jaką przyjmuję. Kiedy wracam PO PORANNYM treningu i chcę dostarczyć sobie węglowodanów sięgam po szejka, w którym znajdują się owoce w połączeniu z kaszą czy płatkami.

NIE: Z białkiem. Białka wstrzymują trawienie owoców co może dosłownie zaowocować przykrą fermentacja, a to prowadzi jedynie do problemów trawiennych przy procesach przebiegających w jelitach.

image

WYBIERAJ

Kwaśne owoce. Będą dodatkowo wspomagały procesy trawienia (o zakwaszeniu żołądka przeczytasz TU).

Sezonowe. Są gwarancją, że kupimy najświeższe i bardziej ekologiczne. Poza tym działamy w zgodzie z naturą.

Świeże. Im bardziej przetworzone produkty tym mniej zachowują swoje właściwości i mniej dobrego dostarczają naszemu organizmowi.

Niski IG. Im wyższy IG tym szybciej następuje wyrzut insuliny, którego powinniśmy unikać.Nie jestem ogromnym fascynatem diety opartej na mierzeniu IG produktów, ale warto na niego zwrócić uwagę. Szczególnie powinny dbać o to osoby z problemami wahającego się cukru we krwi.

Niskie IG: jabłka, śliwki, wiśnie, owoce leśne, truskawki. Wysokie IG: mango, banany, melony.

Koktajl mocy po treningu

image

Po treningu nie ma mowy o odpuszczeniu posiłku!!!

Jest to najważniejszy moment, w którym należy odbudować stracone podczas wysiłku pokłady energii oraz zachować ciężko wypracowaną siłę i strukturę mięśni. Nie ma znaczenia, czy trening skończył się o 8 rano, czy o 21 wieczorem, POSIŁEK po nim to rzecz święta! Organizm w czasie ćwiczeń znajduje się w sytuacji stresowej (tak, trening to stres), a wiemy, że to wiąże się z produkcją kortyzolu, czyli hormonu stresu, którego należy unikać. Niwelujemy go miedzy innymi dobrą regeneracją. Najlepszy moment na spożycie posiłku po treningu to między 15-60min od jego zakończenia.

Często, zwłaszcza po intensywnym wysiłku, nasz żołądek jest skurczony przez co niechętnie sięgamy po pudełko z zawartością do gryzienia i przeżuwania. Poza tym chcemy, by regeneracja odbyła się jak najszybciej, a energia dotarła bezpośrednio do mięśnia, dlatego świetną po treningówką jest pokarm w płynnej postaci. Dziś dzielę się przepisem na jeden z moich ulubionych koktajli po treningu.

Maca, zapewne wielu z Was o nią zapyta. Produkt ten pod względem właściwości jest kuzynem żeń szenia i imbiru. Jak wiemy, oba te składniki odpowiadają za dodanie mocy, wzmocnienie odporności i poprawy pamięci. Maca wykazuje dokładnie takie właściwości, dodaje energii, usprawnia koncentracje, pamięć i pobudza do działania.

Podaję Wam link do miejsca, w którym zamówiłam produkt TU ZNAJDZIESZ MACĘ.

 image

Potrzebne:

– 1 banan

– 3 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej

– 1/2 awokado

– 1 szklanka wody (można dodać też wodę kokosową)

– 1 łyżka sproszkowanego korzenia macy

– 1 łyżka naturalnego kakao lub kaRobu

– 1 żółtko jaja

Wykonanie:

Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy.

Kaszę jaglaną zostawiamy dzień wcześniej na całą noc do namoczenia, by pozbyć się z niej kwasu fitynowego. Rano ją gotujemy i zostawiamy do ostudzenia. (Można przygotować sobie większą ilość kaszy i zamknąć w pojemniczku, chować w lodówce).

 Smacznego! Oby poszło w mięśnie!

Gryczane placuszki z jabłkiem

IMG_1153

Poniedziałek zaczynam ze smakami z dzieciństwa! Chyba lepiej być nie może! Często przepisy, którymi raczyła nas babcia czy mama są bardzo proste w wykonaniu przy czym smak jest niebiański!

Placuszki z jabłkami przywołują mi na myśl Mazury. Moja mama jest zdecydowanie mistrzynią w ich przyrządzaniu. Nie znam osoby, która spróbowałaby jej rarytasów i nie zakochała się w ich smaku. Dziś w mojej kuchni przywołuję więc domowy smakołyk śniadaniowy.

image

Potrzebne na 1 porcję:

  • 2 jajka
  • 40g mąki gryczanej
  • 100ml mleka kokosowego
  • 2 łyżki wody gazowanej
  • 1 słodkie jabłko
  • odrobina stewii
  • olej kokosowy do smażenia

Wszystkie produkty zamawiam w Internecie, adres sklepu, który polecam znajdziecie pod tym linkiem KLIK.

Wykonanie:

1. Jajka ubijamy z mlekiem, wodą gazowaną i stewią.

2. Do płynnych składników przesiewamy mąkę. Całość mieszamy, będzie to lekko „kleista” konsystencja.

3. Jabłko myjemy, obieramy i kroimy w piórka. Dorzucamy do ciasta.

4. Na patelni rozpuszczamy łyżkę oleju kokosowego i formujemy łyżką placuszki z ciasta. Smażymy na średnim ogniu po 2min z każdej strony.

 image

W przepisie podałam proporcję na jedną porcję, ale usmażyłam ich więcej. Część zapakowałam Wojtkowi do pracy. Dorzuciłam nerkowce i syrop daktylowy.

Stek z warzywami na maśle ghee

image

Potrzebne:

  • polędwica wołowa
  • masło klarowane ghee (podrzucam link do produktu GHEE)
  • warzywa: dynia, burak
  • sól, pieprz

Wykonanie:

1. Co najmniej godzinę przed smażeniem przyprawić wołowinę solą i pieprzem, można dodatkowo wetrzeć olej kokosowy, by uzyskać intensywniejszy smak przypraw w mięsie.

2. Ghee wrzucić na rozgrzaną patelnię i rozpuścić. Położyć na nim mięso i smażyć 4min z każdej strony (średnio wysmażony stek) lub 5min z każdej strony (dobrze wysmażony stek).

3. Filet zdjąć z patelni, ułożyć na talerzu i przykryć pokrywką na 4min nim go podamy. Przed samym podaniem możemy polać stek jeszcze odrobiną masła i posypać ulubiona przyprawą, np. tymiankiem czy bazylią.

4. Warzywa myjemy, kroimy w kawałki, przyprawiamy solą i pieprzem. Smażymy na ghee pod przykryciem około 8min.

image

 Smacznego!