Grudzień 2015

Podsumowanie 2015

image

Kiedy zleciało to 365 dni? Dopiero co wkładałam kreacje na zabawę sylwestrową, by powitać 2015, a już dziś staję przed dylematem co na siebie włożyć, by w dobrym stylu powitać Nowy Rok! Czas leci nieubłaganie. Tak jak nurtu płynącej rzeki, nie jesteśmy w stanie zatrzymać tego procesu.

TO BYŁ ROK:


MIŁOŚCI

image

Nie raz, nie dwa pisałam, że największą miłością darzę sport. Rok 2015 wniósł sporą poprawkę do tej kwestii, załączając przy tym aneks w postaci Wojtka. Jak to mówią moi szanowni rodzice „każda potworna znajdzie swego amatora”. Znalazła. Nie dość, że biega i uprawia triathlon to wykazuje masę cierpliwości dla mojej osoby. Nie rozwijałabym tego wątku na blogu dotyczącym sportu i fitnessu, ale on bardzo się z nim łączy. Zdobywając moje serducho podbił nie tylko je, ale także moją motywację, którą mogę dzielić się z Wami. Naszym wspólnym projektem jest wydarzenie: MOTYWOWANIE POPRZEZ BIEGANIE (Chcesz dołączyć? kliknij TUTAJ!) Nie szukałam, nie prosiłam, a wręcz unikałam amorów w moim szalonym świecie. Jednak tego nie oddam i podsumuję to zdaniem, że jeśli się coś na prawdę kocha to pasję można dzielić na dwoje.


 EDUKACJI

Dietetyka. Nie jestem skora do kadzenia sobie. Ci, którzy mnie lepiej znają, wiedzą, że ciężko przychodzi mi doceniać samą siebie. Tym razem mówię sobie bezkrytycznie: DZIĘKUJĘ, dobra robota. Ukończyłam Dietetykę i Suplementację oraz Dietoterapię w praktyce jako kursy przewodnie w Mauricz.com i MedFood.com. Uczestniczyłam w I Ogólnopolskiej konferencji leczenia otyłości organizowanej przez VitaImmun. W między czasie kilka mniejszych szkoleń w odniesieniu do dietetyki i treningu.

image47

Szkoła. Obroniłam pracę na Anglistyce i podjęłam studia na wydziale amerykańskim w kierunku komunikacji w biznesie międzynarodowym.

image

Chciałabym tu dodać, że przewertowałam i przeczytałam masę książek i kontrowersyjnych artykułów (często w 3 językach), obejrzałam setki podcastów i filmów. Nawiązałam masę wspaniałych znajomości, które z wyrazami ogromnego szacunku pozdrawiam! Idę dalej, nawet na chwilę nie mam zamiaru się zatrzymać. Myślę, że dalszy rozwój w tym polu to nie tylko 2016 rok, ale „till the end of my life”.


 ZDROWIA

To w tym roku najważniejszy aspekt. Dużo przeszłam, dużo wypłakałam i jeszcze więcej eksperymentowałam. Oceny bolały, zmiany bolały, próby raz cieszyły, a raz nie. Aktualny stan cieszy. Jest to dla mnie ogromnie trudny temat i jeszcze większe DOŚWIADCZENIE. Cudem uniknęłam powikłań związanych z chorobami jelitowymi i autoimmunologicznymi. Popchnęło mnie to w kierunku edukacji, współpracy z dietetykiem klinicznym, dzięki któremu odkryłam swoje powołanie.

Wniosek numer jeden z tej ważnej lekcji o zdrowiu: DOCENIAM i DBAM o ZDROWIE, a nie o chwilową formę.


 PODRÓŻY

Tych małych i dużych. Nie sądziłam, że kiedykolwiek pojadę w góry wiosną. Tym bardziej nie spodziewałam się wyjazdu w celu biegania w górach. Wojtek, dziękuję. Tak jak moim małym miejscem na świecie są Mazury, tak on ukochał sobie Szklarską Porębę. W tym roku byliśmy tam trzy razy. Przy okazji zwiedziliśmy w biegu Wrocław.

image

Morze, też nie było planowane, a spędziłam tam prawie cały miesiąc tego roku. Praca jako trener fitness na plaży w lipcu. Kolejny wyjazd na start Wojtka w triathlonie w Gdyni. Było fajnie!

image

Mazury. Zdecydowanie nie wyobrażam sobie, by miało zabraknąć czasu spędzonego w Krutyni. Kilka weekendów, chwila w wakacje i przedłużone święta w domu rodzinnym. Ani minuty nie żałuję. Dodatkowo ruszyliśmy z I edycją obozu Aktywna Majówka na Mazurach. Kto się pisze w tym roku?

image


 TRENINGÓW

Moglibyście powiedzieć, że tu się przecież za wiele nie zmieniło. Po części tak, bo trenuję bardzo regularnie nie od początku tego roku, ale bywały momenty, że efektywność ćwiczeń w 2015  bardzo spadała z powodu kiepskiego zdrowia. Podjęłam współpracę z nowym trenerem. Doszłam do punktu 0, gdzie wycieńczona podjęłam decyzję, że nie idę dalej w kierunku kolejnych przygotowań do fitness bikini. To bolało!

Ze wsparciem Wojtka wróciłam do biegania. Przyspieszyłam biegowo na 5km, na 10km i w końcu ponownie przełamałam się do przygotowań na dłuższe starty, w planach mamy półmaraton. Aktualnie układam plan treningowy rozważnie! Nic na siłę, łączę to co kocham, ze zdrowiem i radością, bez parcia na medal… Nowe wiodące motto: Rób swoje, pracuj, a efekty przyjdą same.

image

image


 NOWYCH WYZWAŃ

Mam nadzieję, że wraz z rozwojem, ciężką pracą i edukacją będę mogła nieustannie się tą wiedzą i doświadczeniem w pracy w ludźmi dzielić. Dołożę wszelkich starań, by KeepFITinstyle.pl był źródłem informacji, a jeśli będę miała możliwość wciąż współpracować z portalami o tematyce sportowej chętnie to zrobię.

image

Napiszę bardzo krótko o planach, by już nie zalewać tekstem, ale treściwie. Będą starty biegowe (pakiety już opłacone, więc nie ma zmiłuj), będą eksperymenty w kuchni (to się nie zmieni tak jak potrzeba jedzenia), nowe szkolenia z dietetyki (już dokonałam zapisów na styczniowe wydarzenia) i na pewno co raz więcej realnej PRACY ZE SPORTOWCAMI jako dietetyk.

Trochę się też nagotowałam w tym roku, a to nie koniec, bo do północy zaserwuję jeszcze kilka pyszności.

 image

Kończąc ten post chciałabym Wam życzyć, by Nowy Rok był kolejnym PRZYBLIŻAJĄCYM DO SPEŁNIENIA MARZEŃ, Z DOCENIANIEM ZDROWIA, MIŁOŚCI, NIEUSTANNEJ EDUKACJI, PIĘKNYCH PODRÓŻY, WSPANIAŁYCH ZNAJOMOŚCI i PEŁEN NOWYCH WYZWAŃ!

Wszystkiego wspaniałego na rok 2016! 

Lody zimową porą

 image

Lody, lody dla ochłody. Wróciłam z biegania i mimo chłodu na zewnątrz poczułam przeogromną ochotę na słodki przysmak lata! Wiem, że to niekoniecznie dobra pora roku na lody, ale co poradzić kiedy nachodzi na nie ochota? Po prostu je sobie ukręcić ?

Można znaleźć na rynku lody bez glutenu i laktozy, wegańskie, naturalne, eco, ale po pierwsze cena za gałkę większości z tych produktów odstrasza na kilometr. Jeśli powiem Wam, że zrobienie własnych to czas 5min i kwestia 3 składników? To co? Robimy!?

image

Potrzebne:

– paczka mrożonych owoców (u mnie maliny i truskawki)

– 2 żółtka jaj

– słodzik (Stewia lub ksylitol)

– OPCJONALNIE: śmietanka kokosowa (wierzchnia warstwa w puszce mleka kokosowego)

Wykonanie:

1. Mrożone owoce wrzuć do blendera i poczekaj 10min żeby lekko się rozmroziły. Zblenduj je.

2. Jeśli używasz w przepisie śmietanki kokosowej dodaj ją i zblenduj z truskawkami.

3. Żółtka oddziel od białek, wrzuć do blendera z truskawkamin, dodaj słodzik i zmiksuj wszystko razem.

Lody będą napowietrzone dzięki żółtkom i o zwartej konsystencji dzięki zmrożonym owocom. Jeśli są za mało schłodzone polecam odstawić je do zamrażarki.

To jest pychaaa!

Poświąteczne refleksje

image

Święta, święta i po świętach. Dziś chyba każdy z nas co najmniej raz wypowiedział to zdanie. Podejrzewam, że tematem numer dwa jest poświąteczne sprawdzanie formy. Osobiście uważam to za urocze, bo stało się w pewnym sensie tradycją charakterystyczną dla naszego narodu!

W moim przypadku Boże Narodzenie 2015 zdecydowanie przejdzie do historii! Wspominałam już, że czuję się co raz lepiej, forma regularnie wzrasta, organizm spokojnie się regeneruje, a dzięki temu ja staję się z każdym dniem bardziej radosna ?

Pytań o to czy w święta będę liczyła kalorie, czy będę trzymała makro i „czystą michę” dostałam masę. Co roku tak mniej więcej to wyglądało, bo mój rzekomo „oporny organizm” nie zasługiwał wg. trenera nawet na świątecznego cheata. Cóż, nie tym razem!

image

Zdziwie Was, ale nie było żadnych rygorów, tak samo jak nie było cheatów. Postawiłam na spontan i jadłam to, na co mój organizm wyrażał w danym momencie ochotę.

Jedynie stosowałam się do kilku prostych zasad:

– białkowa tłuszczowe posiłki, szczególnie rano. Te powodowały m.in to, że miałam stabilny cukier we krwi i nie rzucałam się na słodycze, które mogły bezkarnie stać mi przed nosem

– jeśli jadłam węglowodany to osobno lub okolotreningowo

– regularne dokwaszałam żołądek octem jabłkowym, by wspomóc trawienie. Szczególnie przed potrawami mięsnymi.

– w trakcie dnia piłam dużo ciepłej wody z cytryną

image

– trenowałam, bo mam cele, które wymagają trzymania się planu. Nie szukałam jednak otwartej w święta siłowni. 2 dłuższe biegania po śniadaniu i jeden dzień pracy na powietrzu z TRXem. To była bardziej forma odskoczni od siedzenia przy stole ?

– na dobranoc wypijalam herbatę ziołową: rumianek,koper włoski, pokrzywa, melisa

– stosowałam probiotyki i prebiotyki, te, które zostały mi przepisane po badaniach  przez VitaImmun

– dziś spałam dłużej, zrezygnowałam z treningu biegowego na korzyść sauy fińskiej: 4 wejścia sauna+kąpiel w rzece, które bardzo fajnie zadziałały na regeneracje organizmu

– ostatni posiłek zjadlam dziś o 18:00 i do rana robię tzw. post, który da odpocząć układowi trawiennemu

Nie odebrałam sobie przyjemności jedzenia, odpoczęłam, aktywność zostawiłam na takim poziomie na jaki pozwalały mi warunki i chęci. Po tegorocznych świętach uważam, że najlepszą formą odpoczynku psychicznego i fizycznego jest dać się ponieść podpowiedziom naszego organizmu.

Spokojnej nocy ?

Lepsze trawienie przy wigilijnym stole

image

Czekamy na nie cały rok. ŚWIĘTA! Uwielbiamy tę porę. Migające lampki za oknem, rodzinna atmosfera przy stole, każde dał z siebie ile mógł, by dopiąć przygotowania na ostatni guzik. Na stole nie zabraknie tego wieczoru pysznych potraw, babcie i mamy znowu stanęły na uszach, by uraczyć nasze podniebienie pysznymi ciastami.

Ułożylam sobie w głowie plan na ten wieczór, by odejście od stołu nie bolało ani mojego sumienia ani żołądka ? Wam również polecam i podpowiadam czym się kierować!

1. Woda z cytryną na dzień dobry, pomoże zakwasić żołądek i dobrze wpływa na wątrobę.

2. Postne ŚNIADANIE 24/12 powinno być białkowo-tłuszczowe. Unikniemy gwałtownego wyrzutu insuliny, cukier utrzyma się na stabilnym poziomie, a my nie będziemy czuć ogromnego głodu.

3. Przed wigilią polecam popić roztwór z łyżeczki kropel żołądkowych lub octu jabłkowego rozpuszczonych w wodzie. Wspomoże to trawienie i dokwasi żołądek. Zmniejszymy uczucie ciężkości.

4. Jedz tyle, ile możesz, ale nie dopychaj. Zasada tabliczki czekolady, gdzie pierwsze trzy kawałki to rozkosz dla podniebienia, a reszty smaku już nie czuje g, zjadamy dla zjedzenia.

5. Przy stole spróbuj wszystkiego po trochu. Na talerz nałóż więcej tej potrawy, którą uwielbiasz, a której nie jadasz poza świętami. Naciesz się smakami, które cieszą raz w roku, nie dopychaj się chlebem czy ziemniakami, które jesz codziennie.

6. Gryź małe kęsy, dobrze przeżuwaj. Początek trawienia następuje już w jamie ustnej. Daj mózgowi wyraźny sygnał, a żołądkowi i jelitom ułatw pracę trawienia kawałków jedzenia.

7. Zrezygnuj z kolorowych i gazowanych napojów. Wzdymają jelita, mają w sobie masę cukru. Postaw na kompot z suszu, herbatę ziołową czy wodę z cytryną.

8. NA DOBREJOC polecam herbatę ziołową. Przed snem sięgnij po rumianek, mięte, melisę albo mieszankę tych ziolół. Dasz organom trawiennym bodziec do lepszej regeneracji.

9. Trochę RUCHU. Nie mówię tu o treningu na maxa, ale o rodzinnym spacerze, krótkiej tabacie w domu, czy krótkiej przebieżce przed kolejnym dniem przy stole. Oddychaj i poruszaj ciało.

10. Nie myśl o tym czy kalorie się zgadzają czy waga wzrośnie. Jelita to nasz drugi mózg, a to w nich zachodzi trawienie. Kiedy przeciążone bolą, boli też nasza głowa.

Życzę Wam smacznej kolacji wigilijnej, spędzonej w gronie najbliższych i magicznej świątecznej atmosferze!

MAKOWIEC

image

Pierwszy raz postanowiłam zrobić makowiec na święta. Bardzo lubię to ciasto i z pożałowaniem patrzyłam na nie rok temu. W 2015 będzie już inaczej. Chciałam, by przepis był prosty, a zarazem bez glutenu, cukru i laktozy. Ograniczyłam też ilość jaj, ale hello mamy ŚWIĘTA więc odpuszczę rygor dla kawałka makowca!

Przepis zostawiam poniżej, myślę, że wykonanie jest na tyle proste, że każdy z nas śmiało sobie z nim poradzi! Pogoda sprzyja bardziej bieganiu niż objadanie się przy stole dlatego makowiec raz dwa zamieni się w energię do biegania.

Potrzebne: 

2 jajka

100g kaszy jaglanej

100 g maku

1 łyżka masła klarowanego

2 łyżki oleju kokosowego

2 łyżki miodu (w jednej blaszce dałam stewię jako słodzik)

sok z 1/2 pomarańczy

3 łyżki mąki gryczanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia bez glutenu

można dodać bakalie (rodzynki, pokruszone orzechy)

image

Wykonanie:

1. Mak sparzyć wrzątkiem i odstawić w gorącej wodzie. Przelać go przez sitko. Kaszę jaglaną ugotować. Po wystygnięciu kasze i mak połączyć i zblendować.

2. Do masy kaszy i maku dodać sok z pomarańczy, olej kokosowy, masło klarowane i opcjonalnie bakalie.

3. Białka jaj ubić na sztywną pianę. Żółtka zmiksować z miodem na puszysto. Żółtka połączyć z masą makową i powoli dodawać białka lekko mieszając. Na koniec dodaj przesianą mąkę z proszkiem.

4. Dobrze wymieszaną masę wlewamy do formy i pieczemy w ok. 180’C przez godzinę.

IMG_8554

wskazówka: pod koniec pieczenia możesz zmniejszyć temperaturę i położyć na wierzch kawałek folii aluminiowej, by nie powstała na wierzchu skorupka.

image

PIERNICZKI przepis świąteczny

image

Sama się sobie dziwię, że tak późno zabrałam się za wpisy dotyczące uroczych, świątecznych wypieków. Jednak o świętach nie zapomniałam, bo pisałam już o prezentach. Jeśli nie macie na nie jeszcze pomysłu odsyłam Was do wpisu, który może być pomocny (TOP GWIAZDKOWYCH PREZENTÓW ). Oczywiście, że na terytorium kuchennym zaczęłam już działania! Przede wszystkim świątecznie nie oznacza pełnej rozpusty i zjadania wszystkiego co popadnie bez opamiętania. Świątecznie może być PYSZNIE i SŁODKO, ale także ZDROWO i bez utraty formy, która notabene przyda się lada moment na balu sylwestrowym.

Dziś przepis, o który pytaliście najczęściej. Pyszne, pachnące świętami ciasteczka, bez których osobiście nie wyobrażam sobie świątecznego stołu. Wersja oczywiście bez gluten, laktozy i cukru.

PIERNIKI!

image

Potrzebne:

 – 300g mąki jaglanej

– 200g mąki gryczanej

– 50g masła klarowanego (użyłam TEGO)

– 1/3 szklanki miodu

– 20g oleju kokosowego

– 1 łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego

– 2 całe jajka

– cynamon, kardamon, zmielone goździki, wanilia

image

Wykonanie:

1. Jajka ubijamy na płynną masę. Dodajemy do nich olej kokosowy, masło klarowane oraz miód.

2. Mąki przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia i korzenne przyprawy.

3. Łączymy ze sobą składniki płynne i suche. Wyrabiamy RĘCZNIE ciasto.

4. Gotową masę wstawiamy do lodówki na minimum 2h (odstawiłam na całą noc). Chłodne ciasto rozwałkowujemy i wykrawamy w nim dowolne kształty pierniczków.

5. Pieczemy w nagrzanym piekarniku 20min w 180stopniach.

imageMoje pierniczki szczelnie zamknięte w ogromnym słoiku czekają na święta. Spróbowałam tylko dwóch żeby wiedzieć, czy będą smakowały innym! Są wyborne!

Wesołych Świat o zapachu choinki i piernika!

TRENING W DOMU

IMG_3639

Trening w domu – sprawdź, czy to coś dla ciebie
Trenować możemy wszędzie, choć wielu z nas wraz z nadejściem zimy po prostu rezygnuje ze sportu, spędzając większość czasu na kanapie. Nie można zapominać o treningach, gdyż nasz organizm bardzo szybko zwiększa swoją masę i zaczynamy odczuwać zmęczenie oraz ociężałość. Jeśli nie lubicie treningów outdoorowych, a siłownia nie jest waszym ulubionym miejscem, zobaczcie jak zadbać o formę nie ruszając się z własnego salonu. Trening w zaciszu domu jest nie tylko możliwy, ale i bardzo skuteczny! Zobaczcie, jak się do niego przygotować.
Wolę ćwiczyć sama
Trening w domu jest idealną opcją dla osób, które nie lubią ćwiczyć w grupie i nie tolerują różnych komentarzy pod swoim adresem. Bądźmy szczerzy, chodzenie na siłownię jest fajne, jednak gdy nie jesteśmy w formie, może skończyć się często obniżeniem naszej samooceny. We własnym domu nie musimy martwić się tym, że nie nadążamy za grupą lub nasze ciało posiada jeszcze zbyt wiele mankamentów.
Treningi w domu są mniejszym obciążeniem dla naszego budżetu. Jeśli koszty nie są dla nas problemem, zastanówmy się nad tym, ile razy zajęcia kolidowały z naszymi planami. Zumba o 17:00? O 17:30 mam spotkanie z koleżanką, która nie ma czasu w inne dni… fajnie byłoby przełożyć trening, jednak instruktor nie zmieni dla nas całego harmonogramu klubu fitness. Ćwicząc w domu możemy wybrać dowolną porę oraz czas i zaplanować treningi wyłącznie dla siebie.
Treningi możemy również dopasować do swoich zainteresowań i poziomu zaawansowania, nie przejmując się większością ćwiczących. Oczywiście istnieje opcja wykupienia indywidualnych treningów, jednak nie każdy z nas będzie czuł się swobodnie ćwicząc w ten sposób. W domu jesteśmy własnymi instruktorami, dzięki czemu mamy zupełną dowolność w czasie i rodzaju wykonywanych ćwiczeń.
Za chwilę oddzwonię
Aby rozpocząć efektywne treningi w domu należy przede wszystkim znaleźć odpowiednie miejsce. Zorganizowanie przestrzeni do ćwiczeń jest ważne, by skupić się wyłącznie na treningu. Niekiedy domownicy mogą nam przeszkadzać, jednak należy wyznaczyć jasne granice między czasem kiedy jesteśmy dostępni, a czasem treningu. Przed rozpoczęciem ćwiczeń należy koniecznie wyłączyć telefony, pocztę czy telewizor.
Dostosowanie przestrzeni będzie w znacznym stopniu zależne od rodzaju aktywności. Innej przestrzeni potrzebujemy do trenowania aerobiku, a innej do ćwiczeń siłowych za pomocą własnego ciężaru ciała.
Nie zawsze będziemy dysponowali miejscem odpowiednim do ćwiczeń, dlatego musimy pogodzić się z koniecznością nieustannego przestawiania kanapy czy stolika, by trenować bez obaw o siniaki i urazy. Warto nabyć matę do ćwiczeń i przechowywać ją tam, gdzie na ogół trenujemy. Mata zwiększa komfort ćwiczeń i jest świetnym sposobem na ciągłe pamiętanie o treningach.

2motywacja
Trenuję w domu
Często osoby trenujące w domu są postrzegane jako amatorzy, którzy nie mają pojęcia o treningach. Nie warto przejmować się taką opinią, gdyż nie trzeba chodzić do klubu fitness, by pochwalić się świetną sylwetką i zdrowiem. Treningi w domu są równie ważne, co treningi na siłowni czy w klubie.
Aby podejść do ćwiczeń profesjonalnie, należy przede wszystkim odpowiednio się ubrać. Wybierzcie wygodne ubrania fitness (ZAJRZYJ TU ), które zapobiegną kontuzjom i otarciom. Odpowiedni ubiór działa również na nasz umysł, informując go o naszej gotowości do ćwiczeń. Warto pamiętać o tym, że cały proces aktywności fizycznej rozpoczyna się w naszej „głowie”, która odpowiada za motywację. Brak wcześniejszego przygotowania to mniejsza motywacja i większe szanse na niepowodzenie.

Jak trenować w domu?
W zaciszu własnego domu wcale nie jesteśmy skazani na nudne wykonywanie brzuszków czy podskoki w rytm muzyki. Treningi mogą być równie profesjonalne co na siłowni, jednak musimy dobrać je odpowiednio do naszych możliwości. Przygotowanie to klucz do sukcesu.
Treningi cardio
Cardio to nic innego jak treningi wzmacniające nasze serce, układ krążenia i ogólną kondycję. Aby trenować cardio w domu, musimy posłużyć się naszą kreatywnością. Jeśli nie dysponujemy dużą ilością miejsca i nie wiemy jak trenować w rytm muzyki bez instruktora, możemy kupić prosty rowerek treningowy, dzięki któremu organizacja ćwiczeń nie będzie problemem. Drugim znanym urządzeniem jest orbitrek, jednak jest on nieco droższy i zajmuje więcej miejsca.
Jeśli nie chcemy kupować dużego sprzętu, możemy postawić na ćwiczenia na skakance lub za pomocą hula-hop. Niestety nasz salon musi mieć wysoki sufit i wolną przestrzeń, szczególnie jeśli są to nasze pierwsze próby.
Warte uwagi są również treningi fitness opracowywane przez największych trenerów, które można kupić na płycie lub obejrzeć bezpośrednio w Internecie. Plusem tego rozwiązania jest to, że nie będziemy się nudzić, gdyż trenerzy oferują ćwiczenia z zakresu zumby, aerobiku, dance, a nawet baletu! Przed rozpoczęciem treningu warto obejrzeć nagranie pod kątem technicznym, by wcześniej poznać podstawowe ćwiczenia.
Treningi siłowe
Nasza kondycja jest w porządku, jednak sylwetce daleko do ideału? Dobrym wyborem będzie trening siłowy, który wpływa na poprawę siły mięśni, proporcjonalną rzeźbę ciała i lepsze krążenie. Do treningu siłowego wbrew pozorom nie potrzebujemy znacznej ilości sprzętu, gdyż możemy trenować za pomocą masy własnego ciała.
Aby rozpocząć treningi należy przygotować odpowiedni zestaw i plan ćwiczeń, dzięki którym wzmocnimy odpowiednie partie mięśniowe. Jeśli nie wiemy jakie wykonywać ćwiczenia, warto posiłkować się Internetem, w którym można znaleźć wiele informacji na ten temat.
Własny ciężar ciała to za mało? Możemy postawić na niewielkie ciężarki lub większe hantle, jeśli chcemy mocniej rozbudować swoją masę ciała. Przydatnym sprzętem będzie również elastyczna guma, która będzie przydatna zarówno w treningach siłowych jak i w czasie rozciągania.
Chcielibyście zobaczyć profesjonalistów w akcji? W sieci znajdziecie wiele nagrań z treningami siłowymi, które pomogą wam rozwijać swoje umiejętności.
Dzisiaj zmywam okna
Treningi w domu mogą być ciekawym sposobem urozmaicenia aktywności fizycznej, a po czasie mogą zastąpić treningi outdoorowe czy siłownię. Pamiętajcie o tym, że każda aktywność wyzwala falę endorfin, które dobrze wpływają na nasze samopoczucie. Jeśli nie mamy wystarczającej ilości czasu i motywacji zajmijmy się zmywaniem okien, sprzątaniem lub gotowaniem, w ten sposób również spalimy nadmiar kalorii. Do ćwiczeń w domu należy podejść z pełnym przygotowaniem, gdyż inaczej już po pierwszym razie możecie uznać, że nie jest to coś dla was. Początki zawsze są trudne, nie należy się jednak zniechęcać i próbować. Wybierając taką formę aktywności niezależnie od panującej pogody możecie zadbać o swoją sylwetkę i dobre samopoczucie.

Duszony jarmuż

image

Danie, którego przygotowanie wpadło mi do głowy w sekundzie i nie wiele więcej czasu zajęło mi jego przyrządzenie.

Pyszny zdrowy posiłek, na który składają się jedynie trzy składniki + przyprawy. Smak…hmm…ocenicie sami po spróbowaniu ?

Potrzebne:

– 3 garści jarmużu

– 1 średni burak

– kawałek swojskiego boczku

– zioła prowansalskie, kminek i sól himalajska do smaku

– 1 łyżeczka masła klarowanego Ghee do smażenia (znajdziesz je TU)

Wykonanie:

1. Jarmuż umyj. Buraka obierz i pokrój w kawałki.

2. Na patelnie dodaj Ghee, rozpuść. Wrzuć jarmuż i buraka. Dodaj przyprawy. Duś pod przykryciem do miękkości.

3. Boczek pokrój w kawałki. Rozgrzej mniejszą patelnię i podsmaż na niej mięso. Uwaga! Nie zeęglamy boczku na skwarki, bo straci swoje właściwości.

4. Na talerzu układamy duszone warzywa, na wierzch podsmażony lekko boczek. Mozna posypać delikatnie ziołami na wierzchu.

Palce lizać! ?

Moje TOP prezentów świątecznych

image

Święta powinny nam się kojarzyć z ciepłem, spokojem i odpoczynkiem w gronie najbliższych od zabieganej codzienności. Tymczasem na dwa tygodnie przed gwiazdką obserwuję tłumy sfrustrowanych ludzi, którzy przeklinają uroczą tradycję wymiany świątecznych paczuszek. Wcale się temu nie dziwie, bo niejednokrotnie byłam w takiej sytuacji. Godziny spędzone w marketach, które można poświęcić na przyjemniejsze czynności. W tym roku nie ma o tym mowy!

Osobiście każdą wolną godzinę poza pracą poświęcam na swoje pasje i nie zamierzam tego zmieniać. Do zakupów świątecznych robię jedno podejście, z gotową listą prezentów. Mój dzisiejszy post ma na celu podpowiedzieć Wam, co można podarować na Święta osobie zakręconej na puncie sportowego, fit stylu życia.

SUPLEMENTY

Czemu nie podarować bliskiej osobie witamin czy suplementów, które na co dzień przyjmuje. Bardzo lubię praktyczne prezenty, a ten zdecydowanie do takich należy. Słoik oleju kokosowego dobrej jakości czy paczka odżywki białkowej, każdy fit freak ucieszy się na ich widok.

image

Witaminy, które polecam znajdziecie (TU), odżywka białkowa np. od MyProtein (TU), zdrowe produkty żywieniowe w moim ulubionym sklepie Internetowym (TU) i (TU).

  TRENING

Jeśli nie jesteśmy pewni co do suplementacji, bezpieczniejszą opcją będzie sportowy gadżet przydatny do treningu. Piłka, TRX, guma czy mata to zdecydowanie wyposażenie must have domowej siłowni.

image

Te produkty znajdziecie na Allegro, w TK Maxie czy regularnych sklepach sportowych.

image

Niekoniecznie kupiłabym komuś ubranie, często jest kłopot z rozmiarem, ale dodatek do głównego stroju sportowego wybrałabym chętnie. Zestaw do biegania, czapa + rękawice, koszulka z motywującym napisem, bidon. Myślę, że taka forma prezentu zdecydowanie zda egzamin.

Piękna torba treningowo-lifestylowa, tu dodatkowo zakup połączony z akcją charytatywną MORINI, pomoc chorej Hani.

Produkty Morini znajdziecie (TU), zestaw do biegania (TU).

 KUCHNIA

Fitnessowy podróżnik, który nie odpuszcza zasady „czystej miski” będzie skakał do nieba na widok podręcznego blendera. Osobiście mam ten ze zdjęcia i nie wyobrażam sobie bez niego świata. Do tego oczywiście stylowy słoik na koktajl, mój ulubiony to Maison Ball, zdecydowanie wolę szkło niż plastik!  Do tego drobny akcent w postaci uroczych foremek do wypieków.

image

Blender znajdziesz (TU), Maison Ball dostępne są (TU), foremki znajdziecie w Ikei albo Home&you.

DODATKI

Jeśli w kuchennej szafce Twojego fitness maniaka znajduje się właśnie przedświąteczna dostawa zdrowej żywności podaruj BON do wykorzystania w innym momencie. Będzie to neutralna forma prezentu, ale podczas wykorzystywania go okaże się nieziemsko przydatna. Do tego można dorzucić ciekawą lekturę w postaci książki czy prenumeraty topowego czasopisma. Na noworoczne wyzwania polecam motywator w postaci kalendarza.

Jeśli dobrze znamy cele sportowe osoby, którą obdarowujemy możemy kupić jej pakiet na zawody.

image

Polecam zimowe zawody biegowe City Trail (informacja o nich), kalendarz, który łączy się z akcją charytatywną (TU), dobre czasopismo, do którego czytelnik chętnie, polecam Body Challenge (TU).

Mam nadzieję, że uda Wam się znaleźć trafione podarunki dla Waszych bliskich.

Powodzenia!

Owoce. Kiedy, ile, z czym jeść.

image

„Jedno jabłko codziennie trzyma lekarza z daleka ode mnie.” To przysłowie niesie za sobą pewną mądrość, bowiem owoce są jednym ze źródeł witamin i mikroelementów w pożywieniu. Ze względu na to, że można z nich wyciągnąć naturalne witaminy, których przy zdrowym organizmie nie będzie trzeba dodatkowo suplementować w postaci tabletek, powinniśmy je spożywać. Jednak istotne jest to KIEDY je zjadać, w jakich ILOŚCIACH i z czym je ŁĄCZYĆ.

W tym poście bazuję na własnym doświadczeniu zjadania owoców i obserwacjach osób, z którymi pracuję. Nie oznacza to, że nie istnieją wyjątki od reguły. Nie oznacza to, że wyjątki nie mogą zastosować reguł, nad którym się dziś skupiam.

KIEDY?

TAK: W pierwszej połowie dnia, kiedy aktywność enzymy trawiennych jest największa.

TAK/NIE: Na czczo. Niektóre osoby świetnie reagują na przyjmowanie owoców na czczo. Pamiętajmy jednak o tym, że mimo tego, iż są to zdrowsze cukry to wciąż cukry, więc tak samo jak inne węglowodany powodują szybki wyrzut insuliny do krwi. Poza tym bardzo szybko się trawią dlatego nie utrzymają nas sytymi na długo.

NIE: Na noc i po posiłku. Spożywanie owoców na noc oraz po głównych posiłkach skutkuje wzdęciami, gazami i ogromnym dyskomfortem w układzie trawiennym. Wynika to z fermentacji jaka wówczas zachodzi w jelitach. Jeśli wcześniej zjedliśmy posiłek, który już zalega w żołądku, owoce osiądą na nim w oczekiwaniu możliwość strawienia.  Nie będą miały szansy szybkiego dojścia do jelit.

ILE?

Jak zwykle przede wszystkim zdrowy umiar to podstawa. Owoce, jak wspomniałam wcześniej to także cukry, więc ich nadmierna podaż może odłożyć się w postaci niechcianej tkanki tłuszczowej.

Sugerowane porcje w ciągu dnia to: 1 średni owoc, np. jabłko, 2 małe, np. śliwki, 1 szklanka drobnych owoców, np. jagody.

image

Z CZYM ŁĄCZYĆ?

TAK: Same. Wtedy nie ma kłopotu z dzieleniem trawienia między owoc, a inny składnik pokarmowy. To najbezpieczniejsza opcja jednak nie powinna być traktowana jako posiłek,a przekąska. Tu po raz kolejny chodzi o kwestię ich szybkiego trawienia się.

TAK: Z tłuszczami, np. z olejem kokosowym. Jeśli dodamy odrobinę oleju kokosowego czy wiórków kokosowych do świeżych owoców nie będzie to stanowiło większego problemu dla naszego układu pokarmowego. Poza tym proces uwalniania się energii z węglowodanów, którymi są owoce, wydłuży się.

TAK: Z warzywami i innymi węglowodanami, np. płatki jaglane. To najczęstsza forma spożywania owoców jaką przyjmuję. Kiedy wracam PO PORANNYM treningu i chcę dostarczyć sobie węglowodanów sięgam po szejka, w którym znajdują się owoce w połączeniu z kaszą czy płatkami.

NIE: Z białkiem. Białka wstrzymują trawienie owoców co może dosłownie zaowocować przykrą fermentacja, a to prowadzi jedynie do problemów trawiennych przy procesach przebiegających w jelitach.

image

WYBIERAJ

Kwaśne owoce. Będą dodatkowo wspomagały procesy trawienia (o zakwaszeniu żołądka przeczytasz TU).

Sezonowe. Są gwarancją, że kupimy najświeższe i bardziej ekologiczne. Poza tym działamy w zgodzie z naturą.

Świeże. Im bardziej przetworzone produkty tym mniej zachowują swoje właściwości i mniej dobrego dostarczają naszemu organizmowi.

Niski IG. Im wyższy IG tym szybciej następuje wyrzut insuliny, którego powinniśmy unikać.Nie jestem ogromnym fascynatem diety opartej na mierzeniu IG produktów, ale warto na niego zwrócić uwagę. Szczególnie powinny dbać o to osoby z problemami wahającego się cukru we krwi.

Niskie IG: jabłka, śliwki, wiśnie, owoce leśne, truskawki. Wysokie IG: mango, banany, melony.

Strona 1 z 212