image

Wiem, że na ten post niektórzy czekali długo. Nie napisałam go wcześniej tylko dlatego, że musiałam mieć potwierdzenie w rzeczywistości, by powiedzieć Wam, czy ta magia dbałości o jelit działa. Wczoraj przebiegłam w Lizbonie swój pierwszy półmaraton i o ile dla głowy i nóg mogłam podkręcić tempo znacznie to nie zrobiłam tego właśnie ze wzclędu na jelita.

Przygotowując sie do debiutu w półmaratonie nie walczyłam na treningach o wypracowanie siły biegowej i szybkości tak bardzo jak o wyprowadzenie moich problemów z jelitami na prostą. O roli jelit w naszym organizmie przeczytacie TU.
Może wydawać się to bardzo dziwne, bo przecież o to w tym sporcie chodzi, by jak najszybciej dobiec z punktu A do punktu B. Wierzcie mi, że stan zdrowia naszego układu pokarmowego ma jednak przeogromne przełożenie na uprawianie sportu. Dla przykładu, niedawno Henryk Szost (najlepszy polski maratończyk) zszedł z trasy w Japonii na 17km z powodu bólu żołądka. Ten facet to nie amator, on wie co robi. Nie ma możliwościw, by w czasie przygotowań czy przed startem zjadł cos co mu zayczajnie zaszkodzi, „bo wcześniej nie przetestował.” On pracuje z wykwalifikowanymi ludźmi na całym świecie, którzy dbają o jego formę jak o własne dzieci. To żywa maszyna, a jednak…

image
Jeszcze kilka miesięcy temu mimo dbałości o to co jem i jak się regeneruję miałam okropny problem, by poprawić swoje biegowe wyniki. Ilekroć wychodziłam, by pobiegać około 10km mój żołądek i jelita dawały mi sie ostro we znaki. Po prostu nie! Głową mogłam pokonywać królewskie dystanse, nogi i ręce wzmocnione treningiem siłowym nic nie czuły, ale cały środek płonął z bólu, a ja stawałam się sfrustrowana. Czasami próbowałam z tym walczyć na siłę podczas biegu, na czczo, ale to było okropnie ciężkie, bo sił w pewnym momencie brakło. Mocno walczyłam z tą słabością, ale problem tkwił zupełnie gdzie indziej.
Leczenie. Nim trafiłam do całej „bandy” dietetyków, którym zawdzięczam na prawdę wiele jesli chodzi o zdrowie i WIDZĘ, którą teraz posiadam, przerobiłam szpitale, badania i kombinowałam z dietą od bezmięsnej po raz jeszcze kulturystyczna (ta wydaje sie juz chyba najczystsza). Nici z tego wszystkiego. Brzuch bolał, był wzdęty, a ja nawet przy drastycznym spadku wagi wciąż czułam sie fatalnie. Badaliśmy hormony tarczycy, żołądek, obecność grzybów i pasożytów. Według norm wszystko wychodziło ok. Wszystko prócz JELIT, które zostały totalnie pominięte!
Rozwijając sie w polu dietetyki trafiłam na kilka osobistości, które zaczęły otwierać mi oczy. Ola Garbacz, dzięki za kopa w dobrym kierunku! Kiedy usłyszałam, że pomidory mogą być dla mnie złem, pomyślałam – „szamanka jakaś, czy co?!” Kuba Mauricz, Ajwen, Olga Mitura, MedFood, Ania Lewandowska, Monika Skuza to tylko część osób, które dały mi bardzo solidna bazę i rozeznanie w tym, co kocham – zdrowe odżywianie.
NIKT NIE ZADBA O CIEBIE LEPIEJ NIZ TY SAM! To należy zapamiętać jak amen w pacierzu. Nawet kiedy żyjesz na gotowej rozpisce od dobrego dietetyka to wciąż TY obserwujesz i reagujesz wcześniej. Dlatego ja zawsze pozostaje w kontakcie z osobami, które prowadzę.

Musiałam brać sprawy w swoje ręce i przede wszystkim zgłębić informacje, które później wdrożę w działanie. Jestem takim troche tyłem FBI, jak coś mnie męczy to wykopię rozwiazanie spod ziemi. Pojawiły sie terminy typu dokwaszenie żołądka (znajdziecie kilka słów o tym TU), probiotyki, prebiotyki, suplementy, nieszczelne jelito, depresja, insulinooporność, hashimoto, nietolerancje pokarmowe i cała gama innych schorzeń mniejszych lub większych, która prowadziła do jednego wątku – zdrowych jelit.
Podjęłam współpracę z dziewczynami z Poznania, wykonałam badania, wprowadziłam dietę eliminacyjną, odrzuciłam na jakis czas trenowanie w dużej ilosci. Było to bardzooo ciężkie i jeszcze bardziej konieczne. Z perspektywy czasu widzę, że nie było łatwo, ale nie o to w życiu chodzi, by robić coś na siłę i ponad siły.

NABRAŁAM NA SWOIM PRZYPADKU OGROMNEGO DOSWIADCZENIA. Minęły 3-4 miesiące kuracji probiotycznej, dobrej diety i powoli wracałam do żywych. Nie podam tu nazw konkretnych produktow jakie pomogły, bo po pierwsze ustala sie je indywidualnie po wykonaniu badania kału, a po drugie każdy jest inny i służą mu inne produkty żywieniowe, ktore wchodzą ze sobą w liczne reakcje.
Nadal trzymam zasady jesli chodzi o odżywianie (nie, nie jest to restrykt ani konieczność, bardzo dobrze mi z tym). Wciąż przyjmuje leki choć czuje się już na prawdę bardzo dobrze. Czasem cos zaszkodzi, ale cóż, zdarza się każdemu.

 image

image

Własnie pokonałam swoj pierwszy oficjalny półmaraton, ZDROWA, bez jakichkolwiek kłopotów ze strony układu pokarmowego. Na trasie było idealnie. Przyjął się żel, ładowanie węglowodanów przebiegło sprawnie, a ja nie bałam się na mecie zjeść posiłku regeneracyjnego przygotowanego poza domem.

image

  Na dzień dzisiejszy to jest dla mnie sukces! Fakt, że wracam do sportowego życia cała soba. Pora na lepsze wyniki przyjdzie prędzej czy później! Najważniejsze jest zdrowie, „ten tylko je ceni, kto je straci”.

Zobaczyłam z czym się je bieganie 21,097, wiem, ile jestem w stanie wytrenować i teraz dopiero mogę starać sie o regularne polepszanie mojej formy biegowej. Określenie realnego priorytetu ma znaczenie!