image

Na wstępie muszę powiedzieć, że dość sceptycznie podeszłam do tej książki, bo zagadanień takich jak dieta XYZ, magia głodówki X, detoks organizmy w 7dni staram się nie używać. Już dawno przestałam generalizować i nazywać sposób w jaki się odżywiam. Tym bardziej nie jestem zwolennikiem przeprowadzania drastycznego oczyszczania w kilka dni NA WŁASNĄ RĘKĘ. Czasem można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. To frustrujące i ograniczające. Detoksykacja w naszym organiźmie przebiega każdego dnia, wątroba, nerki, limfa robią co w ich mocy, by pozbywać się nieczystości z ludzkiego organizmu. To o nie powinniśmy dbać na co dzień!

W przypadku Alkalicznego Detoksu, tak jak wspomniałam, miałam się na baczności co do treści, ale potraktowałam ją jako przypływ wiedzy, coś do przemyślenia.

O książce w skrócie.

Jest to książka-poradnik, która ukazuje przebieg czterech rodzajów detoksów, które można zastosować, by oczyścić organizm z toksyn i przywrócić mu równowagę kwasowo-zasadową. Każdy jest opisany szczegółowo, od momentu przygotowania, poprzez proces oczyszczania i wyjście z niego. Podane są listy produktów, jadłospis i odnośniki, gdzie szukać dodatkowych informacji przed podjęciem kuracji. I tu uwaga! Jeśli faktycznie świadomie chcemy podjąć się takiej kuracji, z pomocą osoby, która ma o tym pojęcie, można zwrócić się do autorki!

Wielkie pozytywne zaskoczenie!

Mimo tego, iż „ja swoje wiem” to bardzo wciągnęła mnie treść, a jeszcze mocniej zaimponowała mi postawa samej autorki.

Po pierwsze, nie namawia ona usilnie do przeprowadzenia detoksu „od poniedziałku”, wręcz przeciwnie, doradza, by się do niego przygotować. Co więcej, jeśli podejmujesz z nią współpracę bazuje na indywidualnej ankiecie i jesteś pod kontrolą! Nie wszystko dla każdego, detoks czasem może wywołać więcej szkody niż pożytku, o tym też wspomina!

Po drugie, odwołuje się do wiedzy naukowej na temat wpływu oczyszczenia organizmu z toksyn na lepsze samopoczucie i działanie narządów wewnętrznych. Bazuje na doświadczeniu swoim w pracy z lekarzami i innymi dietetykami. Podoba mi się jej postawa, że detoks to nie 14dni męki, a proces, który trwa całe życie. Miesiąc czy dwa tygodnie „oczyszczenia” to moment, który należy podjąć, bo organizm tego potrzebuje.

Nie uważa, że jej metoda to jedna jedyna droga do pełni szczęścia. Na prawdę, bardzo racjonalnie przedstawia zarówno za kuracji jak i przeciw. Odsyła na badania, wskazuje na powiązania z pasożytami i innymi jednostkami chorobowymi, na które należy zwrócić uwagę. „Brzmi banalnie, jem warzywa przez kilka dni i oczyszczam się na maxa”, ta książka absolutnie tego nie popiera. Ważne jest, by mieć świadomość, że detoks to małe kroki, czas i odpowiednia przy tym suplementacja, by razem z toksynami nie pozbyć się w pierwszej chwili witamin i minerałów.

Po trzecie i bardzo ważne, nie kosztuje nas to niebotycznej puli pieniędzy zamkniętej w pięknych opakowaniach. Produkty są nie są drogie, bazują na żywności, a nie magicznych pigułkach.

image

Co ja o tym sądzę?

Myślę, że kiedyś będę chciała sama przejść taki detoks. Uważam, że jest to bardzo dobra forma, by wyprostować obciążenia jakie nakładamy na organizm  każdego dnia. Jednak powtórzę po raz kolejny, ŚWIADOMIE! O ile jednodniowym  zmniejszeniem ilości pokarmów nie zrobimy sobie wielkiej szkody, damy odpocząć przeładowanym JELITOM, to 2 tygodnie na warzywach, bez wiedzy o tym co ma na co wpływać, tego nie zrobię sama.

Mimo mniej lub bardziej rygorystycznej opcji, do detoksu trzeba się PRZYGOTOWAĆ, a w tym zdecydowanie pomoże treść jaką znajdziemy w książce. Jest ona kierunkowskazem na proces jaki może nas czekać.

Napisałam też do autorki maila z pytaniem o grupę wsparcia (prowadzi taką na FB). W odpowiedzi dostałam ankietę i mam nadzieję, że po jej wypełnieniu dowiem się czegoś więcej na temat indywidualnych konsultacji przed przystąpieniem do oczyszczania ? Książkę polecam, bo przepisy można wykorzystać także poza detoksem ?