LIFESTYLE

Piekielnie Twarda Sztuka

image

Uwielbiam czytać, ale ostatnio najcześciej wybierane przeze mnie pozycje to opisy badań, informacje ze świata dietetyki, książki naukowe. Przez to zostaje mało czasu na książkę motywator, a taka ZDRCYDOWANIE jest potrzebna dla ducha.
W przypadku Piekielnie Twardej Sztuki było inaczej. Polecono mi tytuł, który zabrałam ze sobą na długi weekend. Potrzebowałam wsiąknąć w jakąś historię, która oderwie mnie choć na chwilę od rzeczywistości. Na kilka dni wszelkie naukowe źródła przeprosiłam i odłożyłam na bok. Majówkę na Mazurach spędziłam z przygodami Christmas Abbott. Pierwsze wrażenie? NIE MOGŁAM SIĘ ODERWAĆ!

Nie będę zdradzała szczegółów lektury, ale nadmienię, że znajdziecie w niej nie tylko motywujące opisy z życia zawodniczki, ale także cenne rady i wskazówki na temat tego jak się odżywiać i w jaki sposób trenować, by osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Zdecydowanie nadszedł czas obalenia utartego schematu życia na głodówce i zajeżdżania organizmu treningami, by wyglądać pięknie.

image
Ten fragment przekonał mnie, by nie odkładać książki dopóki jej nie przeczytam. Niejednokrotnie wspominałam ile eksperymentów przeszłam na sobie, by dojść do, powiedzmy, równowagi. W tej kwestii utożsamiłam się z bohaterką, która metodą prób i błędów znalazła swoją FIT równowagę. Która z nas tu zaglądających nie chce być wysportowaną, piękną i nienstracić przy tym na zdrowiu?

Abbott to młoda dziewczyna, która osiąga sukces na skalę światową i chętnie sie z nami dzieli recepta na powodzenie.
Spójrzcie na ten fragment:

image

Motywuje prawda? Mnie też! Dlatego nie odłożyłam i książki i bardzo się cieszę, że doszłam do końca. Zdecydowanie wyznaczyła mi kolejny punkt patrzenia na świat fitnessu, sportu, dietetyki. Bardzo polecam ją dla podbicia motywacji do trenowania, ale także jako kierunek, który pomoże znaleźć złoty środek w czałej tej fit gonitwie.

I teraz uwaga – niespodzianka!!

Pod postem na FB napisz jaka jest Twoja rada na utrzymanie równowagi w życiu, w godzeniu codzienności i sportu. Jak się zmotywować, ale nie zwariować?!

Najciekawsze wypowiedzi nagrodzę egzemplarzami lektury! ?

Peeling kawowy

image

Jeszcze chwila, a długie jeansy zamienimy na krótkie spódniczki i szorty. Lato czeka. Warto się do niego przygotować. Dajmy o skórę, w której żyjemy. Ćwiczenia, dieta, codzienna pielęgnacja. To wcale nie jest takie trudne. Wystarczą chęci i trochę kreatywności. Nie jestem ekspertem z działu „beauty”, ale co nieco wiem i chętnie się podzielę ? Ponieważ o zdrowym odżywianiu i treningu piszę na co dzień, ten wpis potraktujcie jako miłą odmianę ?

Mój niezawodny sposób na osiągnięcie pięknej skóry, poprawę jędrności skóry i krążenia. Jeśli tak jak ja lubicie kawę i patrzycie ją co rano (WEDŁUG TEGO PRZEPISU), wykorzystajcie fusy z kawiarki do wykonania peelingu. Można też kupić sypaną kawę, zaparzyć ją i wykorzystać fusy. Do dzieła!

Do wykonania peelingu potrzebujemy jedynie dwóch składników: kawy i oleju kokosowego. Opcjonalnie można dodać cynamon.

– olej kokosowy (nawilży skórę i ochroni przed ewentualnym podrażnieniem peelingiem)

– kawa (fusy po zaparzeniu)

– cynamon (opcjonalnie, jeśli chcecie nadać peelingowi fajny zapach)

Jak wykonać? 

Do fusów dodaj cynamon i łyżkę oleju koko. Wymieszaj.

Po kąpieli, na namoczoną skórę ciała,  nałóż peeling i okrężnymi ruchami masuj.

Opłucz ciało.

Na zakończenie polecam dodać 2-3 prysznice zimno-ciepłe naprzemiennie.

 Wypróbujcie! Spodoba Wam się! ?

Lizbona w fotografiach

image

Minęły już trzy tygodnie od wyjazdu do Lizbony, a ja wciąż miewam dni w trybie lizbońskim. Kawa, pachnące ciastko, słońce i droga do celu między urokliwymi uliczkami miasta. Bardzo lubię podróżować choć szczerze przyznam, że jako podróżnik mam dwie lewe ręce, więc załatwianie całej otoczki wyjazdu bardzo mnie stresuje. Finalnie nie żałuję żadnego wyjazdu i zawsze wracam zachwycona, tak też było w przypadku Lizbony. Najważniejszym wydarzeniem tego wyjazdu był mój debiut w półmaratonie, ale 21.197 przebiegło się niezwykle szybko, a nagrodą po zawodach było zwiedzanie. W TYM WPISIE znajdziecie kilka zdań o przygotowaniu do startu i starcie, a dziś więcej wspomnień i opisu okiem podróżnika.

Nietrudno jest mi wrócić wyobraźnią do miejsc, które zwiedzaliśmy, bo nasze mieszkanie nabrało po wyjeździe portugalskiego klimatu. Postanowiłam wywołać zdjęcia z wyjazdu i wprowadzić na wiosnę trochę świeżości ze wspomnieniami. Jeśli tak jak ja nie macie czasu na celowe wybranie się do fotografa, by wywołać zdjęcia, zróbcie to przez Internet, polecam zajrzeć do FOTO4U.pl. Sprawnie, z dostawą do domu dostarczono mi świetnej jakości odbitki.

image

W ogromnym skrócie, nie rozwodząc się na temat historii i każdego z zabytków osobno, polecę miejsca, które odwiedziliśmy i uważamy za godne zobaczenia.

1. Alfama, Belem, Chiado – dzielnice Lizbony

image

image

Pierwsza charakteryzuje się niezliczną ilością krętych uliczek oraz żółtych tramwajów wycieczkowych. Najsłynniejszy to ten z numerem 28, którym trzeba przejechać się będąc w mieście.

Belem, oprócz mety półmaratonu, kojarzę z ciastkami! Jedyne w swoim rodzaju, w smaku przypominają ciasto francuskie z nadzieniem budyniowym i karmelem. Kolejki w jednym miejscu, gdzie można je kupić są o każdej porze bardzooo długie.

image

image

Chiado, plac Rossio i plac la Figuera. Te dwa łączą się ze sobą, a w miejscu zejścia ujrzymy piękny widok na zamek Sao Jorge. W tej części miasta znajdują się sklepy, butiki, sklepiki z pamiątkami i restauracje. Warta uwagi jest też winda widokowa. Projektował ją uczeń Eiffla.

2. Oceanarium

image

Miejsce, w którym czas mija niezwykle szybko, nie sięgamy po telefon i w naturalny sposób się wyciszamy. Relaks z widokiem na podwodne życie. Największy obiekt tego typu w Europie.

3. 25 de Abril Bridge

image

W Lizbonie są dwa. Dłuższy i krótszy. Ten 16km widziałam z daleka, a tym słynnym, podobnym do nowojorskiego miałam ogromną przyjemność rozpocząć bieg. Z mostu rozpościera się widok na miasto po obu stronach rzeki. Widać też piękną figurę Chrystusa z rozpostartymi ramionami.

WARTO! Na prawdę warto zobaczyć to urokliwe miejsce na Ziemi. Mam nadzieję jeszcze tam wrócić, może nawet przebiec półmaraton po raz kolejny. W mojej pamięci widoki z urlopu w Portugalii pozostaną na długo. Tymczasem parzę jawę z widokiem na fotografie!

Poza FIT

image

Spotykałam się z tym pytaniem tak często jak szkolniak z pytaniem mamy o to jak dziś było w szkole. „Emilia, a czy istnieje dla Ciebie coś poza FIT?” Zazwyczaj odpowiadałam „No jasne, że tak, przecież w życiu robię masę innych rzeczy.”

No to KIEDY…?

Kiedy gotujesz?
Najlepiej wychodzi mi to rano, kiedy całą kuchnię mam tylko dla siebie. Bywają dnia, że wstaję o 5:40 i kręcę ciasto na babeczki (polecam na śniadanie TE) czy placek z bakaliami (taki jak TEN) kiedy inni jeszcze śpią. Zazdroszczę moim domownikom tego, że budzą ich pyszne zapachy ?
Gotowanie mnie relaksuje. Wskakuje do swojego małego, tajemniczego świata jak Alicja w krainie czarów do normy królika. Jeszcze nie wiem co mnie czeka, ale na pewno nie mam zamiaru się wycofać :)

Kiedy pracujesz?
Kiedy ja czegoś nie robię to wiedzcie, że nie jest to normalne. Dzień mam wypełniony zajęciami po brzegi. Nie umiem inaczej. Zwykle od popołudnia jestem w szkole, a rano i wieczorem siedzę w dietetyce. Łącze jedno z drugim, bo bardzo mi to pasuje. Wyznaczam deadline i nie odpuszczam dopóki nie skończę. Stawiam na dietetykę i rozwijam się w tym co raz bardzie, ale nie wyobrażam sobie, by w ciagu tygodnia nie używać języka angielskiego, dlatego szkoła to świetna opcja nauki dla mnie i moich uczniów. Poza tym obcowanie z dzieciakami daje mi masę radości. Nie lubię granic, nie stawiam żadnych barier, jestem otwarta na nowe wyzwania. Jak się chce to wszystko da się połączyć. Odpowiednie planowanie to klucz do sukcesu ?

Kiedy trenujesz?
„Z postów wynika, że praktycznie codziennie”. To prawda, mało u mnie dni nietreningowych. Zabrzmi to bardzo sucho, ale trenuję wtedy kiedy mam na to ochotę. Fakt, przygotowanie do półmaratonów wymagało ode mnie wiecej elastyczności i spięcia, by znalezc czas na wybiegania i trening z Wojtekiem, ale nie było z tym problemu. Ponownie planowanie.
Bywają oczywiście dni, ze nie trenuje w ogole. Baaa, bywają i takie, kiedy rzucam strojem fitnessowym o ścianę i mowie mu, zeby szykował sie na sprzedaż, bo od dzis jestem treningowym leniem. Ludzkie to. Czasem mam ochote zaczac dzien poranna joga, a wieczorem dobić sie treningiem na silowni.
Kazdy dzien jest inny, kazdy trening jest inny. Kobieta zmienna jest i miewa humorki…na dany trening takze :)

Kiedy piszesz bloga?
Nie ukrywam, ze w tej kwestii ważniejsza od czasu jest wena. Nie pisze postów zaplanowanowanych z wyprzedzeniem na konkretny dzien tygodnia. Kieruje sie codziennością, tym co mnie otacza, co w danym momencie do mnie przemawia. Inspiruje sie czyms i wtedy wiem, ze warto sie tym podzielić. Żadnego ustawiania i planowania, stawiam na luz i naturalnosc.
– Czasu brakuje mi na dopieszczanie szczegolow, ale musicie mi to wybaczyc. Dbam o estetykę jak najbardziej to mozliwe, ale nie ukrywam, ze nie spędzam w domu kilku godzin nad jednym postem i dopinaniem go co do milimetra. Nie uzywam zaawansowanych programów dla blogerów. Ja po prostu bardzo lubie tam zaglądać, przyzwyczajam sie nawet do zdjec profilowym i ciezko mi je zmienic :)
– Kiedy mam w głowie temat na post pisze notatki w tramwaju, windzie, w kolejce w sklepie.

Wymien 4 pasje poza FIT
-teatr i balet, literatura, moda, mój wspaniały facet :)

Kiedy jestes szczesliwa?

WTEDY, gdy czuje ze zyje.

Wcale nie musi to byc moment, kiedy jestem na treningu.

image

Dbajmy o to co mamy!

1930228_10204659100436021_7979118081193912339_n

Ostatnio mam nawet lekkie wyrzuty sumienia, że nie potrafię przelać nadmiaru myśli na bloga. Tyle aspektów chciałabym poruszyć, ale dziś poddaję się znowu impulsowi i piszę o to, co na serduchu.

„Wczoraj znowu widziałam bardzoo szczupłą dziewczynę z pudełkiem jedzenia na wynos z McDonaldsa, batonikiem czekoladowym i kubłem coli.”
Może ja powinnam zmienić sposób odżywiania właśnie na taki i wtedy będzie IDEALNIE?!

Godzinami można rozwijać ten temat. Wystarczy wyobrazić sobie powyższą sytuacje i w głowie od razu powstaje wrzawa! Niesprawiedliwość! Takie geny! Czemu ja tak nie mam! Życie nie pieści! – temat rzeka.
Wałkowałam go nie raz i wciąż, jak widać, można wysuwać kolejne wnioski, do czego Was serdecznie zapraszam, bo chętnie poznam Wasze zdanie.

Co rozumiem przez słowo idealnie?!
Nie martwcie się, że tylko wy miewacie momenty, że chce się rzucić zdrowe odżywiania i całą tą otoczkę spotykając na ulicy przypadki z powyższego przykładu. Ja tak mam, Ty tak masz, Kaśka i Baśka też tak mają. Niestety muszę Was rozczarować i poprosić byście wierzyli mi na słowo, że ideały nie istnieją. To jest moja definicja. Ideał to coś, co nie istnieje, a za czym gonimy jak głupi.
To marchewka na kiju. Widzę, wyobrażam sobie jej smak, wyznaczyłem cel, więc teraz biegnę jak oszalała, by ją zdobyć.
Czytam sporo książek i artykułów coachingowych, o motywacji i zdrowiu. Odwiedzam blogi, na których temat dążenia do doskonałości fizycznej przerabiany jest w niezliczonej liczbie postów. Wydaje mi się, że im więcej takich zapisków czytam tym więcej rozumiem i uświadamiam sobie jak bardzo zmieniło się moje podejście. Jak bardzo nie chce mi się nawet spotykać tych „idealnych” w swoim mniemaniu.

Zdrowie
Zaprzyjaźnieni dietetycy powiedzieli mi kiedyś, że nawet profesjonalni sportowcy, (tak, Ci podziwiani przez świat grubych mediów i kreowano na „ideały”) mają swoje kompleksy, a we współpracy z dietetykiem zawsze podkreślają, że musi zważać na ich WYGLĄD!
Jest ważny, nie powiem, że nie, ale jak zwykle jest jakaś granica, które nie warto przekraczać! Nic kosztem zdrowia. Uważajmy, by drastyczne dążenie do mało realnego celu wizualnego nie skończyło się poważnymi kłopotami ze zdrowiem. Chyba nie o to nam chodzi, by zamiast cieszenia się efektem WOW biegać po lekarzach w poszukiwaniu pomocy dla wyjałowionego organizmu. Kochaj swoje ciału, dbaj o nie, a ono w najlepszy sposób odwzajemni Tobie tę opiekę.

Granica
Tata zawsze powtarzał, że od miłości do nienawiść jest cienka, ale ja uważam, że zdrowy rozsądek i przesadę też dzieli maleńki krok. To co często widzimy w lustrze poddajemy od razu myśli „do poprawki”, a czemu by tego myślenia nie odwrócić?
Akceptuj to co masz, zawsze wysuwaj inicjatywę z dobrem dla Ciebie! Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż Ty sam! Oczywiście, że wprowadzaj zmiany jeśli są konieczne, docieraj się z własnym ego, ale bazuj na zdrowym rozsądku i opinii zaufanych Tobie ludzi, którzy powiedzą, czy już przypadkiem nie przesadzasz z tym co robisz.
Próbowaliście kiedykolwiek rozmawiać z osobą, która cierpi na brak samoakceptacji?! Bardzo ciężko obdarować ją komplementem, a nawet bywa to niewykonalne…

c7d5c2c548892ce52fbe3afacf234a09

RÓB SWOJE, PRACUJ UCZCIWIE W CISZY, A EFEKTY SAME ZROBIĄ HAŁAS
Czasem po prostu jak patrze na podłość jaka wypływa od ludzi mam dość. Wtedy rozumiem sytuacje tych, którym wydaje się, że tak wiele brakuje im do tych niedoścignionych, pięknych, stojących na świeczniku.
Mamy w głowie tyle ograniczeń, chcemy żeby wszystko było tak doskonale, że aż przytłaczające.

Człowiek nie jest doskonały. Pozwolę sobie nawet powiedzieć, że człowiek nie stał nawet obok doskonałości, bo nigdy nie stał obok Boga! Złudnie wierzymy, że przebijemy się przez mgłę osiągnięcia doskonałości, którą siła wyższa w jednej sekundzie może rozdmuchać nam przed nosem. Tuż przed tym jak wydaje nam się, że trzymamy ją w ręku zwyczajnie się rozmazuje.
Jednym skinieniem palca cofani jesteśmy do punktu 0.
Przeczytałam gdzieś zdanie, które teraz sparafrazuję, że jeśli mamy w głowie pomysł, by osiągnąć w życiu doskonałość to powinniśmy spojrzeć w lustro i głośno się zaśmiać z samych siebie.

DBAJMY O TO CO MAMY!

10 porad jak rzucić CUKIER!

image

Temat na post przyszedł mi do głowy po tym jak kolejny raz zobaczyłam ilustracje z zawartością cukru w produktach i napojach. Stale jesteśmy na diecie, każdego dnia w lustrze dostrzegamy niedoskonałości. Na golonkę patrzymy jak na zło, po którym nie wejdziemy w spodnie, ale malutki batonik „się spali się na treningu”. Czy tak to działa? Nie! Cukier to główny mąciciel w naszym sposobie odżywiania, podnijając się i spadając w nieregularny sposób, zbyt często i w połączeniu z innymi stresorami powoduje, że cały organizm staje na głowie, by ten proces okiełznać. Dlatego zachęcam, by przyjrzeć się zasadom, które mają na celu podpowiedzieć nam jak ograniczyć spożywanie cukru na co dzień.

1. ŚWIADOMOŚĆ

Pierwsza i chyba najbardziej istotna kwestia tego posta. Świadomy człowiek to zaangażowany człowiek i chętny na zmiany. Jak mam Was uświadomić, że cukier to zło? Mnie wystarczy spojrzeć na ilustracje poniżej, które są przerażające. Kiedy widzę ładnie opakowany produkt nie jestem świadoma do końca co jest w środku, ale kiedy postawi się obok naoczną liczbę kostek cukru – dziękuję, odstawiam, bo mdli na sam widok.

Może trzeba otworzyć kuchenną szafkę, spojrzeć na to co mamy i powiedzieć samemu sobie: TAK, zjadam go za dużo. TAK, wiem czym jest i TAK, wiem czym grozi jego nadużywanie.

image

2. NIE MAM W DOMU – NIE SIĘGAM

Zasada prosta. Nielubiana w trakcie kryzysu, ale skuteczna jak diabli. Nie masz produktu w domu więc po niego nie sięgniesz. Teraz pojawią się głosy, że co za problem iść kupić. No żaden. Ale w drodze zadaj sobie pytanie: czy na prawdę muszę? W jakim celu?

Aha i jeszcze takie zdanie ode mnie do zapamiętania jako motywacja: 10 sekund przyjemności przeżuwania i całe życie idzie w tyłek.

3. CZAS

Jak wszystko w życiu tak i walka z cukrem wymaga czasu. Ja jestem zwolennikiem odstawienia tego co szkodzi od razu, ale są osoby, które przechodzą ten proces stopniowo. Około 2 tygodni potrzeba, by organizm zaczął przyzwyczajać się do nowej sytuacji. Dlatego też to one są kluczowe. Zbuduj świadomy nawyk, który z czasem wpisz się w Twój sposób życia. Jednak pamiętaj, NIE OSZUKUJ, BO ROBISZ TO DLA SIEBIE, nie popuszczaj sobie. Te najbardziej szkodliwe produkty wyrzuć JUŻ DZIŚ!

4. TO NIE NAGRODA

Nagradzanie siebie słodyczami? To przereklamowane! Czy nie lepiej nagrodzić się zdrowiem i dobrym samopoczuciem? Słodki smak traktujemy jako coś przyjemnego. Zgadzam się z tym. Nie zaprzeczycie jednak, że słodki smak nie musi być rafinowanym białym cukrem? Cały tydzień ciężko trenujemy, dbamy o to co jemy, a na koniec tygodnia „nagradzamy się” wielką paczką ciasteczek, czekoladą od płynnej po ta w tabliczce. Efekt dzień po – to dopiero nagroda, kiedy nasz organizm dostanie turbo strzał z takiej ilości cukru. Zatrzymanie wody, obrzęki, ociężałość. Nie warte grzechu!

5. PIJ WODĘ

To źródło życia. Woda oczyszcza organizm, daje uczucie sytości i co ważne, często stan lekkiego odwodnienia mylimy z popularnym „małym głodem. Jeśli masz dobrze zbilansowaną dietę nie ma w niej miejsca na regularne małe głody. Dodaj plaster cytryny, przy okazji zakwasisz żołądek, co pomocne będzie w trawieniu. Więcej o tym przeczytasz TU.

blondy11

6. DIETA BOGATA W ZDROWE TŁUSZCZE

Jogurt, płatki, owoce, brzmi nieźle, ale kiedy spojrzymy na skład (tak, patrzmy na nie!) to okazuje się, że cukier zagryzamy cukrem, a na koniec zapijemy to cukrem. Słodko…nie dla naszego mózgu, hormonów i jelit. Szczególnie rano, kiedy kortyzol po przebudzeniu jest wysoki doładowanie takim cukrowym śniadaniem to zabójstwo. Insulina winduje w górę, otwieramy oczy na godzinę, a półtorej jesteśmy senni jak bobasy. I włącza się serching za maszyną z batonikami i KAWĄ! To brak dobrych, sycących tłuszczy powoduje nadmierną ochotę na słodkie! Unikamy tłuszczu, „bo tuczy”, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to mit. Nieprawidłowe działanie insuliny, wysoki kortyzol powodują gromadzenie się tkanki tłuszczowej. Kiedy nie jesteśmy odpowiednio odżywieni, a poziom insuliny we krwi skacze jak na trampolinie to automat sam się domaga szybkiego doładowania mocy, by stale podbijać  energię do działania.

P.S Tak, podbija do pewnego momentu, później się kończy. Najczęściej insulinoopornością.

image

7. AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Działa wspaniale na podbicie hormonu szczęścia i okiełznanie insuliny, której jak pisałam wyżej, niestabilność jest głównym powodem dodatkowych cm w pasie. Postaw na sport.

Moja rada, w chwili gdy wariujesz z potrzeby zjedzenia czegoś słodkiego rzuć się na ziemię, zrób 15 pompek, później 15 przysiadów i znowu 15 pompek. Napij się wody i wróć do roboty. Stale jest tyle do zrobienia!

IMG_4145

8. MÓW O TYM i ANGAŻUJ LUDZI W KOŁO

No jasne, mnie też początkowo mają za świra w polu odżywiania, ale prędzej czy później dostaje wiadomości z zapytaniem o odżywianie i plan diety od wielu znajomych i przyjaciół. Przychodzi moment „bum” kiedy nasze młodzieńcze możliwości do wciągania wszystkiego co popadnie się kończą…

Osoby uzależnione często głośno mówią o swoim problemie i to pomaga im w przetrwaniu pokusy ze strony innych. Może to zadziała i z cukrem? Wystarczy głośno powiedzieć w kawiarni: DZIĘKUJĘ, ja NIE SŁODZĘ!

9. ZDROWY ZAMIENNIK – DIY

Zamienniki cukru to temat na osobny post i taki obiecuję. To, co chciałabym dziś podkreślić to fakt, że jeśli mamy ochotę na coś słodkiego zróbmy to sami! To bardzo normalne, że mamy ochotę na coś dobrego, kawałek ciasta w niedzielę czy słodką babeczkę do kawy w przerwie w pracy. Jesteś tym co jesz, nie musisz być przeładowany środkami E i cukrem. Wykonanie przepisów na zdrowy słodycz to przyjemność dla Ciebie, ZDROWY wybór i na prawdę nie kosztuje ani dużo pieniędzy ani czasu. Zostawiam Wam pomysły regularnie! Ja też pracuję, studiuję i mam czasem ochotę na coś słodkiego :)

image

Lody (zajrzyj po przepis), ciasteczka śniadaniowe (może te?), babeczki bez cukru (zajzyjcie po przepis na czekoladowe)

10. PAMIĘTAJ O KORZYŚCIACH – MOTYWUJĄ!

Może ten film, pokazujący paskudny wpływ cukru na nasze zdrowie będzie dla Was motywacją.

OBEJRZYJ FILM

Ja na lodówce mam kartkę z napisem „zanim sięgniesz pomyśl dwa razy”. Może wydawać się to infantylne, ale nie mam problemu z odmówieniem sobie słodkiej, niezdrowej przekąski. Jeśli na prawdę ślinię się jak buldog i już mam ochotę powiedzieć „cholera, zjem i tak się spali na treningu” sięgam po 2 żółtka, ksylitol lib stewię i ubijam pyszną piankę kogielmogiel. Nie tłumaczmy się, że raz można. Tu nie chodzi o spalenie kalorii tylko o ZDROWIE, które ma nam służyć na co dzień bez kłopotów!

Impuls – działanie, a moja kartka motywator jest czymś pomiędzy tymi dwoma, co uniemożliwia im bezpośredni kontakt. Czasem na prawdę bardzo prozaiczny, nasz własny, banalny sposób może zdziałać o wiele więcej korzyści niż wizyta u terapeuty.

image

WSZYSTKO ZALEŻY OD NASZYCH CHĘCI!

KAŻDY Z NAS MA W SOBIE SIŁĘ, BY SIĘ PRZEŁAMAĆ!

Więc…BIERZ SIĘ ZA SIEBIE!

JELITA cz. I

z9236795Q

Na początek kilka słów teorii. Przyjdzie czas na ciekawostki, ale najpierw musimy sobie uzmysłowić jak to w środku wszystko wygląda. Większości z nas jelita kojarzą się z długimi, obrzydliwymi „bebechami”, które się poruszają i mielą wszystko co do nich wpadnie. Mielić może i mielą, ale są BARDZO uporządkowanym i stworzonym do robienia porządku narządem.

Jelito cienkie:
– ma długość 5-6 m
– składa się z dwunastnicy, jelita czczego i jelita krętego
– jego charakterystyczna cecha to obecność w błonie śluzowej fałdów okrężnych i osadzonych na nich kosmków jelitowych, które są odpowiedzialne za rozkład pokarmów, trawienie i wchłanianie.

JELITO CIENKIE jest jak szklana rurka, gładka i lśniąca. Porządek z dostarczanym pokarmem odbywa się tu bardzo szybko. Są ukierunkowane na bardzo szybkie sprzątanie po posiłku co owocuje dostarczeniem nam z niego energii. Czy wiecie, że pod mikroskopem kosmki jelitowe mają bardzo podobną strukturę do struktury aksamitu? Szokujące! Wiem! Zdajmy sobie więc sprawę z tego, jak delikatne i szlachetne są nasze „bebechy”.

Jelito grube:
– rozpoczyna się jelitem ślepym, następnie kierujemy się w dół do wyrostka robaczkowego. Dalej jelitem ślepym przechodzimy w dalszą część jelita grubego zwanego okrężnicą.
– to tu następuje zagęszczanie się wody w połączeniu z innymi składnikami odżywczymi, przez co treść pokarmowa  tworzy kał, z którym wydalamy toksyny, resztki niestrawionych pokarmów i hormonów
– odbywają się tutaj także procesy fermentacyjne (bardzo dobrze znają je osoby mające kłopotu z SIBO)

JELITO GRUBE okala niczym ramka jelito cienkie. Służy mu dzięki temu za ochronę, ale nie tylko. To tu odbywa się pozostała część wchłaniania, tu bytują wszelkie bakterie, które odpowiadają za dobre rozkładanie resztki pokarmów. Tu tworzy się kał, dzięki któremu naturalnie, każdego dnia detoksykujemy swój organizm.

images

FLORA BAKTERYJNA

UWAGA: 1 antybiotyk = probiotyk do końca życia?!

Mówi się, że jeśli choć raz przyjmowaliśmy w życiu antybiotyk to nigdy już nie odbudujemy flory jelitowej jaką mieliśmy przed jego stosowaniem. Dlatego tak ważne jest, by UNIKAĆ ANTYBIOTYKÓW JEŚLI TO TYLKO MOŻLIWE, a jeśli już je przyjmujemy to dołączyć do tego PROBIOTYKI!

„Antybiotyk oznacza anty – życie, a probiotyk pro – życie. ” Same nazwy wskazują już na to, jak ważną funkcję pełnią w nas jelita i ich flora bakteryjna. Nie bez powodu waży ona średnio około 2kg.

Jeśli flora bakteryjna jelit jest nieprawidłowa występują problemy z innymi systemami w naszym organizmie. Traci na tym nie tylko system trawiennym, ale także odpornościowy, zahwiana jest równowagą hormonalna. Co więcej pojawiają się problemy z depresją, wagą czy stanem skóry.

Dobra dieta to podstawa dla wytwarzania się pozytywnych kultur bakterii w naszych jelitach. To ona jest dla nich pożywką.

Gdzie naturalne występują dobre bakterie?

– Przede wszystkim w kiszonkach, a także sokach z kiszonek (kiszonki = warzywo, woda, sól, przyprawy, nic więcej).

– Kefiry i jogurty. Tu jednak należy zwrócić uwagę na fakt, że żywe kultury bakterii rozkładają cukier, więc jeśli w składzie jogurtu z żywymi kulturami bakterii jest cukier to dziękujemy za ten produkt, bo świadczy to o tym, że co? Że bakterie nie działają, bo cukru w nim nie rozkładają. Można sobie takie jogurty zrobić samodzielnie w domu, nie kosztuje to dużo,a szczepy dostaniecie w aptece.

– Szczepy, produkty, które kupicie w aptece. Oczywiście jest ich cała masa i tu polecam nie oszczędzać. Im lepszej jakości produkty tym efektywniejszy rezultat przynoszą. Nie ukrywam, że te, które przechowujemy w lodówce zdały najlepszy egzamin w moim przypadku. Polecam jednak wykonać skan jelita i indywidualnie dobrać dla siebie probio i prebiotyko terapię. (ja zrobiłam badanie TU).

30beeea9b2b714a592dad3211187bbd1

Jakie objawy wskazują na to, że z florą bakteryjną jest coś nie tak?

Do njaczęstszych należą biegunki, zaparcia, wzdęcia, zgaga, niestrawność, bóle głowy, migreny,
problemy z pamięcią i koncentracją, stałe uczucie zmęczenia, kłopoty ze snem, bóle brzucha i podbrzusza, nieustający katar, uczucie przeciążonych stawów mimo małej aktywności,
bardzo bolesne miesiączki i przewlekły, długi PMS.
Kłopoty ze skórą, swędzenie skóry, krostki na rękach i przedramionach, wysypki na buzi, łamiące się paznokcie i włosy, trądzik, łuszczyca.

Stany lękowe, depresja, niechęć do wyjścia z domu, spadek libido,
choroby autoimmunologiczne.

Zespół Jelita Drażliwego, choroba Leśniowskiego Crona, wrzody, hemoroidy,
celiakia, nietolerancje pokarmowe.

Z mojego doświadczenia

Jeśli większość z tych objawów pojawia się u Was, polecam niezwłocznie zainteresować się doprowadzeniem jelit i flory bakteryjnej do porządku. Nie jest to łatwa sprawa, w moim przypadku trwało to trochę czasu, ale rezultaty są pozytywne, nie do opisania słowami.

Po wykonaniu nadań w VitaImmun, przyjęciu odpowiedniego leczenia i wprowadzenia diety ustąpiła większość objawów, a ja odzyskałam chęć i siłę do życia i trenowania! W przypadku osób aktywnych dochodzi dodatkowa frustracja z powodu tego, że nie mogą wyjść na trening, bo „boli je brzuch” albo czują dyskomfort w układzie pokarmowym.

Wzdęcia, gazy, zaparcia, paskudny nastrój, płacz i lament na temat tego, że jem zdrowo, trenuję, a efektów w ciele i na ciele brak doprowadziły mnie do tego, że temat stał się z koszmaru moim konikiem. Szkolenia na temat jelit, dietetyki i dietoterapii odbyte u MedFood, VitaImmun, Mauricz.com pozwoliła mi poszerzyć wiadomości i rozwijać się w tym kierunku.

Aktualnie pracuję z osobami, które mają podobne kłopoty i bardzo ładnie sobie z nimi radzimy. Wszystko da się ogarnąć, wymaga to CZASU, ZAANGAŻOWANIA i CIERPLIWOŚCI, ale bez tego nie pójdzie.

Podsumowanie 2015

image

Kiedy zleciało to 365 dni? Dopiero co wkładałam kreacje na zabawę sylwestrową, by powitać 2015, a już dziś staję przed dylematem co na siebie włożyć, by w dobrym stylu powitać Nowy Rok! Czas leci nieubłaganie. Tak jak nurtu płynącej rzeki, nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego procesu.

TO BYŁ ROK:


MIŁOŚCI

image

Nie raz, nie dwa pisałam, że największą miłością darzę sport. Rok 2015 wniósł sporą poprawkę do tej kwestii, załączając przy tym aneks w postaci Wojtka. Jak to mówią moi szanowni rodzice „każda potworna znajdzie swego amatora”. Znalazła. Nie dość, że biega i uprawia triathlon to wykazuje masę cierpliwości dla mojej osoby. Nie rozwijałabym tego wątku na blogu dotyczącym sportu i fitnessu, ale on bardzo się z nim łączy. Zdobywając moje serducho podbił nie tylko je, ale także moją motywację, którą mogę dzielić się z Wami. Naszym wspólnym projektem jest wydarzenie: MOTYWOWANIE POPRZEZ BIEGANIE (Chcesz dołączyć? kliknij TUTAJ!) Nie szukałam, nie prosiłam, a wręcz unikałam amorów w moim szalonym świecie. Jednak tego nie oddam i podsumuję to zdaniem, że jeśli się coś na prawdę kocha to pasję można dzielić na dwoje.


 EDUKACJI

Dietetyka. Nie jestem skora do kadzenia sobie. Ci, którzy mnie lepiej znają, wiedzą, że ciężko przychodzi mi doceniać samą siebie. Tym razem mówię sobie bezkrytycznie: DZIĘKUJĘ, dobra robota. Ukończyłam Dietetykę i Suplementację oraz Dietoterapię w praktyce jako kursy przewodnie w Mauricz.com i MedFood.com. Uczestniczyłam w I Ogólnopolskiej konferencji leczenia otyłości organizowanej przez VitaImmun. W między czasie kilka mniejszych szkoleń w odniesieniu do dietetyki i treningu.

image47

Szkoła. Obroniłam pracę na Anglistyce i podjęłam studia na wydziale amerykańskim w kierunku komunikacji w biznesie międzynarodowym.

image

Chciałabym tu dodać, że przewertowałam i przeczytałam masę książek i kontrowersyjnych artykułów (często w 3 językach), obejrzałam setki podcastów i filmów. Nawiązałam masę wspaniałych znajomości, które z wyrazami ogromnego szacunku pozdrawiam! Idę dalej, nawet na chwilę nie mam zamiaru się zatrzymać. Myślę, że dalszy rozwój w tym polu to nie tylko 2016 rok, ale „till the end of my life”.


 ZDROWIA

To w tym roku najważniejszy aspekt. Dużo przeszłam, dużo wypłakałam i jeszcze więcej eksperymentowałam. Oceny bolały, zmiany bolały, próby raz cieszyły, a raz nie. Aktualny stan cieszy. Jest to dla mnie ogromnie trudny temat i jeszcze większe DOŚWIADCZENIE. Cudem uniknęłam powikłań związanych z chorobami jelitowymi i autoimmunologicznymi. Popchnęło mnie to w kierunku edukacji, współpracy z dietetykiem klinicznym, dzięki któremu odkryłam swoje powołanie.

Wniosek numer jeden z tej ważnej lekcji o zdrowiu: DOCENIAM i DBAM o ZDROWIE, a nie o chwilową formę.


 PODRÓŻY

Tych małych i dużych. Nie sądziłam, że kiedykolwiek pojadę w góry wiosną. Tym bardziej nie spodziewałam się wyjazdu w celu biegania w górach. Wojtek, dziękuję. Tak jak moim małym miejscem na świecie są Mazury, tak on ukochał sobie Szklarską Porębę. W tym roku byliśmy tam trzy razy. Przy okazji zwiedziliśmy w biegu Wrocław.

image

Morze, też nie było planowane, a spędziłam tam prawie cały miesiąc tego roku. Praca jako trener fitness na plaży w lipcu. Kolejny wyjazd na start Wojtka w triathlonie w Gdyni. Było fajnie!

image

Mazury. Zdecydowanie nie wyobrażam sobie, by miało zabraknąć czasu spędzonego w Krutyni. Kilka weekendów, chwila w wakacje i przedłużone święta w domu rodzinnym. Ani minuty nie żałuję. Dodatkowo ruszyliśmy z I edycją obozu Aktywna Majówka na Mazurach. Kto się pisze w tym roku?

image


 TRENINGÓW

Moglibyście powiedzieć, że tu się przecież za wiele nie zmieniło. Po części tak, bo trenuję bardzo regularnie nie od początku tego roku, ale bywały momenty, że efektywność ćwiczeń w 2015  bardzo spadała z powodu kiepskiego zdrowia. Podjęłam współpracę z nowym trenerem. Doszłam do punktu 0, gdzie wycieńczona podjęłam decyzję, że nie idę dalej w kierunku kolejnych przygotowań do fitness bikini. To bolało!

Ze wsparciem Wojtka wróciłam do biegania. Przyspieszyłam biegowo na 5km, na 10km i w końcu ponownie przełamałam się do przygotowań na dłuższe starty, w planach mamy półmaraton. Aktualnie układam plan treningowy rozważnie! Nic na siłę, łączę to co kocham, ze zdrowiem i radością, bez parcia na medal… Nowe wiodące motto: Rób swoje, pracuj, a efekty przyjdą same.

image

image


 NOWYCH WYZWAŃ

Mam nadzieję, że wraz z rozwojem, ciężką pracą i edukacją będę mogła nieustannie się tą wiedzą i doświadczeniem w pracy w ludźmi dzielić. Dołożę wszelkich starań, by KeepFITinstyle.pl był źródłem informacji, a jeśli będę miała możliwość wciąż współpracować z portalami o tematyce sportowej chętnie to zrobię.

image

Napiszę bardzo krótko o planach, by już nie zalewać tekstem, ale treściwie. Będą starty biegowe (pakiety już opłacone, więc nie ma zmiłuj), będą eksperymenty w kuchni (to się nie zmieni tak jak potrzeba jedzenia), nowe szkolenia z dietetyki (już dokonałam zapisów na styczniowe wydarzenia) i na pewno co raz więcej realnej PRACY ZE SPORTOWCAMI jako dietetyk.

Trochę się też nagotowałam w tym roku, a to nie koniec, bo do północy zaserwuję jeszcze kilka pyszności.

 image

Kończąc ten post chciałabym Wam życzyć, by Nowy Rok był kolejnym PRZYBLIŻAJĄCYM DO SPEŁNIENIA MARZEŃ, Z DOCENIANIEM ZDROWIA, MIŁOŚCI, NIEUSTANNEJ EDUKACJI, PIĘKNYCH PODRÓŻY, WSPANIAŁYCH ZNAJOMOŚCI i PEŁEN NOWYCH WYZWAŃ!

Wszystkiego wspaniałego na rok 2016! 

Poświąteczne refleksje

image

Święta, święta i po świętach. Dziś chyba każdy z nas co najmniej raz wypowiedział to zdanie. Podejrzewam, że tematem numer dwa jest poświąteczne sprawdzanie formy. Osobiście uważam to za urocze, bo stało się w pewnym sensie tradycją charakterystyczną dla naszego narodu!

W moim przypadku Boże Narodzenie 2015 zdecydowanie przejdzie do historii! Wspominałam już, że czuję się co raz lepiej, forma regularnie wzrasta, organizm spokojnie się regeneruje, a dzięki temu ja staję się z każdym dniem bardziej radosna ?

Pytań o to czy w święta będę liczyła kalorie, czy będę trzymała makro i „czystą michę” dostałam masę. Co roku tak mniej więcej to wyglądało, bo mój rzekomo „oporny organizm” nie zasługiwał wg. trenera nawet na świątecznego cheata. Cóż, nie tym razem!

image

Zdziwie Was, ale nie było żadnych rygorów, tak samo jak nie było cheatów. Postawiłam na spontan i jadłam to, na co mój organizm wyrażał w danym momencie ochotę.

Jedynie stosowałam się do kilku prostych zasad:

– białkowa tłuszczowe posiłki, szczególnie rano. Te powodowały m.in to, że miałam stabilny cukier we krwi i nie rzucałam się na słodycze, które mogły bezkarnie stać mi przed nosem

– jeśli jadłam węglowodany to osobno lub okolotreningowo

– regularne dokwaszałam żołądek octem jabłkowym, by wspomóc trawienie. Szczególnie przed potrawami mięsnymi.

– w trakcie dnia piłam dużo ciepłej wody z cytryną

image

– trenowałam, bo mam cele, które wymagają trzymania się planu. Nie szukałam jednak otwartej w święta siłowni. 2 dłuższe biegania po śniadaniu i jeden dzień pracy na powietrzu z TRXem. To była bardziej forma odskoczni od siedzenia przy stole ?

– na dobranoc wypijalam herbatę ziołową: rumianek,koper włoski, pokrzywa, melisa

– stosowałam probiotyki i prebiotyki, te, które zostały mi przepisane po badaniach  przez VitaImmun

– dziś spałam dłużej, zrezygnowałam z treningu biegowego na korzyść sauy fińskiej: 4 wejścia sauna+kąpiel w rzece, które bardzo fajnie zadziałały na regeneracje organizmu

– ostatni posiłek zjadlam dziś o 18:00 i do rana robię tzw. post, który da odpocząć układowi trawiennemu

Nie odebrałam sobie przyjemności jedzenia, odpoczęłam, aktywność zostawiłam na takim poziomie na jaki pozwalały mi warunki i chęci. Po tegorocznych świętach uważam, że najlepszą formą odpoczynku psychicznego i fizycznego jest dać się ponieść podpowiedziom naszego organizmu.

Spokojnej nocy ?

Lepsze trawienie przy wigilijnym stole

image

Czekamy na nie cały rok. ŚWIĘTA! Uwielbiamy tę porę. Migające lampki za oknem, rodzinna atmosfera przy stole, każde dał z siebie ile mógł, by dopiąć przygotowania na ostatni guzik. Na stole nie zabraknie tego wieczoru pysznych potraw, babcie i mamy znowu stanęły na uszach, by uraczyć nasze podniebienie pysznymi ciastami.

Ułożylam sobie w głowie plan na ten wieczór, by odejście od stołu nie bolało ani mojego sumienia ani żołądka ? Wam również polecam i podpowiadam czym się kierować!

1. Woda z cytryną na dzień dobry, pomoże zakwasić żołądek i dobrze wpływa na wątrobę.

2. Postne ŚNIADANIE 24/12 powinno być białkowo-tłuszczowe. Unikniemy gwałtownego wyrzutu insuliny, cukier utrzyma się na stabilnym poziomie, a my nie będziemy czuć ogromnego głodu.

3. Przed wigilią polecam popić roztwór z łyżeczki kropel żołądkowych lub octu jabłkowego rozpuszczonych w wodzie. Wspomoże to trawienie i dokwasi żołądek. Zmniejszymy uczucie ciężkości.

4. Jedz tyle, ile możesz, ale nie dopychaj. Zasada tabliczki czekolady, gdzie pierwsze trzy kawałki to rozkosz dla podniebienia, a reszty smaku już nie czuje g, zjadamy dla zjedzenia.

5. Przy stole spróbuj wszystkiego po trochu. Na talerz nałóż więcej tej potrawy, którą uwielbiasz, a której nie jadasz poza świętami. Naciesz się smakami, które cieszą raz w roku, nie dopychaj się chlebem czy ziemniakami, które jesz codziennie.

6. Gryź małe kęsy, dobrze przeżuwaj. Początek trawienia następuje już w jamie ustnej. Daj mózgowi wyraźny sygnał, a żołądkowi i jelitom ułatw pracę trawienia kawałków jedzenia.

7. Zrezygnuj z kolorowych i gazowanych napojów. Wzdymają jelita, mają w sobie masę cukru. Postaw na kompot z suszu, herbatę ziołową czy wodę z cytryną.

8. NA DOBREJOC polecam herbatę ziołową. Przed snem sięgnij po rumianek, mięte, melisę albo mieszankę tych ziolół. Dasz organom trawiennym bodziec do lepszej regeneracji.

9. Trochę RUCHU. Nie mówię tu o treningu na maxa, ale o rodzinnym spacerze, krótkiej tabacie w domu, czy krótkiej przebieżce przed kolejnym dniem przy stole. Oddychaj i poruszaj ciało.

10. Nie myśl o tym czy kalorie się zgadzają czy waga wzrośnie. Jelita to nasz drugi mózg, a to w nich zachodzi trawienie. Kiedy przeciążone bolą, boli też nasza głowa.

Życzę Wam smacznej kolacji wigilijnej, spędzonej w gronie najbliższych i magicznej świątecznej atmosferze!

Strona 2 z 512345