Emilia Cesarek

Śniadania białkowo-tłuszczowe

Jestem ogromnym zwolennikiem śniadań białkowo-tłuszczowych w przypadku osób, które nie wykonują rano treningów, ciężkich prac fizycznych bądź mają problemy z chorobami autoimmunologicznymi czy zaburzeniami gospodarki cukrowej. Dla tych, którzy od rana czują się zestresowani i głodni już 2h po zjedzeniu tradycyjnej owsianki.

O tym poczytacie w najbliższym poście, a dziś z uwagi na moich podopiecznych wrzucam kilka pomysłów na śniadania BT.

KABANOSKI DROBIOWE Z WARZYWAMI i AWOKADO

Przepis: 

1. Nastaw w garnku wodę i zagotuj. Dodaj do niej kabanosy drobiowe i gotuj pod przykryciem.

2. Awokado i warzywa pokrój w kostkę. Przypraw solą, pieprzem i polej łyżeczką oliw.

JAJA SADZONE NA MAŚLE KLAROWANYM 

Przepis: 

1. Łyżeczkę masła klarowanego dodaj na patelnię i poczekaj aż się rozpuści.

2. Zmniejsz ogień i wbij jaja na masło. Smaż pod przykryciem do ścięcia się białka. Pozostaw płynne żółtko, takie jest najzdrowsze i zostaje w nim najwięcej wartości odżywczych.

3. Podawaj z porcją świeżych warzyw ułożonych na miksie sałat.

KIEŁBASKI BAWARSKIE Z DUSZONĄ CEBULĄ

 

Przepis:

1. Łyżeczkę masła klarowanego dodaj na patelnię i poczekaj aż się rozpuści.

2. Cebulę pokrój w piórka i dodaj do masła. Duś do miękkości pod przykryciem.

2. Kiełbaski lekko natnij z obu stron. Dodaj do cebuli i trzymaj pod przykryciem aż będą miękkie.

3. Podawaj z ulubionymi warzywami, np. pomidor malinowy z solą himalajską.

 Starajcie się, by Wasza dieta była różnorodna! Rotujcie produkty, smaki. Bawcie się kolorami na talerzu. Człowiek zjada na prawdę WSZYSTKIMI zmysłami ?

 

Przepiśnik świąteczny 2016

14600978_10206448056038793_5795375453513058880_n

Kochani, poniżej plik z przepisami świątecznymi. Powstał z myślą o naszych podopiecznych, którzy nierzadko muszą zrezygnować z części produktów, a my nie pozwolimy, by to przysporzyło im stresu w najpiekniejszym czasie w roku. Przepiśnik jest do pobrania dla każdego z Was, kto chciałby w święta poszaleć ze smakami, ale także zachować proste zasady zdrowego odżywiania i przygotowania potraw. Na końcu kilka zasad dla dobrego trawienia. Szczególnie nie polecamy stresu i popadania w skrajności. To nie czas na myślenie o problemach i zmartwieniach. W w moim rodzinnym domu pojawią się zarówno potrawy tradycyjne, z ręki moich babć, jak i moje w nieco zmienionej formie. Mam nadzieję, że się Wam spodobają i chętnie je wykorzystacie. Niech na Waszych stołach królują piękne, wspólnie przygotowane potrawy czy to wersji tradycyjnej czy bezglutenowej lub dopasowanej do indywidualnych potrzeb.

PRZEPIŚNIK ŚWIĄTECZNY DO POBRANIA

Życzę Wam przede wszystkim ZDROWIA ciała i ducha. Radości, miłości i pięknego czasu spędzonego w gronie najbliższych. Wesołych Świąt!

Deser z komosy ryżowej

image

Niech deser z dzisiejszego przepisu będzie motywator do wykonania treningu. Jeśli na prawdę ciężko znaleźć powód do rozpoczęcia aktywniści to moż nagroda w postaci odżywczej i pysznej przekąski po treningowej zadziała?

Dlaczego? Ponieważ z natury jesteśmy łasuchami i nie mówcie, że nie, bo nie uwierzę, więc zbieranie punktów na treningu, które wylądują w miseczce smaku może okazać się skuteczne :)

Kiedy w lodówce czeka na mnie pyszna po treningowa przekąska nie mam ochoty dłużej zwlekać z treningiem i wykonuję go z podwójnym zaangażowaniem, by jak najszybciej móc zdobyć nagrodę.

Potrzebne: 

  • 40g komosy ryżowej
  • 1 banan
  • 1 łyżka kakao lub karobu
  • 2 łyżki nasion chia
  • 50g mleka kokosowego
  • garść malin

Wykonanie: 

  1. Nasionka chia zalej mlekiem kokosowym i odstaw do lodówki na co najmniej 2h.
  2. Komosę ryżową ugotuj. Dodaj do niej kakao oraz banana i zblenduj na gładką masę.
  3. Przełóż czekoladowy budyń do miseczki, posyp malinami, a przed podaniem ułóż stężałe w mleku nasionka chia.

Ciesz się smakiem i radochą po dobrze wykonanym treningu!

Błędne koło odchudzania

society-kills-us-beautiful-pictures-30962608-500-333

Dopóki ciało nie będzie czuło się bezpieczne, nie będzie też w potrzebie zrzucenia zbędnych kilogramów (sytuacja zagrożenia = obrona). Tym optymistycznym zdaniem zaczynamy rozkładanie na części pierwsze sensu temat odchudzania, kiedy jednocześnie organizm daje wyraźny znak, że tego nie chce. Obserwując mojego bloga na pewno zauważyliście, że moje podejście zmieniło się znacznie. Zastanawiałam się też czy pisać dziś w stylu akademickim, podając fakty i badania czy pisać o moich wnioskach i obserwacjach bazujących na pracy z podopiecznymi. Wybrałam opcję pomiędzy, czyli piszę od serca, bazując na doświadczeniu oraz w oparciu o to co widzę u osób, z którymi pracuję, ale co ma również odzwierciedlenie w badaniach naukowych.

Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że zdrowe ciało nie ma problemów ani z przybieraniem ani ze zrzuceniem wagi. Jeśli ten proces przebiega nieprawidłowo to znaczy, że dostajemy sygnał alarmowy ze środka, że dzieje się coś, co blokuje nasze naturalne zdolności. Mogą to być stany zapalne, choroba autoimmunologiczna, załamanie metaboliczne, chroniczny stres. Co więcej, najczęściej jedno wynika z drugiego i nie stanowi osobnego problemu. Nie oznacza to więc, że nie starasz się na treningach albo rozkład BTW w rozpisce, której przecież trzymasz się co do grama jest nieodpowiedni. W takiej sytuacji należy wziąć pod uwagę fakt, że poza siłką i jedzeniem w plastikowych pudełkach jest jeszcze nadrzędna strefa ZDROWIA i to ona może być powodem braku efektów!

„Będzie, będzie zabawa, będzie się działo!”

Ach, pamiętam doskonale ten dzień kiedy pełna nadziei wyfrunęłam ze spotkania z trenerem, z którym podjęłam współpracę w przygotowaniach do zawodów bikini. Euforia nie do opisania słowami, w brzuchu motyle, na twarzy uśmiech szerokości trzydrzwiowej szafy, a w głowie tylko TEN mój fit cel i nic więcej się nie liczy.

Młodość ma swoje prawa, a i ja czasu nie chciałabym cofnąć, bo co się nauczyłam to moje. Jak wynika z powyższego przykładu, panna Cesarek doskonale rozumie całą tą ekscytację byciem nieziemsko fit. Teraz to już będzie w życiu wspaniale, bo mam plan, bo kartki dostanę od trenera, wystarczy się trzymać i róg obfitości się nie skończy. Serio??

Każdy kij ma dwa końce.

Zapytaj siebie co czujesz? Czy pozwalasz sobie w życiu na to co jest Ci potrzebne czy znowu kurczowo trzymasz się schematu, bo inaczej nie pójdzie? Ulegamy presji otoczenia, chcemy wyglądać świetnie, a przy tym czuć się świetnie tylko…może nie zawsze nasze ciało i duch są na to gotowe. W swojej fit karierze przejrzałam co najmniej sto tysięcy blogów o tej tematyce, miliard zdjęć fitnessek i w każdym tak na prawdę trend jest ten sam: CEL->DZIAŁANIE NA 100%.

Trener, trening, dieta i jazda. Na początku jest cudnie, motywacją można góry przenosić. Do pierwszego startu czy po pierwszej redukcji też jest uroczo, efekty widać jak na dłoni, wszyscy Cię kochają, a Ty kochasz wszystkie swoje lajki pod zdjęciem. No i zaczyna się nowy rozdział w Twoim życiu pod tytułem…

Mam palec to chcę całą rękę!

Osiągnęłam wyznaczony cel, poszło jak po maśle to jadę z koksem dalej. „Bo jak nie my to kto?” usłyszysz od trenera. Kij z tym, że już nie dosypiasz, że kurczak z ryżem wychodzi Ci uszami. Ty to kochasz na facebooku, a trener to lajkuje. Wstyd się przyznać, co nie? Że nie ma ochoty na przytulenie się do ukochanego, że zapomniałam o telefonie do przyjaciółki, a ostatnia myśl o szczęściu pojawiła się rok temu wraz z ostatnią miesiączką, której po redukcji już nie ma. Tak się łatwiej żyje…tak się żyje fit. Wiadomości o takiej treści, z podaniem opisu takiego wyczerpania dostajemy co najmniej kilka dziennie.

Zakładasz dodatkowy ciężar na plecy i zapierniczasz z robotą, która stanie się Twoim planem na życie albo zrezygnujesz (tak jak zrobiłam to ja) i grzecznie dziękując próbujesz wrócić do RZECZYWISTOŚCI zastanawiając się przy tym, w którą stronę masz teraz pójść.

Powrót do przeszłości.

Wylądowałeś na planecie Rzeczywistość. Tydzień przerwy od treningów miną bardzo szybko, bo go przespałeś. Może w tym czasie nic nie jadłeś, bo w sumie nie wiesz co, nie mając podanego rozkładu posiłków, a może jadłeś wszystko co do tej pory uśmiechało się do Ciebie ze sklepowej pułki, ale było kategorycznie zabronione. „Dobra tam, czas roztrenowania, regeneracji to można.” Tylko powstaje jeden problem, do kiedy trwać będzie to „roztrenowanie” i co ono dla Ciebie w ogóle oznacza skoro zawodnikiem już nie chcesz być (Ci mają wyznaczone plany i terminy przygotowań).

imageJa nic nie muszę! Musi to na Rusi!

Znowu jesteś w kropce. Załóżmy, że czas Twojego roztrenowania dobiega końca, bo zaczynasz wyraźnie dostrzegać, że forma, którą miałeś pół roku temu już dawno została tylko na zdjęciu. Masz tego dość więc co robisz? Bierzesz się za siebie”!

Nie muszę nikogo przekonywać, że nagłówek tego akapitu jest bardzo w polskim stylu. Polaka do niczego nie zmusisz. Polak chce to potrafi. Właśnie takim typowym Polakiem jest nasz organizm. On może chcieć z Tobą współpracować, ale NIE MUSI. Każda więc próba podjęta w kierunku zmuszania i zadręczania go skończy się jedynie wybuchem stresu i nieprzyjemnego buntu!

Jak to się ma w kontekście odchudzania? Ano właśnie tak, że jeśli organizm głodny to i zły, a jeśli zły to zestresowany, a jeśli zestresowany to włącza funkcje obronne, uruchamia system odpornościowy i nerwowy do walki z wrogiem. W tym przypadku mamy najczęściej do czynienia z chronicznymi stanami zapalnymi, zespołem przemęczenia, problemami hormonalnymi, znużeniem i utratą odporności.

KORTYZOL jest hormonem odpowiadającym za utrzymanie prawidłowego poziomu stresu w organizmie. Rano pomaga nam się obudzić, podczas treningu dać z siebie maxa, ale także odpowiada za odpowiedź ze strony układu immunologicznego oraz kieruje gospodarką uwalniania glukozy i kwasów tłuszczowych z wątroby. Jest więc swego rodzaju sygnalizatorem świetlnym dla kierowania ważnymi procesami zachodzącymi w ludzkim wnętrzu. Jeśli jego poziom wzrasta dostajemy informacje, że należy walczyć albo uciekać i jest to bardzo zdrowa reakcja. Problem pojawia się wtedy, gdy te reakcje są nieustanne! Więcej o stresie przeczytasz w TYM poście.

14gargamelGargamel idzie! Chować się kto może!

No i tu kończy się bajka. Wracasz do treningów, ale po tygodniu petardy nie ma. Wróciłeś do pudełek, ale efektów działania diety kompletnie brak, a może jest nawet gorzej. Zaczynają pojawiać się kłopoty ze strony układu pokarmowego, a w Tobie rodzi się poczucie winy i narasta frustracja! Jej! Nie chce pisać tego akapitu, ale to prawda, z którą zaczyna się mierzyć co raz więcej ludzi. Piszecie i pytacie co robić, bo świat wali się na głowę! NA PRAWDĘ NIE IDZIE!

A pamiętasz ile razy Ty wypowiadałeś takie takie zdanie pod nosem kiedy mama kazała coś w domu wykonać? Pamiętamy buntowniczka? Co wtedy robił? ZAPIERAŁ SIĘ RĘKAMI I NOGAMI! Ten sam schemat widzimy w działaniu zbuntowanego organizmu, który UWIERZ MI, w środku walczy i daje z siebie wszystko, byś cierpiał jak najmniej. Bóle, wysypki, samopoczucie to NIE POWODY to już OBJAWY WALKI Z CZYMŚ CO CIĘ WYNISZCZA.

Nie ma bata, że ruszę, bo nic nie muszę, mówi organizm! Katowanie, ograniczanie dostarczanej kalorii, odbieranie potrzebnej dawki regeneracji, dobijanie na siłę kolejnym treningiem tylko po to, by liczba kalorii była wykręcona…Nie podziała! Nie na taką sprytną bestię jak ludzkie wnętrze!

Hulaj dusza, piekła nie ma! Co sobie schudnę to sobie przytyję!

Efekt jojo to temat na osobny post. Dziś chciałabym tylko powiedzieć, że nie jest to żaden wymysł i rzeczywiście istnieje. Nie jest to też złośnik, który chce nam uprzykrzyć życie, a raczej MECHANIZM OBRONNY, tak jak każda inna choroba czy zespół chorób, które chronią organizm przed jeszcze większych wyniszczeniem. Efekt jojo to nie podstępny drań, który chce, byś był grubasem, to obrona przed kolejną akcją głodówkową, którą ciała pamięta z przeszłości, a która go nieźle wyniszczyła.

Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż Ty sam.

Podejmowałam współpracę z trenerami, sama jestem trenerem i kształcę się w kierunku dietetyki. Obracam się w środowisku ludzi aktywnych, różnych sportów i jeśli na prawdę uważasz, że jest na świecie jedna genialna grupa ludzi, którzy potrafią dobrać coś indywidualnie pod Ciebie i zadziała na już to się mylisz. Proces odnawiania, tak jak i burzenia TRWA i wymaga czasu. Łatwe sposoby, szybkie sposoby i tanie sposoby niestety nie pomogą. Jasne, pewnie, że chciałoby się rozwiązanie otrzymać na już. Niestety nie ma takiej możliwości.

Będzie dobrze? A co ma nie być!

Problemy techniczne, zwarcia, kłótnie, chwile radości to codzienność każdego związku. Dlaczego by nie traktować naszej relacji z samym sobą jako takiego związku?

Zarówno jeden czynnik w naszym organizmie może mieć wpływ na brak efektów naszej codziennej harówki jak i cały zespół przypadłości. Nasze wnętrze działa jak naczynia połączone, jedno przechodzi w drugie i ściśle się z nim wiąże.

Pozytyw jest taki, że przy pomocy specjalisty, z CIĘŻKĄ PRACĄ I ZAANGAŻOWANIEM W SERCU MOŻLIWE JEST ODBUDOWANIE WIĘKSZOŚCI PROBLEMÓW.

AKCEPTACJA STANU RZECZY TO PODSTAWA. PODEJŚCIE OGÓŁU SPOŁECZEŃSTWA NAS ZABIJA. Każdy z nas jest inny, każdy wymaga innego podejścia do tematu, a NIE schematu.

Pisałam ten post długo, próbując zawrzeć wszystko co chciałabym przekazać w najbardziej przystępny sposób. Nie chciałam żeby był to kolejny post z serii poradnika. Napisałam Wojtkowi smsa: „Nie skończę tego posta, rzuć mi jakieś zdanie-wskazówkę”. Nie wiedział o czym piszę, a w odpowiedzi dostałam: „Miłość to moja wskazówka.” W pierwszej chwili przewróciłam oczyma i szepnęłam pod nosem „Dzięki, Romeoo, ale ja muszę to skończy.”

Jednak, hola, hola! Miłość to podstawa? Ależ owszem! Nie zaakceptujesz, nie wypracujesz, nie osiągniesz żadnego efektu, jeśli nie będziesz w stanie spojrzeć na to czego dokonałeś z miłością. Zaakceptuj obecną sytuację, nawet jeśli jest kiepska to masz z niej wyjście, jak z każdej. Nie jednego dnia zawaliłeś sprawę ze swoim zdrowiem więc nie powinieneś spodziewać się efektu zwrotu akcji w jeden dzień. Nie oglądaj się na innych, żałowanie i stanie w miejscu nie pomoże. Zmiany mają być konkretne i Ty masz być w nich konsekwentny, a wyjdziesz na swoje.

Pizza z batata

image

Szybko, krótko i na temat, dziś na kolację wjeżdża PIZZA! Dodaję przepis niecierpliwie oczekując mojej pysznej kolacji, która właśnie siedzi w piekarniku. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu ?

Potrzebne: 

  • 300g batata
  • 70g mąki gryczanej
  • łyżka przecieru pomidorowego
  • 30g szynki parmeńskiej
  • 30g sera (u mnie Chedar)
  • 2 suszone pomidory
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 pomidora
  • zioła prowansalskie

image

Wykonanie: 

  1. Bataty przekrój na pół, umyj i ułóż na papierze do pieczenia skórką do góry. Piecz 20min w 200st.
  2. Po upieczeniu obierz bataty ze skórki, ostudź. Dodaj mąkę i ugnieć na jednolitą masę.
  3. Ułóż batatową kulę na papierze i rozwałkuj na placek. Zapiecz w 200st przez 20min.
  4. Wyjmij pizzę, posmaruj sosem pomidorowym, ułóż składniki. Zapiecz kolejne 7min w 200st.

Nie rób tego w domu codziennie! Smacznego! ?

10 pozycji jogi – KONKURS

Namaste!

Mam nadzieję, że pamiętacie o konkursie, o którym pisałam TU? Wystarczy wykonać jedną z 10 proponowanych przez Zalando pozycji, zrobić zdjęcie i umieścić je na swoim profilu społecznościowym z hashtagiem #zalandolovesyoga.

Przygotowując swoje zdjęcie konkursowe postanowiłam poszerzyć temat o technikę wykonywanych ćwiczeń. Mimo tego, iż joga nie jest z natury (wyjątek to astanga) bardzo dynamiczna to wymaga pracowania nad dobrą techniką, by uniknąć kontuzji i bóli. TU znajdziecie szczegółowe informacje o nagrodach.

Zaczynamy ?


Pozycja drzewa (Vrksasana)

image Wykonanie:

Ciało wyprostowane, miednica podciągnięta pod siebie, brzuch napięty, a kręgosłup wydłużony. Barki luźne i cofnięte. Stajemy na szerokość bioder, stopy połączone, palce stóp rozszerzone i przyklejone do maty. Ręce wyprostowane skierowane wzdłuż tułowia.

Zginamy jedną nogę (druga mocno przylega stopą do maty, uda napięte jak skały, rzepki kolanowe podciągnięte) i opieramy stopę na wewnętrznej stronie uda nogi prostej.

Początkowo oprzyj ręce na biodrach, znajdź balans po czym unieś wyprostowane ręce nad głowę i zapleć kciuki. Trwaj w pozycji 10 sekund i zmień stronę.

Pies z głową w dół (Adho Mukha Svanasana) 

image

Wykonanie:

Przyjmij pozycję klęku podpartego. Palce dłoni rozszerz na szerokość maty, mocno mają do niej przywierać.

Prostuj plecy, głowę zachowaj między ramionami, barki odciągnięte od uszu. Powoli dopychaj się od dłoni, unieś pięty, prostu kręgosłup. Nie zapominaj o napinaniu mięśni brzucha.

Po chwili rozciągania możesz próbować opuszczać pięty do maty.

Pies z głową w górę (Udrvha Mukha Svanasana)

image

Wykonanie:

Połóż się na macie. Ręce ułóż blisko tułowia. Odepchnij się z nich, unieś lekko biodra odrywając je od maty. Palce stóp oparte zewnętrzną stroną o matę. Brzuch mocno napięty, by chronić dolny odcinek kręgosłupa. Po chwili odchyl lekko głowę do tylu.

Wojownik 

image

Wykonanie:

W pozycji stojącej wykonaj rozkrok szerszy niż szerokość bioder. Nogę tylną przyklej równolegle do maty, stopę przedniej nogi ustaw prostopadle do maty  (tak, by w połowie przecinała długość stopy tylnej).

Poczatkowo ręce połóż na biodrach. Mocno napnij nogi, podciągnij rzepki kolanowe, pilnuj miednicy, trzymaj się w pionie.

Zegnij kolano nogi przedniej do 90st. Trwaj w pozycji. Po chwili dodaj proste ręce uniesione do wysokości barków.

Trójkąt (Trikonasana)

image

Wykonanie:

W pozycji stojącej wykonaj rozkrok szerszy niż szerokość bioder. Nogę tylną przyklej równolegle do maty, stopę przedniej nogi ustaw prostopadle do maty (tak, by w połowie przecinała długość stopy tylnej).

Poczatkowo ręce połóż na biodrach. Mocno napnij nogi, podciągnij rzepki kolanowe, pilnuj miednicy, trzymaj się w pionie.

Odwracaj się za wzrokiem i sprobuj położyć lewą rękę na stopie lewej patrząc tym samym za obracającym się barkiem. Drugą rękę unieś do góry. Powtórz na drugą stronę.

Kij (Chaturanga Dandasana)

image

Wykonanie:

Połóż się na macie. Ręce ułóż blisko tułowia. Odepchnij się z nich, unieś cały tułów do pozycji deski na prostych rękach. Brzuch mocno napięty, by chronić dolny odcinek kręgosłupa. Powoli uginaj ramiona schodząc jak najniżej do ziemi. Pamiętaj, by kręgosłup w tej pozycji był ustawiony naturalnie, a brzuch był napiety.

Pozycja budowania mostu (Setu Bandha Sarvangasana)

image

Wykonanie:

Połóż się na macie. Ręce ułóż wzdłuż tułowia. Odcinek szyjny przylega do maty, stopy ustawione na szerokość bioder także przyklejone do maty. Kolana nie uciekają do środka ani na zewnątrz, kierują się prosto. Wybij się z barków, odepchnij się od przedramion i unieś biodra do góry. Brzuch mocno napięty, by chronić dolny odcinek kręgosłupa. Przytrzymaj pozycję 30dekund i powoli opuść biodra na dół.

Deska boczna (Vasisthasana)

image

Wykonanie:

Połóż się na macie. Ręce ułóż blisko tułowia. Odepchnij się z nich, unieś cały tułów do pozycji deski na prostych rękach. Brzuch mocno napięty, by chronić dolny odcinek kręgosłupa. Powoli odrywaj jedo przedramie i przekręcaj się na bok trzymając biodra w górze, brzuch napięty.  Ramię ręki przylegającej do maty musi być ustawione pod barkami. Nogi postaw jedną na drugą i połącz stopy.

Pamiętaj, by kręgosłup w tej pozycji był ustawiony naturalnie, a brzuch był napiety.

Krzesło (Utkatasana)

image

Wykonanie:

Ciało wyprostowane, miednica podciągnięta pod siebie, brzuch napięty, a kręgosłup wydłużony. Barki luźne i cofnięte. Stajemy na szerokość bioder, stopy połączone, palce stóp rozszerzone i przyklejone do maty. Uda mocno połączone ze sobą, naciskają na siebie. Ręce wyprostowane skierowane wzdłuż tułowia.

Zginamy nogi w kolanach i powoli cofamy biodra tak jak byśmy chcieli usiąść na stojącym za nami krześle. Bardzo ważne jedt by nie wyginać kręgosłupa w odcinku lędźwiowym.

Początkowo ręce ułóż na biodrach. Po chwili unieś je w górę, ustaw równolegle do uszu.

Tancerz (Natarajasana)

image

 Wykonanie:

Ciało wyprostowane, miednica podciągnięta pod siebie, brzuch napięty, a kręgosłup wydłużony. Barki luźne i cofnięte. Stajemy na szerokość bioder, stopy połączone, palce stóp rozszerzone i przyklejone do maty. Ręce wyprostowane skierowane wzdłuż tułowia.

Po chwili odrywamy jedną nogę od maty i pochylamy się przy tym w przód. Podniesioną nogę trzymamy na wysokości bioder, uginamy w kolanie i próbujemy złapać za kostkę.

Druga ręka skierowana jest przed siebie, wyprostowana. Brzuch napięty, a noga postawna mocno napięta i przylegająca całą stopą do maty.

Konkurs trwa do 9.10 więc nie ma na co czekać! Pokaż swoją pozycję, sfotografuj ją, wrzuć na instagram z hashtagiem #zalandolovesyoga

CIASTO CZEKOLADOWE

image

Dziś długi wstęp jest zbędny. Zdjęcie wystarczająco pobudza kubki smakowe i zachęca do zabrania się za przepis.
Gotuję, kiedy coś mnie gryzie, kiedy mam wspaniały humor, gorszy humor bądź chce coś przemyśleć. Dziś czekolada uderzyła mi do głowy po tym co zaobserwowałam na ulicach w centrum Warszawy. Zdaję sobie sprawę z tego, że żyjemy w turbo biegu. OK, ale to nie zwalnia nas z obowiązku dbania o siebie! Przecież warunkiem do działania jest zdrowie! Większość mijanych osób przebiegała mi przed nosem z batonem czy drożdżówką w ręku. Zapychacz i wio! Serio? Ja dziękuję, postoję.

Przeraża mnie ten widok, bo wciskamy w siebie tanie przekąski, które nie wniosą nic dobrego do naszego jadłospisu, a wręcz przeciwnie zasyfią nasze jelita i wpłyną jedynie negatywnie na gospodarkę cukrową!

image

Ja też lubię złapać coś słodkiego, ale nie jest to pierwszy lepszy baton z marketu. Wykonanie ciacha, które mogę zjadać po kawałku przez tydzień w wykonaniu kosztowało mnie jedynie 30min. W przeliczeniu na sklepowe batony kosztowało tyle co 3 sztuki. Jeśli zaś chodzi o przelicznik na zdrowie to przebiło skalę!
Zakasajcie rękawy, a zdążycie wstawić CZEKOLADOWCA do piekarnika podczas trwania reklam  ?

Potrzebne:
2 jaja
2 banany
4 łyżki mąki kokosowej + 4 łyżki mąki gryczanej
1 miarka odżywki białkowej (można pominąć)
100ml mleka migdałowego (może być woda mineralna lekko gazowana)
1 czubata łyżka kakao
1 czubata łyżka ksylitolu
– 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia bez glutenu

Wykonanie:
1. Jajka ubij z dodatkiem ksylitolu na lekko puszystą konsystencję.
2. Mąki, proszek do pieczenia, kakao połącz ze sobą i powoli dodaj do jajek. Całość wymieszaj.
3. Banany zblenduj i połącz z resztą.
4. Formę sylikonową wyłóż papierem do pieczenia albo posmaruj odrobiną oleju kokosowego (ja zawsze wybieram drugą opcję).
5. Wstaw formę do nagrzanego do 180st piekarnika na 35min (ja piekę do suchego patyczka).

image

Gotowe! Wszystkiego ZDROWEGO słodkiego ?

Wyluzuj i spróbuj JOGI

image

Pisząc post o stresie (TEN) i jego negatywnym działaniu na nasz organizm od razu przywołałam w myślach jogę. Dlaczego? Ponieważ ta aktywność spowodowała wiele zmian w moim życia i radzeniu sobie z wszechobecnym stresem.

Zazwyczaj na propozycję „chodź na jogę” słyszałam odpowiedź „no co Ty, to nie dla mnie, to nie moja bajka, ja tam usnę.” Kiedyś też tak uważałam. Niedawno wyczytałam tak zdanie na temat jogi: „Jeśli uważasz, że joga nie jest dla Ciebie, to znaczy, że jest właśnie dla Ciebie.” Zaczęłam uprawiać jogę w najtrudniejszym momencie mojego wyczerpania ciężkimi treningami, kiedy to po raz drugi wydumałam sobie start w zawodach bikini. Nie miałam już siły ani ochoty na bieganie, siłownie i inne bardzo wyczerpujące aktywności. Długo zbierałam się do podjęcia pierwszej próby, ze łzami w oczach godziłam się z faktem, że nie mam ochoty na nic innego, że muszę odpocząć. I tak z regeneracji zrodziła się miłość do jogi.

Moje zdziwienie było kosmiczne po pierwszych zajęciach kiedy to pojawiły się zakwasy. Przyznaję, że czułam się bardziej obolała niż po przebiegnięciu pierwszego półmaratonu! Hello, to jednak nie jest takie proste! Z zajęć na zajęcia zaczęłam się wciągać. Nie mogłam się doczekać kolejnej godziny na macie. I najważniejsze to wszystko W SPOKOJU! Odżył mój układ trawienny, kłopoty ze stresem pokonywałam siadając w pozycji lotosu czy dziecka. Wiele bóli mięśniowych ustąpiło, a po pewnym czasie powrót do biegania był przyjemniejszy dzięki genialnie otwartym biodrem i pasmom bez spięć.

Zarówno fizycznie jak i mentalnie joga postawiła mnie na nogi. Nie przypuszczałam, że za cel można postawić sobie stanie na głowie, równomierne ułożenie rąk czy poprawny skręt bioder. Jest tyle szczegółów do wypracowania w pozycjach, że od razu odpowiadam na pytanie o nudę, NIE, nie ma jej! Na jodze nie da się nudzić.

image

Jedni traktują ją czysto fizycznie, by być sprawnym i rozciągniętym. Dla innych to filozofia, droga życia. Jeśli chodzi o mnie to uznam, że jestem gdzieś po środku. Joga jest dla mnie formą odpoczynku, ale stale pogłębiający się progres w ruchach ciała jest dla mnie świetną opcją, by rozwijać się w innych aktywnościach.

Kto nie spróbuje ten się nie zarazi, a tu podkreślam, że należy wybrać ODPOWIEDNIEGO NAUCZYCIELA!


Miała być też niespodzianka, więc proszę :) Szczegóły poniżej!

Namawiam Was do wzięcia udziału w konkursie, a w kolejnym poście pokażę Wam siebie w asanach z opisem ich wykonania:)

Konkurs

Daj się ponieść jogowej fantazji i poleć razem z Zalando do słonecznej Kalifornii! Weź udział w konkursie i wygraj wycieczkę do Los Angeles dla dwóch osób oraz wiele innych nagród.

Pokaż nam, jak ćwiczysz jogę – zrób 1 z 10 pozycji jogi, które znajdziesz na tej stronie oraz wrzuć zdjęcie na Instagram z hashtagiem #zalandolovesyoga oraz otaguj @zalando.

image

Do boju! Kalifornia czeka! :)

Konkurs trwa od 17 września do 9 października 2016. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie z regulaminem konkursu -> TU

Białkowa przekąska w kulce


image

Baton proteinowy, pełna radość kiedy dopadnę go w swoje ręce. Nie zdarza mi się często sięgać po tego typu przekąski, ale mam swoje ulubione smaki, jak każdy, na które od czasu do czasu się skuszę.

Pierwszy kęs zawsze przysparza mnie o uśmiech, w końcu baton to baton! Należy pamiętać, że jest to produkt bardzo sycący poprzez dużą zawartość białka. Białko jest sycących składnikiem więc nie należy do lekkostrawnych.

W dzisiejszym przepisie baton zamieniłam na postać małych kuleczek żeby nie kusić się otwarciem całego batona, a posmakować małą, sycącą przekąskę. Czego to ludzkość nie wymyśli żeby sobie dogodzić, wiem ? Ważne, by znać umiar i mądrze wybierać!

Dlaczego zdecydowałam się zrobić białkową przekąskę samodzielnie? Pomijac dziś rozwodzenie się nad jakością batonów dostępnych w sklepach pozostaje kwestia cen takich smakołyków. W niektórych przypadkach są na prawdę wysokie. Ekonomicznie wykorzystałam więc odżywkę białkową, którą i tak mam ujętą w suplementowym budżecie ?

Potrzebne:

  • odżywka białkowa
  • wiórki kokosowe
  • mąka kokosowa
  • kakao
  • stewia
  • masło migdałowe
  • mleko kokosowe

image

Wykonanie:

  1. W misce połącz odżywkę o ulubionym smaku, mąkę kokosową, kakao i stewię.
  2. Do sypkich produktów dodaj mleko kokosowe, masło orzechowe i wiórki. Całość wymieszaj. Konsystencja powinna być lekko lepka, ale zwarta.
  3. Formuj z masy kuleczki, opcjonalnie obtocz po wierzchu w wiórkach i układaj na talerzu wyłożonym folią.
  4. Wstaw do lodówki na godzinę.
Strona 2 z 1412345...10...Ostatnia »