IMG_2504Dopadł mnie chyba jeden z tych dni, których nie lubimy. Odnoszę nieodparte wrażenie, że wszystko co robię nie przynosi efektu, a praca jaką wykonuję jest nadaremna. Kieruje mną przeświadczenie o tym, że wciąż robię za mało, by osiągnąć swój cel, czuję się zmęczona i zwyczajnie, po ludzku mam dość. Chciałabym usiąść w jednym miejscu choć na na chwilę, wyłączyć pstryczkiem opcje myślenia i pewnie byłoby to świetnym rozwiązaniem na zresetowanie się. Fajny pomysł, prawda? Szkoda, że w życiu nie obsługujemy takiej opcji jak guziczek restartu. Kiedy głowa mi pęka pod naporem myśli  i nie wiem na czym się skupić biorę komputer i wystosuję notkę na blogu. Mam nadzieję, że po wyrzuceniu z siebie frustracji i złości w poście coś się zmieni. Chcę sama siebie uświadomić, że dzisiejszy dzień to tylko chwila słabości, po której wszystko wróci do porządku dziennego. Chcę podzielić się z Wami jedną z moich ulubionych życiowych zasad, dzięki której mam w sobie tę magiczną motywację na co dzień.

MĄDROŚĆ ŻYCIOWA DO ZAPAMIĘTANIA: PO BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE!

IMG_2500

IMG_2498

Moja mina nie wskazuje na zadowolenie i radość z życia. Staję przed lustrem i chcę ją zmienić tworząc przy tym jakieś grymasy ustami, polikami. Przyznam szczerze, że kiepsko mi idzie. Kończę więc treningu mięśni twarzy, nic z tego nie wyjdzie, zamkne oczy i powtórzę w ciszy, że „przecież wszystko tkwi w mojej głowie”!  Dzisiejszy ciężki dzień tylko wydaje się być tym najgorszym, z którym absolutnie nic nie da się zrobić. Otwieram oczy, nadal stoję przed lustrem. Próbuję wyciszyć swoje myśli, włączam tryb głośnomówiący i patrząc na siebie powtarzam głośno moją ulubioną zasadę „po burzy zawsze słońce się wynurzy”. Coś przeskoczyło, jakiś naturalny grymas na buzi. To znak, że mój mózg chyba odebrał i przetworzył informację.

IMG_2428To nie taka łatwa sprawa umieć rozmawiać z samym sobą i uświadamiać samego siebie! Nazwałabym to sztuką dedukcji. Przecież jestem silna i dzielna, jestem aktywna na co dzień. Uprawiam sport, więc umiem zarówno upadać i przegrywać, jak i dumnie odnośić zwycięstwa. Motywuję się każdego dnia do działania na pełnych obrotach więc o co chodzi? Może to ma związek z problem, z którym nie mogę sobie poradzić, może trochę mi  smutno z jakiegoś powodu, a może  ostatnio za dużo mam na na głowie? Chyba wszystkiego po trochu.

Idę dalej stawiając sobie pytanie: czy to pierwszy raz kiedy się tak czuję? Nie. Ta odpowiedź jak widać jest prosta. Muszę umieć sobie to przetłumaczyć, by zwyczajnie temu zaradzić. To tylko kolejna rzecz do załatwienia, za chwilę jej czas minie i ustąpi innym sprawunkom, może tym razem bardziej przyjemnym.

Jeszcze chwilę będę tkwiła w tej pozycji, tym razem patrząc na swoje odbicie w monitorze komputera, ale już nie długo. Mam przecież obowiązki do wykonania. Przychodzi czas na  TRENING, którego nie mogę i nie chcę odpuścić. Fizycznie nie czuję żadnych guziczków na moim ciele, ale może istnieją jakieś wewnątrz? Istnieje duże prawdopodobieństwo, bo czuję jakby coś wcisnęło ten z napisem PASJA. Włączyło się myślenie o tym co kocham i wszystko co złe z sekundy na sekundę przestaje mnie dotyczyć.

IMG_2423Zbieram się w tej właśnie sekundzie, zamykam komputer i idę wykonać to, co zaplanowałam. Jestem przekonana, że pomoże! Dziś mniej efektywnie, z węższym uśmiechem na ustach, ale wykonuję to, co sprawi mi największą radość. W serduchu  wszystko tli się tak samo mocno, moja miłość do pasji, do aktywnego trybu życia. To jest ta wewnętrzna siła, która  mnie ku powrotowi do emocjonalnej stabilności.

Czasem bywa ciężko, ale nigdy nie warto odpuścić. Należy w ciszy przeczekać burzę, wypatrywać ostatniej spadającej na ziemię kropelki deszczu, a kiedy tylko zacznie pojawiać się słonko, gonić za nim. W tym jest magia. Z połączenia srogiej burzy i słonka powstanie przecież piękna tęcza.

MYŚLEĆ POZYTYWNIE, TO KLUCZ DO SUKCESU!