Czerwiec 2016

Stylowo na siłowni

image

Wchodzą do sklepu sportowego (szczególnie na dział damski) można dostać oczopląsu. Często dostaję pytania o to jak się ubrać na bieg albo co wybrać, by czuć się na treningu swobodnie. Uważam, że to sprawa bardzo indywidualna i w wielkiej mierze zależy od usposobienia. Jedni postawią na totalną klasykę, inni szaleją, bo mogą. Każda opcja jest dobra, bo o gustach i smakach się nie dyskutuje, ale wzajemne  opinie można wymienić ? Dlatego dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat.

Klasyka to podstawa 

Jestem ogromnym fanem klasyki dlatego czarne legginsy są bardzo często podstawą mojego ubioru. W nich ZAWSZE mam pewność, że wyglądam dobrze. Nauczyła mnie tego moja mama, mówiła: „Czarny to czarny, czarny wyszczupla i do wszystkiego pasuje”.

Zgadzam się z tym w pełni. Z czabrymi legginsami ZAWSZE mogę poszaleć pod względem kolorowych butów i koszulek ?

image

Zabawa z kolorami

Tak, jak najbardziej. Nie wiem jak wy, ale ja mam tak, że często kolory odzwierciedlają moje samopoczucie. Nowe, kolorowe wdzianko fitnessowe jest też dla mnie swego rodzaju motywacją. Kobiety lubią zmiany ?

Kolory polecam szczególnie latem, kiedy pogoda ku temu sprzyja, a ciemne kolory nie sprawdzają się ze względu na przyciąganie promieni słonecznych, co powoduje totalne wykończenie z gorąca. Skoro robię formę bikini to warto ją latem ubrać w fajne kolory ?

Jednak tu też stawiam na odpowiedni dobór barw, kroju i połączeń. Mam takie swoje zasady:

1. Jednolity dół kolorowa góra.

2. Kolorowy dół, jednolita góra.

3. Szerokie spodnie, wąska koszulka.

4. Dopasowane legginsy, zwiewna góra.

Dodatki  

Co za dużo to nie zdrowo. Nie powiem, że nie trenowałam nigdy z branzoletką, nie potuszowalam rzęs na trening czy nie założyłam frotki na nadgarstek. Robię to bardzo często. Polecam jednak zwrócić uwagę na to, czy oby przedmioty, które ze sobą zabieramy na trening nie są zbędne. Niewygodna saszetka może być powodem znienawidzenia biegania, a miotające się kolczyki o długości 30cm mogą urwać ucho podczas skakania na zumbie.

image

Przede wszystkim higiena! Mogę nie umalować oczu, nie przypiąć ładnej spinki we włosy, ale nie poczuję się dobrze w żadnej sportowej stylówce, kiedy nie czuję się świeżo. Myślę, że podstawą będzie antyperspirant, lekka mgiełka na odświeżenie przed każdym wyjściem na trening ?

Moja rada to minimalizm, modne dodatki, które będą też praktyczne i zachowanie higieny, która sprawi, że nie beędziemy czuły dyskomfortu podczas treningu ? Jeśli macie ochotę zasięgnąć więcej inspiracji w tym temacie polecam Wam zajrzeć na bloga C-THRU lub ich inspirujący fanpage .

Ciekawa jestem, jakie macie odczucia w tej kwestii?

Alkaliczny detoks – recenzja książki

image

Na wstępie muszę powiedzieć, że dość sceptycznie podeszłam do tej książki, bo zagadanień takich jak dieta XYZ, magia głodówki X, detoks organizmy w 7dni staram się nie używać. Już dawno przestałam generalizować i nazywać sposób w jaki się odżywiam. Tym bardziej nie jestem zwolennikiem przeprowadzania drastycznego oczyszczania w kilka dni NA WŁASNĄ RĘKĘ. Czasem można sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. To frustrujące i ograniczające. Detoksykacja w naszym organiźmie przebiega każdego dnia, wątroba, nerki, limfa robią co w ich mocy, by pozbywać się nieczystości z ludzkiego organizmu. To o nie powinniśmy dbać na co dzień!

W przypadku Alkalicznego Detoksu, tak jak wspomniałam, miałam się na baczności co do treści, ale potraktowałam ją jako przypływ wiedzy, coś do przemyślenia.

O książce w skrócie.

Jest to książka-poradnik, która ukazuje przebieg czterech rodzajów detoksów, które można zastosować, by oczyścić organizm z toksyn i przywrócić mu równowagę kwasowo-zasadową. Każdy jest opisany szczegółowo, od momentu przygotowania, poprzez proces oczyszczania i wyjście z niego. Podane są listy produktów, jadłospis i odnośniki, gdzie szukać dodatkowych informacji przed podjęciem kuracji. I tu uwaga! Jeśli faktycznie świadomie chcemy podjąć się takiej kuracji, z pomocą osoby, która ma o tym pojęcie, można zwrócić się do autorki!

Wielkie pozytywne zaskoczenie!

Mimo tego, iż „ja swoje wiem” to bardzo wciągnęła mnie treść, a jeszcze mocniej zaimponowała mi postawa samej autorki.

Po pierwsze, nie namawia ona usilnie do przeprowadzenia detoksu „od poniedziałku”, wręcz przeciwnie, doradza, by się do niego przygotować. Co więcej, jeśli podejmujesz z nią współpracę bazuje na indywidualnej ankiecie i jesteś pod kontrolą! Nie wszystko dla każdego, detoks czasem może wywołać więcej szkody niż pożytku, o tym też wspomina!

Po drugie, odwołuje się do wiedzy naukowej na temat wpływu oczyszczenia organizmu z toksyn na lepsze samopoczucie i działanie narządów wewnętrznych. Bazuje na doświadczeniu swoim w pracy z lekarzami i innymi dietetykami. Podoba mi się jej postawa, że detoks to nie 14dni męki, a proces, który trwa całe życie. Miesiąc czy dwa tygodnie „oczyszczenia” to moment, który należy podjąć, bo organizm tego potrzebuje.

Nie uważa, że jej metoda to jedna jedyna droga do pełni szczęścia. Na prawdę, bardzo racjonalnie przedstawia zarówno za kuracji jak i przeciw. Odsyła na badania, wskazuje na powiązania z pasożytami i innymi jednostkami chorobowymi, na które należy zwrócić uwagę. „Brzmi banalnie, jem warzywa przez kilka dni i oczyszczam się na maxa”, ta książka absolutnie tego nie popiera. Ważne jest, by mieć świadomość, że detoks to małe kroki, czas i odpowiednia przy tym suplementacja, by razem z toksynami nie pozbyć się w pierwszej chwili witamin i minerałów.

Po trzecie i bardzo ważne, nie kosztuje nas to niebotycznej puli pieniędzy zamkniętej w pięknych opakowaniach. Produkty są nie są drogie, bazują na żywności, a nie magicznych pigułkach.

image

Co ja o tym sądzę?

Myślę, że kiedyś będę chciała sama przejść taki detoks. Uważam, że jest to bardzo dobra forma, by wyprostować obciążenia jakie nakładamy na organizm  każdego dnia. Jednak powtórzę po raz kolejny, ŚWIADOMIE! O ile jednodniowym  zmniejszeniem ilości pokarmów nie zrobimy sobie wielkiej szkody, damy odpocząć przeładowanym JELITOM, to 2 tygodnie na warzywach, bez wiedzy o tym co ma na co wpływać, tego nie zrobię sama.

Mimo mniej lub bardziej rygorystycznej opcji, do detoksu trzeba się PRZYGOTOWAĆ, a w tym zdecydowanie pomoże treść jaką znajdziemy w książce. Jest ona kierunkowskazem na proces jaki może nas czekać.

Napisałam też do autorki maila z pytaniem o grupę wsparcia (prowadzi taką na FB). W odpowiedzi dostałam ankietę i mam nadzieję, że po jej wypełnieniu dowiem się czegoś więcej na temat indywidualnych konsultacji przed przystąpieniem do oczyszczania ? Książkę polecam, bo przepisy można wykorzystać także poza detoksem ?

Pojadę w Tour de Pologne, by ścigać się z cukrzycą!

DSC_6703

Po tytule nasuwa się tylko pytanie „ale o co chodzi?”. Dodam tylko, że w tym temacie i ja będę miała swój udział.

Cukrzyca to choroba, która dotyka aktualnie co raz młodszych. Ponieważ bardzo interesuje się zarówno sportem jak i zdrowiem to nie mogłam odmówić uczestnictwa w tym projekcie.

Tak, będę brała udział w kolarskim wyścigu Tour de Pologne, w drużynie amatorskiej. Nieziemska radość na samą myśl o nowym wyzwaniu!!! ?

Co prawda czeka mnie teraz dużooo pedałowania, ale wierzę, że z dobrą motywacją i pomocą Wojtka przejadę 40km, górskim odcinkiem  bez problemu.

Post na temat cukrzycy mam w zamyśle, a zmotywował mnie do tego projekt, w którym zaszczytnie będę miała możliwość uczestniczyć. Dokładnie plasuję się przy drużynie Novo Nordisk, jedynej, w której zawodnicy to osoby w cukrzycą. W świecie medycyny konwencjonalne przyjęło się, że przy tej chorobie wyczynowe uprawianie sportu jest po prostu niemożliwe, a tu PROSZĘ takie perełki.

W zeszły poniedziałek odbyła się konferencja poświęcona omówieniu problemu cukrzycy i przedstawieniu drużyny, która zmaga się z tym problemem, a zarazem zdobywa zwyciężyła na skalę światową.

Mądre trenowanie, dobre odżywianie i świadomość tych ludzi potrafi trzymać ich przy pasji.


Kilka zdjęć i cytowanych słów z konferencji znajdziecie poniżej.

DSC_6676

„Ścigamy się z cukrzycą” to ogólnopolska kampania społeczno-edukacyjna zainicjowana przez koalicję organizacji działających na rzecz osób z cukrzycą w Polsce. Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na profilaktykę i leczenie cukrzycy oraz rolę edukacji i aktywności fizycznej w kontroli cukrzycy. Mecenasem kampanii jest firma Novo Nordisk, sponsor tytularny Team Novo Nordisk, jedynej profesjonalnej drużyny sportowej na świecie złożonej wyłącznie z osób z cukrzycą.

DSC_6698
Misją Team Novo Nordisk jest inspiracja i edukacja i angażowanie osób z cukrzycą na całym świecie, a także udowadnianie, że można osiągać wysoką jakość życia pomimo choroby przewlekłej. Liderem teamu jest pierwsza wyczynowa drużyna kolarska złożona wyłącznie z zawodników z cukrzycą.
Team Novo Nordisk w tym roku po raz pierwszy weźmie udział w 73. Tour de Pologne i stanie w szranki z najlepszymi zawodnikami z całego świata. W ramach wyścigu w starciu amatorskim ścigać się będzie także drużyna składająca się z ambasadorów kampanii „Ścigamy się z cukrzycą”. Drużyna, której kapitanem jest polski olimpijczyk, Michał Jeliński, wystartuje 17 lipca w Bukowinie Tatrzańskiej i pokona prawie 40 kilometrowy odcinek. Na trasie wyścigu Tour De Pologne pojawią się także specjalne strefy kampanii „Ścigamy się z cukrzyca”, w której każdy będzie mógł bezpłatnie zbadać swój poziom cukru oraz porozmawiać z profesjonalną ekipą medyczną. Dodatkową atrakcją będzie możliwość przetestowania profesjonalnego sprzętu, z którego korzystają zawodnicy.

DSC_6765
Organizatorami kampanii są Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Koalicja na rzecz Walki z Cukrzycą, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę, Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą oraz Fundacja Wstańmy Razem, Aktywna Rehabilitacja.
Patronat nad wydarzeniem objął Polski Komitet Olimpijski.

Ciasto z truskawkami

image

Po powrocie z Mazur zastałam miłą niespodziankę w domu. W koszyku na owoce przetrwały 4 banany, bardzooo dojrzałe, a to oznacza, że idealne do wypieków. Przywiozłam też sporo truskawek, które grzechem byłoby zmarnować. Takie sezonowe rarytasy należy doceniać. Poprosiłam o podpowiedź, do czego powinnam użyć bananów, do wypieków, czy może do zrobienia pysznych lodów. Zdania były podzielone więc koniec końców przepisy będą dwa ? Ciasto z truskawkami na spodzie gryczano-bananowy dziś, a jutro lody. Co więcej, kawałek ciasta z dzisiejszego przepisu można zaserwować z gałką lodów domowej roboty, na które przepis poznacie już niebawem ?

Potrzebne:

2 banany bardzo dojrzałe

2 jaja

3 łyżki mąki gryczanej

150ml mleka kokosowego

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 łyżka erytrytolu (polecam ten) + sok z 1/2 cytryny + 3 łyżki wody

świeże truskawki

Wykonanie:

1. Jaja ubij z mlekiem kokosowym i słodzikiem.

2. Dodaj przesianą mąkę gryczaną, proszek do pieczenia oraz banany i zblenduj ponownie na płynną masę.

3. Całość wlej do foremki uprzednio posmarowanej olejem kokosowym.

4. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25min (ciacho urośnie).

5. Po upieczeniu odstaw placek do ostygnięcia.

6.Odkrój lekko wierzch (tak, to ten moment kiedy coś z przygotowań zostaje dla Ciebie :) ) , polej go po całości wodą z cytryną i słodzikiem (zwilżamy w ten sposób środek). Następnie ułóż pokrojone w plasterki truskawki. Schłódź w lodówce około 30min.

image

image

Smacznego!

Co w nas nie zginie

IMG_2255

Ciacho z truskawkami wyszło przepyszne, ale dziś nie wrzucę na nie przepisu. Wybaczcie. Nim Pani keepFIT rozwinęła się (jako tako) kulinarnie zaczęła od szeroko pojętej motywacji do treningu, zdrowego odżywiania i namawiania do zmian w kierunku zdrowego trybu życia. Dzisiejszym wpisem chcę i MAM POTRZEBĘ podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami.

Zmiany, zmiany, wszędzie zmiany.

Gdzie się nie wczytam jasno je wykrywam. Gdzie nie spojrzę dostrzegam je. W pierwszym momencie myślę sobie, że to dziwne, że znowu nadchodzi jakaś modna era i nie wiem czy chcę się w nią zagłębić, czy może ominąć szerokim łukiem. Człowiek to zwierze stadne, tak mówią. Posiada jednak umiejętność racjonalnego myślenia i podejmowania własnych decyzji. Jeśli nie pogodzi się sam ze sobą, nie będzie potrafił rozmawiać ze swoimi słabościami albo ze swoim ego to raczej nikt mu w podejmowaniu decyzji nie pomoże. Kompleksy, wady, słabości, mają je nawet Ci, którzy na pozór wydają się nam „idealni”. Obserwuj, po to masz oczy, ale wyciągaj swoje wnioski, segreguj informacje, które ułożysz w SWOJĄ WŁASNĄ SEKWENCJĘ.

Dobrze czy źle, oto jest pytanie.  

„Kochanie, wróć do nas z tych Internetów”, woła Wojtek. „Już idę, tylko ogarnę o co chodzi, bo właśnie dostałam hejta…”, odpowiadam.

No właśnie, i co…? Nie jestem idealna, patrze w lustro i śmiało to mówię. Choć cenię sobie perfekcjonizm i profesjonalizm to jak każdemu z nas zdarza mi się popełnić błąd. Co więcej, zdarza mi się kogoś rozczarować swoim postępowaniem albo pokazać coś, co się innym nie spodoba. Tak było, jest i będzie. Jeśli ktoś zada mi pytanie, czy jakiegokolwiek życiowego eksperymentu żałuję to odpowiem NIE. Mimo tego, iż życiowo bywam tzw. „boidupą”, martwię się na zapas i dbam o stabilność, to mimo wszystko uczę się nie płakać nad rozlanym już mlekiem. Pisząc i pokazując coś na forum liczę się z krytyką i bez problemu ją przyjmuję.

IMG_2014

„Że Ci się tak chce!”

Chce mi się! Jak nie teraz to kiedy? Jak nie podejmę wyzwania i nie zrealizuje go to istnieje marna szansa, że drugi raz się powtórzy. Czasem piszę, że odpoczynek jest rzeczą świętą, a czasem w euforii napiszę, że dwa treningi w ciągu dnia dają mi motywację do życia. Jedno i drugie się zgadza. Wiecie dlaczego? Dlatego, że keepFIT to JA, Emilia. A ja, tak samo jak każdy z Was mam lepsze i gorsze dni, bardziej i mniej bogate w energię okresy. TEN BLOG JEST PISANY NIE TYLKO ODRUCHAMI ALE PRZEDE WSZYSTKIM EMOCJAMI! Ja też czytuję wiele blogów, wielu blogerów znam osobiście i chyba nie trzeba tłumaczyć, że sieć to jedno, a życie to wciąż seria wzlotów i upadków. Kiedy prześledzisz sobie swoją własną historię…

Dokładnie! ?

IMG_2005

Nic na siłę. 

To zdanie-mantra, które powtarzam, by było mi w życiu przewodnikiem. Do wielu rzeczy człowiek się zmusza. To troche nawiązanie do tego, co napisałam na początku o trendach i zmianach. Warto brać je pod uwagę, ale wystrzegać się wpadania bezgranicznie w niwy nurt. „Wszystko płynie”, więc dajmy się ponieść nurtowi, ale panujemy nad sterem. Mało kto celowo chce się rozbić o pierwszą napotkaną skalę.

Często nie mając na coś ochoty pracujemy ciężko, bo tak należy, bo nikt nie da i z nieba nie spadnie. Tak też trzeba, ale nie całe życie. RÓWNOWAGA, która pozwoli nam być tu i teraz, harować skoro nadeszła taka potrzeba, ale w odpowiednim ku temu momencie zawoła po nas głos rozsądku, który zatrzyma rozpędzone koło.

Wiem, że łatwo jest napisać, łatwo powiedzieć, a trudniej wykonać. Nie ma drogi na skróty, ale ISTNIEJE WIELE MOŻLIWOŚCI i ROZWIĄZAŃ. Łapmy je! Od nas samych zależy czy je dostrzeżemy i wykorzystamy czy ominiemy bezpowrotnie. Nie trzeba porywać się z motyką na księżyc, rzucać wszystkiego dziś, wsiadać w samolot i lecieć na drugi koniec świata żeby poczuć się szczęśliwym. Może wystarczy jedynie włączyć tryb postrzegania świata, posłuchać przyjaciela albo narzekań sąsiada, by dojść do wniosku, który poprowadzi dobrą drogą.