Emilia Cesarek

ZRÓB TO DLA SIEBIE – NO STRESS!

image

– Dzień dobry, mam na imię Emilia i mam problemy ze stresem.
– Ty? Ze stresem?
– Tak, od kiedy pamiętam!

Wielu z nas wydaje się naturalnym, że człowiek się stresuje. Tłumaczymy sobie, że jeden jest mniej, a drugi bardziej odporny na wszechobecne stresy tego świata, a my nic na to nie poradzimy. Zgadzam się z tym, że Ci, którzy się mniej stresują żyją dłużej, ale neguję to, że nie da się nic z tym zrobić.
STRES to broń, której nasz organizm używa, by się bronić.
Jesteśmy wyposażeni w dwa systemy kierujące odbieraniem stresorów. Układ współczulny, który odpowiada natychmiastową reakcją na dostarczony stresor: przyspieszone bicie serca, pot, ogromne oczy. Układ przywspółczulny, ten robi porządek po poprzednim, czyli łagodzi, wycisza stan stresu, obniża tętno i sygnalizuje, że jest już po wszystkim.

Kiedy więc człowiek nadużywa drastycznych środków samoobrony (cały czas żyjemy w stresie, wszystkie dzwony biją na alarm nawet kiedy nic się nie dzieje) może to spowodować szereg pasm niepowodzenia dla jego zdrowia.

Nie tylko trzęsące się ręce, spływające po czole strugi potu i trzęsienie zębami są symptomami, które pokazują, że człowiek znajduje się w stresującej sytuacji. Nadmierna potrzeba wypijania kawy, zajadanie się słodyczami, kompulsywne objadanie się kiedy tylko coś nas niepokoi, ale też brak libido i nieustanne zmęczenie czy rozdrażnienie, to wyraźne sygnały ze strony nasze organizmu, że żyje w STRESIE. Szuka wtedy bodźców z zewnątrz, które mają za zadanie dostarczyć mu energii do sprawnego działania.

Typowe objawy dla problemów ze stresem to:
– drażliwość i ogólne, ciągle zmęczenie
– ziemista, odwodniona cera, wory pod oczami
– problemy ze snem
– zgaga (stres zmniejsza ilość wydzielanego kwasy solnego w żołądku)
– zaparcia i objawy zespołu jelita drażliwego
– problemy hormonalne, kłopoty z tarczycą
– spadek libido
– brak chęci dla życia towarzyskiego
– depresja

Od podstawówki stres był moim dobrym qmplem. Nasze spotkania wynikały z mojej inicjatywy, ale czasem też z przymusu. Już każdy egzamin wywoływał we mnie uczucie mdłości, a na domiar złego, potencjalny anty stres, mój ukochany SPORT, wpędzał mnie w jeszcze głębszy stan ogólnego zmęczenia.
W pewnym momencie film mi się uciął i nic więcej nie pamiętam. Mogłam żyć na pełnych obrotach, trenować, pracować od rana do wieczora, stymulować się kawą i endorfinami i nagle totalny krach. Przyszła kryska na matyska. Zaczęły się typowe kłopoty ze snem, budzenie w nocy i niechęć do wstawania rano. Wory pod oczami, brak apetytu i drażliwość. Poczucie, że moja forma stoi w miejscu, a „dokręcenie aerobów” nic nie daje. Motywowana i ambitna chodziłam na trening, ale co to był za trening…

images

Aktualnie mam 25 lat i moim priorytetem nie jest wyrzeźbiona sylwetka ze znikomą ilością BF,ale zdrowie i ZNALEZIENIE GODZINY DZIENNIE NA SPACER!
Poziom kortyzolu w moich wynikach krwi był już prawie taki jak u szemranego milionera, któremu na głowie siedzi mafia!
Gdyby dwa lata temu ktoś powiedział mi, że taka „aktywność” będzie sprawiała mi przyjemność śmiałabym się do rozpuku. Ja? Maniak fitnessu trenujący ile maszyna da, młoda i gniewna, dumna z każdego wykonanego na maxa wysiłku?!
Tak! JA! Rzuciłam to w diabły!
OGRANICZYŁAM STRES DO MINIMUM! Czasem wpuszczam jednym uchem, a drugim wypuszczam. Bywa, że nawet oba ucha zatykam kiedy wiem, że czegoś nie chce słyszeć.
Oprócz zmian w diecie i postawieniu na intensywniejszą regenerację ważne jest, by zadbać o kilka innych szczegółów. Wydają się banalne, ale jeśli kogoś dotyczy problem to spróbuje i sam się przekona.


Jak sobie z tym radzić?
Podstawa:
– Znajdź źródło swojego problemu i pozbądź się go. Często są to trudne decyzje, np. zmiana pracy, ale coś za coś.
– Rozmawiaj ze sobą, nikt nie będzie w stanie dotrzeć do Ciebie jeśli Ty sam nie bedziesz chciał zrozumieć, że kręcisz się w błędnym kole.

-Obcuj z naturą, wybierz aktywność, przy której zaangażujesz do zabawy zwierzęta, np. jazda konna, marsze z psem.

Regeneracja:
– Postaw na sen, minimum 9h odpoczynku i ani godziny krócej. Najlepsza pora na zasypianie to 22!
– Mądra motywacja, spotkania z coachem czy psychologiem, książki, kolorowanki antystresowe
– Codzienna godzina spaceru, najlepiej w zielonym otoczeniu
– Odłączenie się od niebieskiego światła (tak, telefonu, TV, tablety i inne gadżety) po godzienie 17:00

Dieta:
– Wyrzucenie chemii, cukru i produktów przetworzonych z diety
– Zadbanie o jelita (pisałam o nich TU)
– Unikanie głodówek, diet niskokalorycznych oraz takich, które ograniczają którykolwiek ze składników odżywczych
– Podstaw na białkowo-tłuszczowe śniadania, węglowodany dodaj do posiłków około treningowych lub na noc (wtedy poziom kortyzolu czyli hormonu stresu jest najniższy)
– Postaw na zdrowe tłuszcze, które dadzą uczucie sytości i zmniejszą ciągłą ochotę na jedzenie
– Nie używaj słodzików i ulepszaczy. Nawet jeśli mają 0kcal to i tak podnoszą poziom cukru we krwi już za sprawą swojego słodkiego smaku
– Generalnie ODŻYWIAJ ORGANIZM, a nie zapychaj się daną ilością kalorii, tu nie o matematykę chodzi, a o zdrowie! Jeśli organizm nie jest w stanie równowagi to wyliczone makro nic mi nie da

Trening:
– Ruch to zdrowie więc TAK, ale ograniczony
– wskazane są spaceru, przejażdżki rowerowe, ale zabronione są wyczerpujące i długodystanowe dyscypliny
– postaw na krótkie, intensywne treningi typu HIIT (zajrzyj do POSTA O TABACIE)
– moja ukochana JOGA, do której można dołączyć pranajamę i medytację

Suplementacja:
Przede wszystkim pamiętajmy, że dietę i suplementację powinno się dobierać INDYWIDUALNIE. Pomocne jednak mogą być:
– Probio i prebiotyki dla jelit (wszystkie kłopoty mają swój początek w jelitach)
– kompleks witamin z grupy B
– witamina C, przeciwzapalne Omega3
– magnez
– ashwaganda

image

Ze swojej strony chcę jeszcze dodać, że należy uzbroić się w CIERPLIWOŚĆ i konsekwentne działanie. Myślenie o tym „czy to już wyszedłem z kłopotu?!” także jest agresorem. Nastawianie się z góry na coś, czekanie i odliczanie także stresuje! Bądź ze sobą szczery, zauważ problem i DAJ SOBIE SPOKÓJ. Często kosztuje to kilka wzlotów i upadków, ale nie od razu Rzym zbudowano, a holistyczne podejście do życia i zdrowia na pewno nie zaszkodzi!

Ciacha z figą

Sezon na świeże figi uważam za otwarty. Kiedy tylko pojawiły się na targu od razu przykuły mój wzrok i wiedziałam, że będzie pieczone. Ponieważ Tego dnia piekłam też słodką szarlotkę pomyślałam o przełamaniu smaku czymś orzeźwiającym, a może orzechowym. Z tego zamieszania ze smakami wypiekłam cytrynowo-kokosowe muffinki z figą. Całe szczęście nie wyszła z tego figa z makiem z pasternakiem, a fajna przekąska dla mniej lub bardziej zabieganych, którą można zabrać do pracy jako drugie śniadanie (nie do kawy! Z kawą nie jemy, bo zaburza wchłanianie), na wycieczkę rowerową czy wsunąć w większej ilości po treningu.

image

Z przepisu wyszło mi 12 babeczek w standardowej foremce. Są bez glutenu i mleka.

Potrzebne:

1 jajko

1 dojrzały banan

50g płatków owsianych bezglutenowych

50g wiórków kokosowych

200ml mleka kokosowego (płynna część)

ksylitol według uznania

5 kropel olejku waniliowego

sok z i starta skórka z 1/2 cytryny

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia bez glutenu lub sody

2 świeże figi

image

Wykonanie:

1. Do blendera wbijamy jajko, dodajemy mleko, ksylitol, banana i miksujemy.

2. Do płynnej masy wrzucamy płatki owsiane, wiórki koko, olejek migdałowy, sok i skórkę z połowy cytryny. Ponownie miksujemy (wiórki powinny zostać nie do końca zmielone).

3. Foremki lekko posmarujmy olejem kokosowym, by łatwo wyjąc z nich ciasteczka. Przelewamy masę do foremek.

4. Figi kroimy na cienkie plastry (z jednej wyszło mi sześć) i układamy na wierzchu masy, która jest już w foremkach.

5. Układamy muffiny na blasze i pieczemy w rozgrzanym piekarniku. 30min w 180st.

Jak zwykle POLECAM odstawic je do wystygnięcia na co najmniej 2h przed podaniem :)

Stylowo na siłowni

image

Wchodzą do sklepu sportowego (szczególnie na dział damski) można dostać oczopląsu. Często dostaję pytania o to jak się ubrać na bieg albo co wybrać, by czuć się na treningu swobodnie. Uważam, że to sprawa bardzo indywidualna i w wielkiej mierze zależy od usposobienia. Jedni postawią na totalną klasykę, inni szaleją, bo mogą. Każda opcja jest dobra, bo o gustach i smakach się nie dyskutuje, ale wzajemne  opinie można wymienić ? Dlatego dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat.

Klasyka to podstawa 

Jestem ogromnym fanem klasyki dlatego czarne legginsy są bardzo często podstawą mojego ubioru. W nich ZAWSZE mam pewność, że wyglądam dobrze. Nauczyła mnie tego moja mama, mówiła: „Czarny to czarny, czarny wyszczupla i do wszystkiego pasuje”.

Zgadzam się z tym w pełni. Z czabrymi legginsami ZAWSZE mogę poszaleć pod względem kolorowych butów i koszulek ?

image

Zabawa z kolorami

Tak, jak najbardziej. Nie wiem jak wy, ale ja mam tak, że często kolory odzwierciedlają moje samopoczucie. Nowe, kolorowe wdzianko fitnessowe jest też dla mnie swego rodzaju motywacją. Kobiety lubią zmiany ?

Kolory polecam szczególnie latem, kiedy pogoda ku temu sprzyja, a ciemne kolory nie sprawdzają się ze względu na przyciąganie promieni słonecznych, co powoduje totalne wykończenie z gorąca. Skoro robię formę bikini to warto ją latem ubrać w fajne kolory ?

Jednak tu też stawiam na odpowiedni dobór barw, kroju i połączeń. Mam takie swoje zasady:

1. Jednolity dół kolorowa góra.

2. Kolorowy dół, jednolita góra.

3. Szerokie spodnie, wąska koszulka.

4. Dopasowane legginsy, zwiewna góra.

Dodatki  

Co za dużo to nie zdrowo. Nie powiem, że nie trenowałam nigdy z branzoletką, nie potuszowalam rzęs na trening czy nie założyłam frotki na nadgarstek. Robię to bardzo często. Polecam jednak zwrócić uwagę na to, czy oby przedmioty, które ze sobą zabieramy na trening nie są zbędne. Niewygodna saszetka może być powodem znienawidzenia biegania, a miotające się kolczyki o długości 30cm mogą urwać ucho podczas skakania na zumbie.

image

Przede wszystkim higiena! Mogę nie umalować oczu, nie przypiąć ładnej spinki we włosy, ale nie poczuję się dobrze w żadnej sportowej stylówce, kiedy nie czuję się świeżo. Myślę, że podstawą będzie antyperspirant, lekka mgiełka na odświeżenie przed każdym wyjściem na trening ?

Moja rada to minimalizm, modne dodatki, które będą też praktyczne i zachowanie higieny, która sprawi, że nie beędziemy czuły dyskomfortu podczas treningu ? Jeśli macie ochotę zasięgnąć więcej inspiracji w tym temacie polecam Wam zajrzeć na bloga C-THRU lub ich inspirujący fanpage .

Ciekawa jestem, jakie macie odczucia w tej kwestii?

Alkaliczny detoks – recenzja książki

image

Na wstępie muszę powiedzieć, że dość sceptycznie podeszłam do tej książki, bo zagadanień takich jak dieta XYZ, magia głodówki X, detoks organizmy w 7dni staram się nie używać. Już dawno przestałam generalizować i nazywać sposób w jaki się odżywiam. Tym bardziej nie jestem zwolennikiem przeprowadzania drastycznego oczyszczania w kilka dni NA WŁASNĄ RĘKĘ. Czasem można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. To frustrujące i ograniczające. Detoksykacja w naszym organiźmie przebiega każdego dnia, wątroba, nerki, limfa robią co w ich mocy, by pozbywać się nieczystości z ludzkiego organizmu. To o nie powinniśmy dbać na co dzień!

W przypadku Alkalicznego Detoksu, tak jak wspomniałam, miałam się na baczności co do treści, ale potraktowałam ją jako przypływ wiedzy, coś do przemyślenia.

O książce w skrócie.

Jest to książka-poradnik, która ukazuje przebieg czterech rodzajów detoksów, które można zastosować, by oczyścić organizm z toksyn i przywrócić mu równowagę kwasowo-zasadową. Każdy jest opisany szczegółowo, od momentu przygotowania, poprzez proces oczyszczania i wyjście z niego. Podane są listy produktów, jadłospis i odnośniki, gdzie szukać dodatkowych informacji przed podjęciem kuracji. I tu uwaga! Jeśli faktycznie świadomie chcemy podjąć się takiej kuracji, z pomocą osoby, która ma o tym pojęcie, można zwrócić się do autorki!

Wielkie pozytywne zaskoczenie!

Mimo tego, iż „ja swoje wiem” to bardzo wciągnęła mnie treść, a jeszcze mocniej zaimponowała mi postawa samej autorki.

Po pierwsze, nie namawia ona usilnie do przeprowadzenia detoksu „od poniedziałku”, wręcz przeciwnie, doradza, by się do niego przygotować. Co więcej, jeśli podejmujesz z nią współpracę bazuje na indywidualnej ankiecie i jesteś pod kontrolą! Nie wszystko dla każdego, detoks czasem może wywołać więcej szkody niż pożytku, o tym też wspomina!

Po drugie, odwołuje się do wiedzy naukowej na temat wpływu oczyszczenia organizmu z toksyn na lepsze samopoczucie i działanie narządów wewnętrznych. Bazuje na doświadczeniu swoim w pracy z lekarzami i innymi dietetykami. Podoba mi się jej postawa, że detoks to nie 14dni męki, a proces, który trwa całe życie. Miesiąc czy dwa tygodnie „oczyszczenia” to moment, który należy podjąć, bo organizm tego potrzebuje.

Nie uważa, że jej metoda to jedna jedyna droga do pełni szczęścia. Na prawdę, bardzo racjonalnie przedstawia zarówno za kuracji jak i przeciw. Odsyła na badania, wskazuje na powiązania z pasożytami i innymi jednostkami chorobowymi, na które należy zwrócić uwagę. „Brzmi banalnie, jem warzywa przez kilka dni i oczyszczam się na maxa”, ta książka absolutnie tego nie popiera. Ważne jest, by mieć świadomość, że detoks to małe kroki, czas i odpowiednia przy tym suplementacja, by razem z toksynami nie pozbyć się w pierwszej chwili witamin i minerałów.

Po trzecie i bardzo ważne, nie kosztuje nas to niebotycznej puli pieniędzy zamkniętej w pięknych opakowaniach. Produkty są nie są drogie, bazują na żywności, a nie magicznych pigułkach.

image

Co ja o tym sądzę?

Myślę, że kiedyś będę chciała sama przejść taki detoks. Uważam, że jest to bardzo dobra forma, by wyprostować obciążenia jakie nakładamy na organizm  każdego dnia. Jednak powtórzę po raz kolejny, ŚWIADOMIE! O ile jednodniowym  zmniejszeniem ilości pokarmów nie zrobimy sobie wielkiej szkody, damy odpocząć przeładowanym JELITOM, to 2 tygodnie na warzywach, bez wiedzy o tym co ma na co wpływać, tego nie zrobię sama.

Mimo mniej lub bardziej rygorystycznej opcji, do detoksu trzeba się PRZYGOTOWAĆ, a w tym zdecydowanie pomoże treść jaką znajdziemy w książce. Jest ona kierunkowskazem na proces jaki może nas czekać.

Napisałam też do autorki maila z pytaniem o grupę wsparcia (prowadzi taką na FB). W odpowiedzi dostałam ankietę i mam nadzieję, że po jej wypełnieniu dowiem się czegoś więcej na temat indywidualnych konsultacji przed przystąpieniem do oczyszczania ? Książkę polecam, bo przepisy można wykorzystać także poza detoksem ?

Pojadę w Tour de Pologne, by ścigać się z cukrzycą!

DSC_6703

Po tytule nasuwa się tylko pytanie „ale o co chodzi?”. Dodam tylko, że w tym temacie i ja będę miała swój udział.

Cukrzyca to choroba, która dotyka aktualnie co raz młodszych. Ponieważ bardzo interesuje się zarówno sportem jak i zdrowiem to nie mogłam odmówić uczestnictwa w tym projekcie.

Tak, będę brała udział w kolarskim wyścigu Tour de Pologne, w drużynie amatorskiej. Nieziemska radość na samą myśl o nowym wyzwaniu!!! ?

Co prawda czeka mnie teraz dużooo pedałowania, ale wierzę, że z dobrą motywacją i pomocą Wojtka przejadę 40km, górskim odcinkiem  bez problemu.

Post na temat cukrzycy mam w zamyśle, a zmotywował mnie do tego projekt, w którym zaszczytnie będę miała możliwość uczestniczyć. Dokładnie plasuję się przy drużynie Novo Nordisk, jedynej, w której zawodnicy to osoby w cukrzycą. W świecie medycyny konwencjonalne przyjęło się, że przy tej chorobie wyczynowe uprawianie sportu jest po prostu niemożliwe, a tu PROSZĘ takie perełki.

W zeszły poniedziałek odbyła się konferencja poświęcona omówieniu problemu cukrzycy i przedstawieniu drużyny, która zmaga się z tym problemem, a zarazem zdobywa zwyciężyła na skalę światową.

Mądre trenowanie, dobre odżywianie i świadomość tych ludzi potrafi trzymać ich przy pasji.


Kilka zdjęć i cytowanych słów z konferencji znajdziecie poniżej.

DSC_6676

„Ścigamy się z cukrzycą” to ogólnopolska kampania społeczno-edukacyjna zainicjowana przez koalicję organizacji działających na rzecz osób z cukrzycą w Polsce. Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na profilaktykę i leczenie cukrzycy oraz rolę edukacji i aktywności fizycznej w kontroli cukrzycy. Mecenasem kampanii jest firma Novo Nordisk, sponsor tytularny Team Novo Nordisk, jedynej profesjonalnej drużyny sportowej na świecie złożonej wyłącznie z osób z cukrzycą.

DSC_6698
Misją Team Novo Nordisk jest inspiracja i edukacja i angażowanie osób z cukrzycą na całym świecie, a także udowadnianie, że można osiągać wysoką jakość życia pomimo choroby przewlekłej. Liderem teamu jest pierwsza wyczynowa drużyna kolarska złożona wyłącznie z zawodników z cukrzycą.
Team Novo Nordisk w tym roku po raz pierwszy weźmie udział w 73. Tour de Pologne i stanie w szranki z najlepszymi zawodnikami z całego świata. W ramach wyścigu w starciu amatorskim ścigać się będzie także drużyna składająca się z ambasadorów kampanii „Ścigamy się z cukrzycą”. Drużyna, której kapitanem jest polski olimpijczyk, Michał Jeliński, wystartuje 17 lipca w Bukowinie Tatrzańskiej i pokona prawie 40 kilometrowy odcinek. Na trasie wyścigu Tour De Pologne pojawią się także specjalne strefy kampanii „Ścigamy się z cukrzyca”, w której każdy będzie mógł bezpłatnie zbadać swój poziom cukru oraz porozmawiać z profesjonalną ekipą medyczną. Dodatkową atrakcją będzie możliwość przetestowania profesjonalnego sprzętu, z którego korzystają zawodnicy.

DSC_6765
Organizatorami kampanii są Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Koalicja na rzecz Walki z Cukrzycą, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę, Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą oraz Fundacja Wstańmy Razem, Aktywna Rehabilitacja.
Patronat nad wydarzeniem objął Polski Komitet Olimpijski.

Ciasto z truskawkami

image

Po powrocie z Mazur zastałam miłą niespodziankę w domu. W koszyku na owoce przetrwały 4 banany, bardzooo dojrzałe, a to oznacza, że idealne do wypieków. Przywiozłam też sporo truskawek, które grzechem byłoby zmarnować. Takie sezonowe rarytasy należy doceniać. Poprosiłam o podpowiedź, do czego powinnam użyć bananów, do wypieków, czy może do zrobienia pysznych lodów. Zdania były podzielone więc koniec końców przepisy będą dwa ? Ciasto z truskawkami na spodzie gryczano-bananowy dziś, a jutro lody. Co więcej, kawałek ciasta z dzisiejszego przepisu można zaserwować z gałką lodów domowej roboty, na które przepis poznacie już niebawem ?

Potrzebne:

2 banany bardzo dojrzałe

2 jaja

3 łyżki mąki gryczanej

150ml mleka kokosowego

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżka erytrytolu (polecam ten) + sok z 1/2 cytryny + 3 łyżki wody

świeże truskawki

Wykonanie:

1. Jaja ubij z mlekiem kokosowym i słodzikiem.

2. Dodaj przesianą mąkę gryczaną, proszek do pieczenia oraz banany i zblenduj ponownie na płynną masę.

3. Całość wlej do foremki uprzednio posmarowanej olejem kokosowym.

4. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25min (ciacho urośnie).

5. Po upieczeniu odstaw placek do ostygnięcia.

6.Odkrój lekko wierzch (tak, to ten moment kiedy coś z przygotowań zostaje dla Ciebie :) ) , polej go po całości wodą z cytryną i słodzikiem (zwilżamy w ten sposób środek). Następnie ułóż pokrojone w plasterki truskawki. Schłódź w lodówce około 30min.

image

image

Smacznego!

Co w nas nie zginie

IMG_2255

Ciacho z truskawkami wyszło przepyszne, ale dziś nie wrzucę na nie przepisu. Wybaczcie. Nim Pani keepFIT rozwinęła się (jako tako) kulinarnie zaczęła od szeroko pojętej motywacji do treningu, zdrowego odżywiania i namawiania do zmian w kierunku zdrowego trybu życia. Dzisiejszym wpisem chcę i MAM POTRZEBĘ podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami.

Zmiany, zmiany, wszędzie zmiany.

Gdzie się nie wczytam jasno je wykrywam. Gdzie nie spojrzę dostrzegam je. W pierwszym momencie myślę sobie, że to dziwne, że znowu nadchodzi jakaś modna era i nie wiem czy chcę się w nią zagłębić, czy może ominąć szerokim łukiem. Człowiek to zwierze stadne, tak mówią. Posiada jednak umiejętność racjonalnego myślenia i podejmowania własnych decyzji. Jeśli nie pogodzi się sam ze sobą, nie będzie potrafił rozmawiać ze swoimi słabościami albo ze swoim ego to raczej nikt mu w podejmowaniu decyzji nie pomoże. Kompleksy, wady, słabości, mają je nawet Ci, którzy na pozór wydają się nam „idealni”. Obserwuj, po to masz oczy, ale wyciągaj swoje wnioski, segreguj informacje, które ułożysz w SWOJĄ WŁASNĄ SEKWENCJĘ.

Dobrze czy źle, oto jest pytanie.  

„Kochanie, wróć do nas z tych Internetów”, woła Wojtek. „Już idę, tylko ogarnę o co chodzi, bo właśnie dostałam hejta…”, odpowiadam.

No właśnie, i co…? Nie jestem idealna, patrze w lustro i śmiało to mówię. Choć cenię sobie perfekcjonizm i profesjonalizm to jak każdemu z nas zdarza mi się popełnić błąd. Co więcej, zdarza mi się kogoś rozczarować swoim postępowaniem albo pokazać coś, co się innym nie spodoba. Tak było, jest i będzie. Jeśli ktoś zada mi pytanie, czy jakiegokolwiek życiowego eksperymentu żałuję to odpowiem NIE. Mimo tego, iż życiowo bywam tzw. „boidupą”, martwię się na zapas i dbam o stabilność, to mimo wszystko uczę się nie płakać nad rozlanym już mlekiem. Pisząc i pokazując coś na forum liczę się z krytyką i bez problemu ją przyjmuję.

IMG_2014

„Że Ci się tak chce!”

Chce mi się! Jak nie teraz to kiedy? Jak nie podejmę wyzwania i nie zrealizuje go to istnieje marna szansa, że drugi raz się powtórzy. Czasem piszę, że odpoczynek jest rzeczą świętą, a czasem w euforii napiszę, że dwa treningi w ciągu dnia dają mi motywację do życia. Jedno i drugie się zgadza. Wiecie dlaczego? Dlatego, że keepFIT to JA, Emilia. A ja, tak samo jak każdy z Was mam lepsze i gorsze dni, bardziej i mniej bogate w energię okresy. TEN BLOG JEST PISANY NIE TYLKO ODRUCHAMI ALE PRZEDE WSZYSTKIM EMOCJAMI! Ja też czytuję wiele blogów, wielu blogerów znam osobiście i chyba nie trzeba tłumaczyć, że sieć to jedno, a życie to wciąż seria wzlotów i upadków. Kiedy prześledzisz sobie swoją własną historię…

Dokładnie! ?

IMG_2005

Nic na siłę. 

To zdanie-mantra, które powtarzam, by było mi w życiu przewodnikiem. Do wielu rzeczy człowiek się zmusza. To troche nawiązanie do tego, co napisałam na początku o trendach i zmianach. Warto brać je pod uwagę, ale wystrzegać się wpadania bezgranicznie w niwy nurt. „Wszystko płynie”, więc dajmy się ponieść nurtowi, ale panujemy nad sterem. Mało kto celowo chce się rozbić o pierwszą napotkaną skalę.

Często nie mając na coś ochoty pracujemy ciężko, bo tak należy, bo nikt nie da i z nieba nie spadnie. Tak też trzeba, ale nie całe życie. RÓWNOWAGA, która pozwoli nam być tu i teraz, harować skoro nadeszła taka potrzeba, ale w odpowiednim ku temu momencie zawoła po nas głos rozsądku, który zatrzyma rozpędzone koło.

Wiem, że łatwo jest napisać, łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać. Nie ma drogi na skróty, ale ISTNIEJE WIELE MOŻLIWOŚCI i ROZWIĄZAŃ. Łapmy je! Od nas samych zależy czy je dostrzeżemy i wykorzystamy czy ominiemy bezpowrotnie. Nie trzeba porywać się z motyką na księżyc, rzucać wszystkiego dziś, wsiadać w samolot i lecieć na drugi koniec świata żeby poczuć się szczęśliwym. Może wystarczy jedynie włączyć tryb postrzegania świata, posłuchać przyjaciela albo narzekań sąsiada, by dojść do wniosku, który poprowadzi dobrą drogą.

Tri chia batony

image

W końcu znalazłam chwilę, by dodać ten przepis. Tradycyjnie, musi być poprzedzony historyjką ? Zdecydowanie przysłowie „Przez żołądek do serca” należy do moich ulubionych. Kiedy Wojtas podrzuca mi pomysł na jakoś smak od razu kombinuję z jego wykonaniem w zdrowej wersji, bez ulepszaczy i cukru ?

Tym razem batoniki, które świetnie nadają się jako przejąska na drugie śniadanie albo uzupełnienie energii okołotreningowej.

image

Potrzebne:

2 banany

3 łyżki nasion chia

1 jajko

1 łyżka siemienia lnianego

1 garść rodzynek

3 łyżki wiorków kokosowych

Wykonanie:

1. Jaja wrzucić do blendera i ubić.

2. Dodać banany, siemie lniane, rodzynki, połowę wiórków. Ponownie zblenduj.

3. Do masy wrzuć nasiona chia i pozostałą część wiórków. Wymieszaj w masę.

3. Na blasze ułóż papier do pieczenia. Przelej masę i wyrównać.

4. Upiecz w 180st przez 30min.

5. Wyjmij do ostudzenia (nasionka musza napęcznieć). Odstaw do wystygnięcia. Pokrój kawałek na mniejsze plastry.

5. Zawinąć w sreberka.

Strój do biegania, a temperatura

Za zimno? Za ciepło? Jak ubrać się do biegania w każdej temperaturze

Wraz z nadejściem wyższych temperatur wielu z nas powróciło do regularnego biegania na zewnątrz. W ciepłe dni, gdy termometr wskazuje ponad 15oC nie mamy większych problemów z ubiorem. Co jednak założyć na siebie, gdy temperatura spada poniżej 0oC? Jak ubrać się do biegania, by uniknąć przemarznięcia, jak i przegrzania organizmu?

Kilka słów o temperaturze

Nasze termometry wskazują temperaturę rzeczywistą, która panuje na zewnątrz lub w środku pomieszczeń. Istnieje jednak również druga wartość, nazywana temperaturą odczuwalną, która może różnić się od niej nawet o kilka stopni. Dzieje się tak dlatego, że nasze ciało poza temperaturą powietrza odczuwa również wiatr oraz wilgotność.

Dlaczego jest to ważne? Otóż biegając w zimie, chłód stanie się bardziej dotkliwy przy wysokiej wilgotności powietrza i silnym wietrze. Temperatura odczuwalna przez nas może być nawet o 5oC niższa niż ta, którą wskazują termometry.

odczuwalna-a-rzeczywista2jpg

Problem różnicy między temperaturą rzeczywistą a odczuwalną pojawia się również w czasie upałów – jednak w tym przypadku odczujemy je bardziej przy niskiej wilgotności powietrza i słabym wietrze.

Jak zatem sprawdzić temperaturę odczuwalną? Przede wszystkim możemy skorzystać z serwisów internetowych, które oferują rozbudowane wykresy temperatur, prędkości wiatru, wilgotności oraz innych ważnych parametrów. Jeśli chcemy sprawdzać prawdziwą temperaturę możemy posłużyć się również podręczną stacją pogodową lub specjalnymi kalkulatorami i tabelami, które są dostępne w sieci.

Strój odpowiedni do biegania

Wiosna jest porą roku, która charakteryzuje się dużymi skokami temperatur. Nic dziwnego, że bardzo łatwo o przeziębienie, którego można uniknąć, jeśli wiemy co założyć na siebie zależnie od temperatury. Najważniejszą zasadą jest takie dobieranie ubrań sportowych, by na samym początku aktywności odczuwać lekki chłód, który minie po rozgrzewce. Co jednak założyć na siebie w zimie, a co w lecie, by zapewnić sobie optymalną temperaturę ciała w czasie biegania?

-15oC do 0oC

W zimie, gdy panują minusowe temperatury naszemu organizmowi bardzo trudno przystosować się i uzyskać taką samą wydajność, jak w czasie cieplejszych dni. Podstawą ubioru muszą być czapka, komin oraz rękawiczki, które ochronią newralgiczne części ciała przed przemarznięciem. W zimie należy założyć kilka warstw stroju, zależnie jak daleko od zera zatrzymał się słupek rtęci. Na górę najlepiej ubrać koszulkę termoaktywną, bluzkę z długim rękawem, rozpinaną bluzę oraz kurtkę funkcyjną. Zależnie od warunków, czyli opadów śniegu czy porywistego wiatru, można wybrać nawet puchowe, bardzo ciepłe modele. Na dół powinniśmy założyć ocieplane legginsy oraz spodnie dresowe, które sięgają do kostki. Warto pamiętać o grubych skarpetach i butach o specjalnej podeszwie, które zapewnią dobrą przyczepność na śniegu.

stylizacja1jpg

0oC do 5oC

W takiej temperaturze możemy zdjąć jedną górną warstwę np. bluzkę z długim rękawem lub bluzę oraz zastąpić puchową kurtkę nieco lżejszym modelem. Istotne jest jednak to, by skutecznie chronił przed wiatrem oraz ewentualnymi opadami deszczu lub śniegu z deszczem. Pozostała część ubrań pozostaje bez zmian.

stylizacja2jpg

5oC do 10oC                                                                             

Na górę zakładamy koszulkę sportową, a na nią kurtkę funkcyjną. Jeśli obawiamy się chłodu, możemy zadbać również o bluzkę z długim rękawem. Jako dół stroju wystarczą nam ocieplane legginsy lub spodnie dresowe. Warto wciąż założyć czapkę, szal/komin oraz rękawiczki, które ochronią ciało przed chłodem.

stylizacja3jpg

10oC do 15oC

W takim zakresie temperatur możemy postawić już na dwie górne warstwy odzieży – top oraz bluzę z zamkiem lub kurtkę, zależnie od warunków pogodowych (wiatr, wilgotność). Na dół wystarczą nam legginsy lub spodnie dresowe. Możemy również wymienić czapkę na opaskę sportową.

stylizacja4jpg

15oC do 20oC

Jeśli termometr pokazuje już tak wysokie temperatury, możemy założyć jedną warstwę odzieży. Na górę wystarczy bluzka z długim rękawem, a na dół legginsy, które mogą, ale nie muszą sięgać już do kostki.

stylizacja5jpg

20oC do 25oC

Bieganie w takich temperaturach szczególnie jeśli panuje niska wilgotność powietrza może stawać się już mniej komfortowe. Na górę warto założyć koszulkę z krótkim lub długim rękawem, a na dół legginsy ¾ lub krótkie szorty. Warto wybierać ubrania wykonane z oddychających i przewiewnych materiałów, które zapewnią nam większy komfort w czasie  biegania.

stylizacja6jpg

Powyżej 25oC

Bieganie w takiej temperaturze może przysporzyć już problemów z oddychaniem i nadmierną potliwością, ale niektórym z nas wciąż będzie sprawiało wiele przyjemności. Gdy słupek rtęci osiąga takie wartości, należy założyć krótkie spodenki oraz stanik sportowy. Można do zestawu dodać przewiewny top, jednak przy wyższych temperaturach i dużej intensywności treningu będzie on po prostu zbędny.

stylizacja7jpg

Pogoda w sam raz na bieganie

Termometry w końcu wskazują wyższe temperatury, które są idealne do rozpoczęcia regularnych treningów na zewnątrz. Jeśli zdarzało wam się przegrzać lub zmarznąć w czasie biegania, spróbujcie kierować się naszymi wskazówkami, by zawsze dobrze dobrać ubranie do aktualnej temperatury. Pamiętajcie również o tym, że można skompletować dobre ubrania sportowe, które założymy na cebulkę, zmniejszając ich ilość wraz ze wzrostem temperatury. Jaka jest wasza ulubiona temperatura do biegania? Lubicie upały czy raczej umiarkowane ciepło na zewnątrz?

Czekooooladooowiec

image

Ponieważ moje ukochane ciacho weszło już w tryb intensywnych treningow przed letnimi startami triathlonowymi ja staję na uszach, by uzupełniał zużytą energię w zdrowej postaci. Przy okazji sama skubnęłam, by stwierdzić, czy przepis jest godny publikacji czy nie ?

Dziś wykorzystałam mąkę kasztanową, która jest świetnym źródłem węglowodanów dla osób na protokole autoimmunologicznym. Jest bezglutenowa więc śmiało polecam alergikom.

Potrzebne:

2 jajka

2 banany

1/2 miarki odżywki białkowej czekoladowej

1 łyżka kako naturalnego lub karobu

4 kostki gorzkiej czekolady

1 czubata łyżka mąki kasztanowej

1/2 laski wanilii

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

image

Wykonanie:

1. Jaja ubij, dodaj 1,5 banana. Zblenduj z 1/3 szklanki wody gazowanej.

2. Dodaj mąkę, odżywkę, wanilię, proszek do pieczenia, 1/2 łyżki kakao. Zmiksuj ponownie w blenderze.

3. Czekolade pokrusz w drobne kawałki (ale nie za drobne) i wrzuć do czekoladowej masy.

4. Przelej masę do foremki (posmaruj ja lekko olejem koko lub wyłóż papierem). Piecz w 180st przez 25min.

5. Krem: 1/2 banan, 1/2 łyżki kakao, 1 łyżeczka oleju koko. Całość rozejrzyj na jednolitą masę.

6. Placek odstaw do ostudzenia. Po tym czasie przekrój go na pół i posmaruj kremem. Ułóż wierzchnią warstwę.

Strona 3 z 1412345...10...Ostatnia »